GN 7/2021 Archiwum

Tu i teraz

Wojciech Bonowicz w „Dzienniku końca świata” pisał: „Życie jest straszne, ale ja postanowiłem, że jest piękne”. Czy nie na tym polega uwielbienie? Czy nie jest to decyzja wbrew wszystkim niesprzyjającym okolicznościom przyrody?

Decyduję się, by wielbić. Nie czekam na sprzyjające duchowe warunki atmosferyczne, bo, jak znam życie, nie doczekam się. Mogę wielbić w radości, mogę będąc smutnym.
– Jak modlić się w „stanie wiecznego poniedziałku”, gdy wszystko wydaje się być byle jakie, zwyczajne, a człowiekowi nie chce wstać się do roboty? „Nuda, aż się chce wyjść z kina”… – zapytałem o. Michała Zioło.
– Modlić się „modlitwą wiecznego poniedziałku” – odpowiedział trapista – To znaczy powiedzieć szczerze: „Nie chce mi się wstać do roboty. Jestem strasznie zmęczony, Panie”. Ja nigdy nie walczę ze smutkiem. Mówię: „Jezu, dzisiaj jestem smutny”. Ktoś może być zdumiony: „Dlaczego ojciec jest smutny?”, ale przecież człowiek ma prawo być smutny! I trzeba pozostawić go w tym smutku. A Pan Bóg przychodzi do mnie takiego, jaki jestem. Przychodzi i mówi: „Czego się smucisz?” „Bo jest smutno” – odpowiadam. I Pan Bóg to szanuje. Ale On też mówi: „W tym smutku możesz coś zrobić”. A na końcu przypomni: „Michał, przecież jestem”. Lubię analogię dzieci–rodzice. Dzieci bawią się, szaleją bo wiedzą jedno: rodzice są niedaleko. Czuwają, słyszą. Możemy się bawić. Bóg przychodzi do mnie takiego, jaki jestem. Nie muszę stawać na szczudłach.
Decyduję się na uwielbienie. Dzisiaj. Tu i teraz. Co roku w Wielki Czwartek dotykają mnie słowa konsekracji: „To jest dzisiaj”.
– „To jest dzisiaj”, to istota chrześcijaństwa. To jest dzisiaj, teraz, hodie – wyjaśnia dominikanin Tomasz Nowak zwany tu i ówdzie „Wodzem” – To nie jest na kiedyś, to nie jest na później, to nie należy do historii. U Boga, który jest ponad czasem jest wieczne „teraz”. Teraz jest chwila zbawienia: To jest dzisiaj!
Nie jestem archiwistą odkurzającym mity, „nie wspominam wydarzeń minionych”.
„Ważne jest tylko teraz. Jutro i wczoraj mają całkowicie drugorzędne znaczenie” − przypominał o. John Chapman, benedyktyn (1865–1933)
Ojciec Joachim Badeni w wywiadzie–rzece opowiadał dziennikarzom: „Przed kilkudziesięciu laty byłem duszpasterzem, ale dziś mnie to w ogóle nie interesuje…” ‒ opowiadał 92–latek – „A co Ojca interesuje, za pozwoleniem?”. „To, co tu i teraz. Nie wiem, skąd się bierze taka właściwość, zapewne z Ducha Świętego, z doświadczeń w ruchu Odnowy w Duchu Świętym. Bo moja mentalność, typowo charyzmatyczna karze mi zwracać się przede wszystkim ku temu, co jest, a nie ku temu, co było”. Bóg jest obecny we wszystkich moich drobnych czynnościach. Dawniej było tylko widzenie. Modlitwa – widzenie. Msza święta – widzenie. Teraz jest prysznic. Nagle zdziwienie, woda leci i… Pan Bóg jest obecny we wszystkim”.
Nieustannie na coś czekamy albo odkurzamy wspomnienia z przeszłości. A On jest tu i teraz.
W hebrajskim języku biblijnym nie używa się czasownika „być” w czasie teraźniejszym. Jeżeli chcemy orzec czyjeś istnienie używamy okrężnych form gramatycznych, by tego czasownika „jest” nie użyć w czasie teraźniejszym. Dlaczego? Bo tym, który „jest” jest tylko Bóg.
Tylko On „jest”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także

h