Nowy numer 2/2021 Archiwum

Aby Jezus narodził się w nas, przygotujmy serce

Aby Jezus narodził się w nas, przygotujmy serce, udajmy się na modlitwę, nie pozwólmy by kierował nami konsumpcjonizm – zachęcił papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”, jaką odmówił z wiernymi zgromadzonymi na placu św. Piotra w Watykanie. Zachęcił też do obdarowania „kogoś potrzebującego, o którym nikt nie myśli”.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W tę czwartą i ostatnią niedzielę Adwentu Ewangelia proponuje nam ponownie opis Zwiastowania. „Bądź pozdrowiona” - mówi anioł do Maryi, „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus” (Łk 1, 28, 31). Wydaje się, że jest to zapowiedź czystej radości, której celem jest uszczęśliwienie Dziewicy: która z ówczesnych kobiet nie marzyła, by zostać matką Mesjasza? Ale te słowa wraz z radością, zapowiadają Maryi wielką próbę. Dlaczego? Ponieważ w tym momencie była „zaręczona” (w. 27), nie była zamężna, z Józefem. W takiej sytuacji, prawo Mojżesza postanawiało, że nie powinno być współżycia lub wspólnego zamieszkania. Dlatego też, mając syna, Maryja przekroczyłaby Prawo, a kary dla kobiet były straszne: przewidziane było ukamienowanie (por. Pwt 22, 20-21). Z pewnością Boskie orędzie wypełniło serce Maryi światłem i siłą, tym niemniej stanęła przed decydującym wyborem: powiedzieć Bogu „tak”, ryzykując wszystko, łącznie ze swoim życiem, albo odrzucić zaproszenie i iść dalej swoją zwykłą drogą.

Co czyni? Odpowiada w następujący sposób: „Niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38). Ale w języku, w którym jest napisana Ewangelia, nie ma tylko wyrażenia „niech się stanie”. Wyrażenie dosłowne wskazuje na silne pragnienie, silną wolę, aby coś się spełniło. Innymi słowy, Maryja nie mówi: „Jeśli to musi się stać, niech się stanie..., jeśli nie można tego uczynić inaczej...”. Nie jest to rezygnacja, nie wyraża słabej i bezwolnej akceptacji, ale wyraża mocne i żywe pragnienie. Nie jest bierna, lecz aktywna. Nie znosi obecności Boga, lecz lgnie do Boga. Jest rozmiłowaną, która chce służyć swojemu Panu we wszystkim i natychmiast. Mogła poprosić o trochę czasu do namysłu, albo o więcej wyjaśnień odnośnie tego, co się ma wydarzyć; może mogłaby postawić jakieś warunki... Tymczasem nie potrzebowała czasu, nie kazała Bogu czekać, nie odkładała Boga na później.

Pomyślmy teraz o nas samych. Ileż razy nasze życie jest pełne odkładania na później, także nasze życie duchowe! Wiem, na przykład że dobrze jest się modlić, ale dzisiaj nie mam czasu, odkładam na jutro. A potem to samo; jutro, jutro, odkładamy na później. Zrobię to jutro. Wiem, że pomaganie komuś jest bardzo ważne, tak zrobię to jutro. I znów pojawia się ten sam łańcuch „jutro”, odkładamy sprawy. Dzisiaj, u bram Bożego Narodzenia, Maryja zaprasza nas, aby nie odkładać tego na później, aby powiedzieć „tak”. Powinienem się modlić – tak staram się i modlę się. Powinienem pomóc innym – tak – zastanawiam się jak to uczynić i czynię, nie odkładając na później. Każde „tak” kosztuje, ale zawsze jest to mniej, niż kosztowało ją to odważne i ochotne „tak”, to „niech mi się stanie według słowa twego”, które przyniosło nam zbawienie.

A my jakie „tak” możemy powiedzieć? W tym trudnym czasie, zamiast narzekać na to, co uniemożliwia dokonywać nam pandemia, uczyńmy coś dla tych, którzy mają mniej: nie kolejny dar dla nas i naszych przyjaciół, ale dla kogoś potrzebującego, o którym nikt nie myśli! I jeszcze jedna rada: aby Jezus narodził się w nas, przygotujmy serce, udajmy się na modlitwę, nie pozwólmy by kierował nami konsumpcjonizm. „Muszę kupić prezenty, muszę zrobić to i tamto”… To szaleństwo czynienia mnóstwa rzeczy. Ważny jest Jezus a nie konsumpcjonizm. Bracia i siostry, konsumpcjonizm zabrał nam Boże Narodzenie. Konsumpcjonizm nie jest betlejemskim żłóbkiem. Jest w nim rzeczywistość, ubóstwo, miłość. Przygotujmy serce podobne do serca Maryi: wolne od zła, gościnne, gotowe na ugoszczenie Boga.

„Niech mi się stanie według słowa twego”. Jest to ostatnie zdanie Dziewicy w tę ostatnią niedzielę Adwentu i jest on zaproszeniem do uczynienia konkretnego kroku w kierunku Bożego Narodzenia. Bo jeśli narodziny Jezusa nie dotykają naszego życia, twojego i mojego, przemijają na próżno. Teraz w modlitwie „Anioł Pański” także i my powiemy: niech mi się stanie według słowa twego: niech Matka Boża pomoże nam wypowiedzieć to naszym życiem, postawą tych ostatnich dni, aby przygotować się na Boże Narodzenie.

tłum. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama