Nowy numer 2/2021 Archiwum

Medytacje o śmierci w Adwencie?

Patrzenie na życie z punktu widzenia własnej śmierci w sposób nadzwyczajny pomaga nam żyć dobrze.

Ajednak. To nie pomyłka. Mimo że nie jest to pokutny okres Wielkiego Postu, tylko radosny Adwent, to nowo mianowany kard. Raniero Cantalamessa w czasie watykańskich rekolekcji zaprosił papieża i członków Kurii Rzymskiej do refleksji nad… śmiercią. Wystarczy uważnie wczytać się w treść tych nauk, by zrozumieć, że nie tylko przed Wielkanocą, ale i przed Bożym Narodzeniem mówienie o śmierci ma sens. I wcale nie tylko dlatego, że panuje pandemia, która aż krzyczy, że jesteśmy śmiertelni, i wzywa do myślenia także o końcu. Do medytacji o śmierci kard. Cantalamessa zaprosił w kontekście ewangelicznym, by zachęcić do lepszego życia – zanim nastąpi jego nieunikniony kres: „Patrzenie na życie z punktu widzenia własnej śmierci w sposób nadzwyczajny pomaga nam żyć dobrze. Zasmucają cię problemy i trudności? Wybiegnij ku przyszłości, popatrz na to z właściwej perspektywy, z twojego łoża śmierci. Jak chciałbyś wtedy się zachować? Jaką wagę przywiązywałbyś do tych rzeczy?”. Jeszcze bardziej intrygujące jest jednak w słowach kardynała ostrzeżenie nie tyle przed rozstaniem z tym, co ziemskie, ile przed „śmiercią wieczną”. Bo tylko ona jest tak naprawdę tragedią i ma prawo wyzwalać lęk.

Rozważania kapucyna Cantalamessy stanowią bardzo ciekawy kontekst tego, co wydarzyło się w Betlejem. Na ikonach Dzieciątko w żłobie jest owinięte w pieluszki jakby w całun, leży w grocie niby w grobie. Nawiązując do tego obrazu, Ernest Bryll napisał w wierszu, że już w Betlejem Dzieciątko leżące w żłobie „układa się do krzyża swojego” i że „z Narodzenia droga wiedzie prościutko w Piątek Gorzki”. Boże Narodzenie zawiera już w sobie dramat drogi, która wiedzie do cierpienia, krzyża, śmierci – ale ostatecznie do zmartwychwstania. Dlatego jest optymistyczne i pełne nadziei. Tak też odczytał to Cantalamessa, który w środku Adwentu prowadził w Watykanie rozważania o śmierci. Paradoksalnie bowiem tylko ona, jako nasza „starsza siostra”, jak powiedziałby św. Franciszek z Asyżu, i nauczycielka życia, może urealnić człowieka. W tak głębokiej perspektywie Boże Narodzenie będzie radosne, a nie wesołkowate i powierzchowne.

Trudna jest ta mowa, Księże Kardynale. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama