Nowy numer 2/2021 Archiwum

Wszystko nowe

Podczas gdy jedni wieszczą koniec wszystkiego, a inni czekają na „powrót do normalności”, papież Franciszek przedstawia kompleksowy projekt urządzenia świata zupełnie na nowo. I mówi: nadszedł czas wielkich marzeń. Pobożna utopia czy głos proroka?

Kierownik duchowy ludzkości

To niezwykły manifest. Świat ogarnęła trwoga, a papież jak gdyby nigdy nic zachęca, by marzyć. Nie, to nie jest żadne uciekanie od eschatologii w teraźniejszość. To nic innego jak wzięcie na serio, z wiarą słów Jezusa: „W chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. Nie domyślacie się – a przecież nic tak nie rozpala chrześcijańskich internetów jak opisy „tym razem już pewnego” końca czasów. A papież jakby chciał powiedzieć: przestańmy się „domyślać”, tylko weźmy się na nowo za życie dane nam tu i teraz.

Austen Ivereigh mówi, że genezą książki był czas wiosennej kwarantanny, gdy papież pojawił się samotnie na placu św. Piotra. Franciszek wydawał się bezradny, a tymczasem on już myślał o tym, jak Kościół może uczestniczyć w budowaniu na nowo świata po ustaniu pandemii. Wkrótce papież powołał watykańską komisję, która ma za zadanie „przygotowanie przyszłości”. Wtedy Ivereigh zaproponował mu rozwinięcie tych myśli właśnie w formie książki. „Franciszek okazał się kierownikiem duchowym ludzkości” – pisze rozmówca papieża.

Uniwersalny dochód

„Miliony ludzi zadawało sobie i innym pytanie, gdzie w tym kryzysie mogą znaleźć Boga” – pisze Franciszek. „Przychodzi mi na myśl obraz przepełnienia. Myślę o wielkich rzekach, które rozszerzają się stopniowo, tak że prawie tego nie zauważasz, aż do momentu, gdy wychodzą z brzegów i wylewają. W naszym społeczeństwie miłosierdzie Boże pojawia się w takich »chwilach przepełnienia«: wybucha, przełamując tradycyjne ograniczenia, które odgradzały tak wielu ludzi przed tym, na co zasługują, wstrząsając naszymi rolami i naszym myśleniem. Widzimy to przepełnienie w cierpieniu, które ujawnił ten kryzys, ale też w kreatywności, z jaką tak wielu ludzi na niego odpowiedziało” – rozwija myśl papież.

To jasne, że w omówieniach książki, jakie pojawią się po publikacji, będą dominować szczegółowe rozwiązania, jakie papież proponuje w wymiarze politycznym czy gospodarczym. Zapewne wiele kontrowersji wywoła postulat przemyślenia tzw. uniwersalnego dochodu podstawowego (Universal Basic Income), czyli zryczałtowanej płatności dla wszystkich obywateli. Pojawią się zapewne zarzuty dotyczące socjalistycznego, utopijnego myślenia, ale będzie to wynikało z braku lektury całego tekstu i zrozumienia istoty myśli papieża, który wzywa do otwarcia się na ludzi dotąd wykluczonych. „Uniwersalny dochód podstawowy zmieniłby relacje na rynku pracy, dając ludziom godność odmawiania warunków zatrudnienia, które zapędzają ich w pułapkę biedy” – pisze śmiało papież. Ale te szczegółowe rozwiązania są tylko pewną propozycją, najważniejsze zaś jest przemodelowanie naszego myślenia we wszystkich wymiarach.

Koniec świata. Wirtualnego

To głęboko duchowy tekst. Książka „Let us dream” jest przeniknięta myśleniem w Bożych kategoriach. Powołując się na biblijny obraz świata po potopie (a czas pandemii papież traktuje analogicznie), Franciszek zauważa, że „odrodzenie ludzkiej społeczności oznaczało powrót do poszanowania granic, zahamowując lekkomyślną pogoń za bogactwem i władzą, wypatrując natomiast biednych i tych żyjących na krawędzi. Kluczem do odrodzenia było wprowadzenie szabatu i roku jubileuszowego – momentów powrotu do zdrowia i zadośćuczynienia, wybaczenia długów i przywrócenia relacji. Dały one czas ziemi na rozkwit, ubogim na znalezienie nowej nadziei, dały czas na odnalezienie przez ludzi ponownie ich zagubionych dusz. To jest łaska dostępna dla nas teraz, światło w samym środku udręki. Nie wyrzućmy jej do kosza (…). Aby dojść do tego punktu, musisz otworzyć swoje oczy i pozwolić, by cierpienie dookoła cię dotknęło tak, by usłyszeć Ducha Bożego (…).

Jedną z moich nadziei w tym kryzysie jest to, że wrócimy do kontaktu z rzeczywistością. Potrzebujemy przejścia – ze świata wirtualnego do rzeczywistości, z abstrakcji do konkretu, z przymiotnika do rzeczownika. Jest tak wiele braci i sióstr »z krwi i kości«, prawdziwych ludzi z nazwiskami i twarzami, pozbawionych absolutnie wszystkiego, a których nie byliśmy w stanie ani zobaczyć, ani rozpoznać, bo tak bardzo byliśmy skupieni wyłącznie na sobie”.

To głos prorocki. Papież, nie czekając na zakończenie pandemii, wskazuje światło i kierunek odnowy.•

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także