Nowy numer 44/2020 Archiwum

Ty nie wiesz chyba, po co są relikwie!

Z całego świata, z najbardziej egzotycznych miejsc, wciąż napływają prośby o relikwie ks. Jerzego. Ogromnie się z tego cieszę.

Prośba o relikwie bł. ks. Jerzego Popiełuszki ostatnio nadeszła z… Wybrzeża Kości Słoniowej. A teraz, przed samą rocznicą jego męczeńskiej śmierci (która przypada 19 października), do Warszawy przybył po nie ksiądz, który tam pracuje i podtrzymuje wśród afrykańskich katolików pamięć o polskim męczenniku i jego kult. Dlaczego akurat jego? Historia jest niesamowita. Oto tamtejsi katolicy, stanowiący około 20 proc. ludności, wiedzą, że w latach 80. ubiegłego wieku ks. Jerzy zamierzał odwiedzić swego kolegę, który na Wybrzeżu Kości Słoniowej pracował wtedy jako misjonarz. Wizyta ta nie doszła jednak do skutku, gdyż Popiełuszko nie otrzymał paszportu od władz komunistycznych. Pamięć o jego koledze i o nim tam przetrwała. Teraz ks. Jerzy przybywa do nich w relikwiach, by mogli się bardziej modlić za jego wstawiennictwem.

W kontekście ks. Jerzego tego typu historie wcale nie są ewenementem. Z całego świata bowiem, z najbardziej egzotycznych miejsc, wciąż napływają prośby o jego relikwie. Za każdą kryje się historia, niekiedy bardzo bogata, że nadaje się na film lub książkę. Warto też podkreślić, że do parafii za granicą przekazano już 1400 relikwii, do kościołów w Polsce zaś – ponad tysiąc. Ogromnie się z tego cieszę, bo to oznacza, że kult ks. Popiełuszki jest żywy. Że ludzie chcą się modlić przy jego relikwiach. Przybywają na jego grób do Warszawy, by tu się modlić, ale chcą mieć także jego relikwie w swoich świątyniach.

Pamiętam też, jak tuż po beatyfikacji relikwie ks. Popiełuszki przyjmowała jego matka, Marianna Popiełuszko. Było to podczas Mszy św. w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie. Gdy miała podejść do ołtarza po cząstkę swego okrutnie zamordowanego syna, ktoś powiedział teatralnym szeptem: „To musi być straszne, kości syna odbierać!”. Pani Marianna to usłyszała. Odwróciła się i spokojnym głosem, z miłością, powiedziała: „Radosne, nie straszne! Teraz to już radosne! Ty nie wiesz chyba, po co relikwie są potrzebne”. Ona wiedziała. Rozumiała więcej niż niejeden teolog. •

Przeczytaj także

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama