Nowy numer 48/2020 Archiwum

Z sowieckiej perspektywy

KGB wcześniej aniżeli peerelowska bezpieka ogłosiła alarm z powodu zagrożenia strajkami w Polsce. Zrobiła to dzień po tym, jak w Stoczni Gdańskiej pojawił się Lech Wałęsa i rozpoczął się strajk w obronie Anny Walentynowicz.

Nowy serwis tematyczny poświęcony 40. rocznicy powstania Solidarności – twarzesolidarnosci.gosc.pl – stworzony przez redakcję „Gościa Niedzielnego” we współpracy z IPN oraz Centrum Wolności i Solidarności w Katowicach, zostanie udostępniony 26 sierpnia. Będzie on uzupełnieniem papierowego dodatku „Przełom sierpniowy”, dołączonego do ostatniego sierpniowego numeru GN. Wśród nieznanych dotąd dokumentów, które będą prezentowane w tym serwisie, wyjątkowe znaczenie ma obszerny raport sporządzony przez kierownictwo KGB na Ukrainie. Raport, noszący datę 23 sierpnia 1980 r., jest pierwszym znanym dokumentem opisującym reakcję KGB na wydarzenia w Polsce. Jego autorem jest gen. porucznik Stepan Mucha, wiceprzewodniczący KGB Ukrainy. Od 1982 r. stał on na czele tej struktury. Adresatem jest I sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Ukrainy i jeden z najbliższych współpracowników Leonida Breżniewa Wołodymyr Szczerbicki. Treść tego dokumentu należy oceniać w kontekście sowieckich reakcji na niepokoje w Polsce, które zaczęły się w lipcu strajkami w Lublinie.

Rady Breżniewa

Pomimo napięcia w kraju Edward Gierek zdecydował się spędzić urlop na Krymie. Miał tam także okazję do rozmów z Breżniewem. Przyjazd polskiego kierownictwa politycznego na Krym, gdy w kraju wrzało, zaskoczył sowieckich gospodarzy. „Kiedy na lotnisku w Symferopolu z samolotu zaczynała się wysypywać gromadka członków polskiego Biura Politycznego w otoczeniu żon, dzieci, wnuków, przeszedł mnie prąd, przeraziłem się” – wspominał po latach odpowiedzialny za sprawy polskie w sowieckiej partii Piotr Kostikow. „W Polsce wrze, ludzie się złoszczą i podnoszą krytykę, organizuje się strajki, opozycja się konsoliduje, bliscy współpracownicy przygotowują się, aby kolegów wysadzić z siodeł, a czołówka polityczna kraju przyjechała, by się przebrać w kąpielówki i być od tego wszystkiego daleko”.

30 lipca doszło na Krymie do rozmowy Gierka z Breżniewem. Było to ich ostatnie spotkanie. Sowiecki przywódca przed rozmową przestudiował raporty o sytuacji w Polsce przygotowane przez sowieckie służby. W ocenie Kostikowa dla sowieckiego kierownictwa nie ulegało wątpliwości, że „iskra, która błysnęła w Lublinie, padła na łatwopalny materiał”. Breżniew chciał więc podczas rozmowy wstrząsnąć Gierkiem. Jej przebieg zreferował później w czasie posiedzenia Biura Politycznego KC KPZR. Ten fragment wszedł do protokołu jako tzw. rady Breżniewa. Miał on przekonywać Gierka, że sytuacja jest poważna i Polsce grożą wstrząsy polityczne. W jego ocenie „siły antysocjalistyczne” zbudowały silne przyczółki w społeczeństwie i wykorzystają okazję, aby stanąć na czele protestów. Gierek go przekonywał, że wszystko jest pod kontrolą. Jednak po informacji, że 14 sierpnia stanęła Stocznia Gdańska, przerwał urlop i następnego dnia wrócił do kraju.

Alarm na Łubiance

15 sierpnia, jak wynika z raportu gen. Muchy, w moskiewskiej centrali KGB podjęto decyzję, aby „w związku z wydarzeniami w Polsce” postawić w stan gotowości jednostki KGB. Rozkaz zapewne trafił do jej struktur w sowieckich republikach graniczących z Polską, a więc na Litwę, Białoruś i Ukrainę. KGB podniosła alarm tego samego dnia, kiedy w stoczni pojawił się Lech Wałęsa, który stanął na czele komitetu protestacyjnego. Nie formułowano wtedy jeszcze postulatów dotyczących wolnych związków zawodowych, a jedynie domagano się przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz. Jednak w sowieckiej ocenie właśnie w tym momencie sytuacja w Polsce radykalnie się zmieniła. Świadczyć to może o bardzo dobrym jej rozeznaniu. Sowieckie kierownictwo miało w Polsce liczne i sprawdzone źródła informacji, zdobywanych zarówno oficjalnie, jak i nieoficjalnie. Ówczesny szef rezydentury KGB w Warszawie gen. Witalij Pawłow napisał we wspomnieniach, że podstawowa część informacji pochodziła spoza MSW, a źródła oficjalne były wykorzystywane jedynie do sprawdzenia wiarygodności informacji przekazanych m.in. przez agenturę, o której aktywności do dzisiaj nic nie wiemy. Ważne miejsce w tych działaniach odgrywał sowiecki konsulat generalny w Gdańsku, który od grudnia 1970 r. monitorował sytuację w Stoczni Gdańskiej, nie tylko ze względu na jej produkcję na sowieckie rynki. Ten zakład od dawna był typowany jako potencjalny zapalnik wielkich konfliktów społecznych w Polsce. Może dlatego alarm w Moskwie został podniesiony wcześniej aniżeli w Polsce. Dopiero 16 sierpnia 1980 r. minister spraw wewnętrznych Stanisław Kowalczyk powołał centralny sztab operacyjny o kryptonimie „Lato ’80”. Miał on koordynować działania w całym kraju, aby zapewnić „bezpieczeństwo, ład i porządek publiczny”. Jego pracami kierował wiceminister gen. Bogusław Stachura. Nie wiemy, jakie działania prowadzone były przez KGB „w związku z wydarzeniami w Polsce”. Jak wynika z raportu gen. Muchy, jednym z nich było wysyłanie do naszego kraju agentów.

Sierpniowi „turyści”

W raporcie jest mowa o tajnych współpracownikach i kontaktach operacyjnych działających na kierunku polskim w lipcu (39 osób) i w sierpniu 1980 r. (176 osób). Pod pretekstem ruchu turystycznego przerzucane są do Polski kolejne grupy funkcjonariuszy KGB oraz agentów. Prawdopodobnie zbliżone działania były prowadzone także przez ośrodki KGB na Białorusi i Litwie.

Jednocześnie trwała intensywna praca operacyjna wśród obywateli PRL przebywających na Ukrainie. Z raportu wynika, że w ramach perlustracji, czyli kontroli korespondencji, w ciągu 3 dni – od 19 do 22 sierpnia – przejrzano blisko 25 tys. listów z czterech obwodów: kijowskiego, lwowskiego, wołyńskiego i tarnopolskiego. Te regiony według KGB były najbardziej podatne na hasła podnoszone przez strajkujących robotników w Polsce. W tym czasie do obwodowych zarządów KGB w rejonach graniczących z Polską wysłano doświadczonych funkcjonariuszy z Kijowa, aby na miejscu pomogli w organizowaniu pracy operacyjnej. Cel tych działań był oczywisty – zapobieżenie kontaktom środowisk opozycyjnych w Polsce z dysydentami na Ukrainie. W tym upatrywano największe niebezpieczeństwo dla stabilizacji sytuacji w tej sowieckiej republice.

Interesująca jest też uwaga dopisana ręcznie na dokumencie prawdopodobnie przez samego Szczerbickiego albo kogoś z kierownictwa politycznego Ukrainy. Wynika z niej, że w obawie przed strajkami na Ukrainie zaleca się kontrolowanie wszystkich sygnałów dotyczących poprawy warunków pracy oraz sytuacji robotników. W sposób pośredni być może strajki w Polsce wpłynęły więc także na poprawę warunków bytowych w zakładach pracy na Ukrainie, co wskazuje, że ciągle nie mamy świadomości, jak szeroki był rezonans tego ruchu w świadomości obywateli Związku Sowieckiego.

Komisja Susłowa

Sygnały z Polski były tak niepokojące, że sowieckie kierownictwo zdecydowało się, aby 25 sierpnia powołać tajną polityczną komisję do spraw polskich, tzw. Komisję Susłowa. Na jej czele stanął jeden z najbardziej dogmatycznych sowieckich aparatczyków i inicjatorów sowieckiej interwencji w Czechosłowacji Michaił Susłow. Jej członkami zostali szef KGB Jurij Andropow, minister spraw zagranicznych Andriej Gromyko i minister obrony Dmitrij Ustinow. Od tej pory jej rekomendacje będą miały zasadnicze znaczenie dla linii politycznej przyjętej wobec kryzysu w Polsce przez sowieckie kierownictwo. Protokoły posiedzeń tej komisji zostały przekazane Polsce przez prezydenta Jelcyna i wydane w 1993 r. Ich lektura nie budzi wątpliwości, że strajki w Polsce były oceniane jako kontrrewolucja. Być może w tym kręgu powstał list Breżniewa do Gierka, który został dostarczony do Polski z kategorycznym żądaniem uśmierzenia buntów. 28 sierpnia Komisja Susłowa przygotowała projekt mobilizacji trzech dywizji pancernych i jednej zmotoryzowanej, które miały osiągnąć gotowość bojową następnego dnia. W tym czasie ważyły się losy wojskowej interwencji w Polsce, której w końcu nie podjęto. 3 września Komisja rekomendowała Breżniewowi wpływanie na sytuację w Polsce środkami administracyjnymi. Kreml zaś otrzymał informację, że władze polskie rozpoczęły przygotowania do operacji, której finał nastąpił 13 grudnia 1981 r. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się