Nowy numer 2/2021 Archiwum

A jeśli przynoszę państwu pecha…

O urodzie, delikatności Jezusa, reżyserowaniu i miłości opowiada s. Benedykta Karolina Baumann.

Czego uczą Siostrę młodzi?

Elastyczności i otwartości na ich zaangażowanie i pomysły. Niekoniecznie tylko ja muszę być tutaj wyrocznią. No i słuchania.

Na jakich spektaklach Siostra się wychowała?

Na klasycznych przedstawieniach Konrada Swinarskiego, Andrzeja Wajdy, Jerzego Golińskiego i Jerzego Jarockiego. Na drugim roku studiów polonistycznych przeżyłam przygodę życia: obserwowałam próby „Fausta” Goethego w Starym Teatrze w reżyserii Jarockiego. To była bezcenna lekcja teatru i… pokory, bo pewnego razu Jarocki wywalił mnie z tych prób za niepunktualność. Ważne były dla mnie przedstawienia, które oglądałam jako dziecko, gdy moja mama pracowała w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu. Pamiętam moment w „Niemcach” Kruczkowskiego, gdy bohaterka zaczęła się histerycznie śmiać, bo dowiedziała się o zamordowaniu jednego z więźniów przez gestapo. Miałam wtedy 9 lat, ale ten śmiech Mariki słyszę do dziś. Od tamtej pory szukam w teatrze czegoś, co mną wstrząśnie.

Dzisiaj reżyserzy zapominają o pokazywaniu sensu przedstawianych dzieł.

Cenię tych, którzy mają szacunek do tekstu. W tamtych spektaklach nie było wydziwiania i dekonstrukcji. Nie było panów przebranych za panie i na odwrót, aktorów biegających po scenie z przypiętymi genitaliami z plastiku, wycia do mikrofonu, sikania na święte obrazy i Hamleta w lateksowych getrach. Tam było przesłanie.

Kiedy wystawialiście „Wesele”, uhonorowane główną nagrodą na Przeglądzie Teatrów Amatorskich Kurtyna w Gdyni, czuła Siostra, że to aktualny dramat?

Tak, to opowieść o naszych niespełnionych marzeniach i tłumionych lękach. O potrzebie dokonania czegoś wielkiego, a równocześnie o niemocy. Świetnie oddaje ten stan kwestia Gospodarza: „To tak w każdym z nas coś woła/ jakaś historia wesoła,/ a ogromnie przez to smutna…”. Wyspiański zadaje każdemu rozpaczliwe pytanie: „Co się stało z twoimi marzeniami? Gdzie zgubiłeś złoty róg?”.

Za to dwie święte kobiety z Siostry zakonu − matka Kolumba Białecka i bł. Julia Rodzińska − pokazują, jak spełniać marzenia. Napisała o nich Siostra książki „Na końcu schodów” i „Niebo w kolorze popiołu”.

Pierwsza urzekła mnie siostra Julia. Jej oddanie najuboższym dzieciom, poświęcenie dla więźniarek w obozie, odwaga, żeby iść do chorych na tyfus, wreszcie śmierć… Matkę Kolumbę odkryłam przed ślubami wieczystymi. Fascynuje mnie jej troskliwość i czułość w listach do sióstr. Dba o ich zdrowie, wypoczynek, wykształcenie, nawet wyjazdy do rodzinnych domów. Jest dla nich bardziej mamą niż przełożoną. No i ta jej gotowość do ryzyka − ma zaledwie 21 lat, kiedy zakłada zgromadzenie. Wreszcie absolutne zakochanie w Jezusie ukrytym w Najświętszym Sakramencie.

Jak przy tylu obowiązkach znalazła Siostra czas na pisanie?

Nie mam pojęcia. Jak coś kochamy, to czas się sam znajdzie. A obowiązki mam podobne jak inne siostry: katecheza, modlitwy, prace domowe, duszpasterstwo dzieci w parafii. Widzę w tym wszystkim prowadzenie Jezusa, bo jestem potwornie leniwa i niezorganizowana. Książka o matce Kolumbie była pomysłem ówczesnej matki generalnej Beniaminy Potocznej. Pamiętam, że kiedy usłyszałam: „Benia, napisz powieść o naszej założycielce!”, nie mogłam z wrażenia spać w nocy. Ale uwielbiam wyzwania! Druga powieść była spełnieniem mojego literackiego marzenia. Pisało się ją dużo trudniej, ponieważ s. Julia nie pozostawiła żadnych zapisków. Pomogła mi chyba ona sama. Codziennie się do niej modlę. To moja serdeczna przyjaciółka.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

od ponad 30 lat dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, poetka. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Ostatnio „Nie chciałam ci tego mówić” (2019). Jej zbiorek „Szara jak wróbel” (2012), wybitny krytyk Tomasz Burek umieścił wśród dziesięciu najważniejszych książek, które ukazały się w Polsce po 1989. Opublikowała też zbiory reportaży „Mało obstawiony święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle”, „Zapisz jako…”, oraz książki wspomnieniowe: „Mój poeta” o Czesławie Miłoszu, „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” a także wywiad-rzekę „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Laureatka wielu prestiżowych nagród za wywiady i reportaże, m.innymi nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w dziedzinie kultury im. M. Łukasiewicza (2012) za rozmowę z Wojciechem Kilarem.

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także