Nowy numer 3/2021 Archiwum

Batalia o RPO

Nowy rzecznik praw obywatelskich musi odbudować autorytet tego urzędu, który ucierpiał z powodu zaangażowania politycznego i ideologicznego ustępującego rzecznika.

Kadencja obecnego RPO kończy się we wrześniu. Do tego czasu powinien być wybrany jego następca. Już teraz zaczynają się rozmowy, kto mógłby tę funkcję objąć. Choć głównym celem rzecznika jest obrona praw człowieka, praktyka ostatnich pięciu lat, gdy funkcję tę pełnił dr hab. Adam Bodnar, pokazała, że może stać się on także stroną w sporach politycznych i ideologicznych (w tym przypadku chodzi o popieranie opozycji i postulatów skrajnie lewicowych). Dlatego ważne jest, aby osoba, które teraz obejmie ten urząd, skupiła się na swoich głównych zadaniach – które określają konstytucja oraz ustawy – a nie stała się stroną w sporach politycznych; w kwestiach ideowych natomiast ma reprezentować wartości zapisane w konstytucji. Problem w tym, że proces wyłaniania RPO daje możliwość blokowania kandydatów i może się okazać, że obecny będzie wciąż pełnił swoją funkcję.

Polityczne uwarunkowania

Rzecznika na pięcioletnią kadencję wybiera Sejm w formie uchwały. Kandydatów zgłasza marszałek Sejmu albo grupa 35 posłów. Następnie musi ją zatwierdzić Senat, który ma na to 30 dni. Jest to więc proces uwarunkowany politycznie. W obecnej sytuacji z pewnością Sejm przegłosuje kandydata zaproponowanego przez Zjednoczoną Prawicę. Tyle że w Senacie PiS ma tylko 48 przedstawicieli, a opozycja 52. Oznacza to, że izba wyższa może nie zatwierdzić kandydata wybranego przez Sejm, a wówczas posłowie muszą przedstawić nową propozycję. Do czasu wybrania nowego rzecznika funkcję tę pełni dotychczasowy. Taka sytuacja miała już miejsce. W czerwcu 2005 r. kończyła się kadencja RPO prof. Andrzeja Zolla, Sejm zaproponował na jego następcę prof. Andrzeja Rzeplińskiego, ale Senat go odrzucił. Nowy – Janusz Kochanowski – został wybrany dopiero w lutym 2006 r. Przez blisko dziewięć miesięcy funkcję tę sprawował więc wciąż prof. Zoll.

Teraz sytuacja może się powtórzyć, ale w dłuższym przedziale czasowym. Z naszych informacji wynika, że opozycja chce odrzucać każdego z kandydatów zaproponowanych przez PiS-owską większość w Sejmie, co oznaczałoby, że funkcję RPO cały czas pełniłby Adam Bodnar.

Ruch po stronie PiS

Kalendarium wyłaniania RPO wyznaczają procedury i terminy posiedzeń parlamentu. Otóż najbliższe posiedzenie Sejmu jest zaplanowane na 22–24 lipca i właśnie na nim powinien być wybrany kandydat na RPO, gdyż następne ma się odbyć już po sierpniowych wakacjach. Senat musiałby go zatwierdzić w ciągu 30 dni, a więc do 22 sierpnia. Posiedzenie wyższej izby parlamentu jest planowane od 5 do 7 sierpnia. W takim scenariuszu nowy rzecznik mógłby objąć funkcję 9 września, w dniu, w którym upływa kadencja A. Bodnara.

Z naszych informacji wynika, że obecnie kierownictwo PiS zastanawia się, jak doprowadzić do zmiany RPO. W obozie władzy przeważa opinia, że opozycja w Senacie będzie chciała realizować scenariusz odrzucania wszystkich propozycji, aby na stanowisku pozostawał dotychczasowy RPO. Są jednak rozważane możliwości wyjścia z tej sytuacji.

Najprostsze to uzyskanie poparcia części opozycji w Senacie, konkretnie chodzi o członków koła Koalicja Polska–Polskie Stronnictwo Ludowe, których jest trzech. Można również próbować przekonywać senatorów z Koła Niezależnych, których też jest trzech. Problem polega na tym, że KP–PSL jako opozycja nie ma interesu w poparciu kandydata Zjednoczonej Prawicy, podobnie senatorowie niezależni. Przypomnijmy, że próba zdobycia przez PiS większości, aby wybrać marszałka Senatu, zakończyła się fiaskiem.

Giełda nazwisk

Jest jednak inna możliwość, która daje pewne szanse na powodzenie. W gronie senatorów opozycji, także 43 z Koalicji Obywatelskiej, są politycy o poglądach konserwatywnych, krytycznie nastawieni do promowania skrajnie lewicowych rozwiązań etycznych i moralnych, jakie podejmuje rzecznik Bodnar. PiS rozważa przekonanie ich z powodów ideowych, aby zatrzymać lewicową rewolucję obyczajową. Jest jednak istotny warunek takiego planu. Zjednoczona Prawica musiałaby wskazać kandydata do zaakceptowania przez senatorów o przekonaniach konserwatywnych, a więc dającego gwarancje, że będzie bronił tych wartości, a jednocześnie nie angażował się politycznie. Na „giełdzie nazwisk” pojawiają się już kandydaci spoza polityki, autorytety prawnicze, ale według naszych informacji na razie nikt się nie zgodził. Pojawia się natomiast nazwisko posła PiS Przemysława Czarnka, doktora habilitowanego nauk prawnych, byłego wojewody lubelskiego. Jednak on sam niedawno „spalił” swoją kandydaturę, stwierdzając publicznie, że osoby LGBT „nie są równe ludziom normalnym”. Od tej wypowiedzi odcięli się nawet jego partyjni koledzy.

Inną możliwą kandydaturą jest Marcin Warchoł, również doktor habilitowany nauk prawnych, który pracował w biurze RPO w czasie, gdy rzecznikiem był Janusz Kochanowski. Tyle że obecnie jest wiceministrem sprawiedliwości, należy do Solidarnej Polski i raczej nie zdobędzie poparcia w Senacie.

Natomiast ciekawą kandydaturą, która może zdobyć głosy opozycyjnych senatorów konserwatywnych, jest poseł PiS Bartłomiej Wróblewski. Jest doktorem nauk prawnych, wykładowcą na SWPS w Poznaniu, specjalizuje się w prawie konstytucyjnym. Był radnym sejmiku wielkopolskiego, aktywnie działa w lokalnym środowisku, m.in. zorganizował i prowadził bezpłatną pomoc prawną. Nie jest posłem występującym w pierwszym szeregu politycznych sporów, natomiast zdecydowanie opowiada się za konserwatywnymi wartościami. W poprzedniej i obecnej kadencji Sejmu był autorem wniosku do Trybunału Konstytucyjnego dot. zgodności z ustawą zasadniczą prawa do aborcji z przyczyny podejrzenia choroby lub wady nienarodzonego dziecka. Wokół jego osoby skupia się wewnątrz PiS środowisko posłów o konserwatywnych poglądach. W niedawno opublikowanym wywiadzie dla „Plus Minus” tłumaczył, że poglądy konserwatywne to suwerenne państwo i rodzina jako najważniejszy element społeczeństwa, a także uznanie znaczenia wiary i Kościoła w życiu społecznym, przywiązanie do najbardziej podstawowych praw człowieka, jak życie, własność, wolność gospodarcza czy prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Obowiązki rzecznika

Urząd RPO utworzono w 1988 r., jeszcze w okresie PRL, a jego działanie określa przyjęta rok wcześniej ustawa. W wolnej Polsce został nie tylko utrzymany, ale wpisany do konstytucji. Określa ona, że „Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji oraz w innych aktach normatywnych”. Nie może on należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej, niedającej się pogodzić z godnością jego urzędu. W swojej działalności niezawisły, niezależny od innych organów państwowych, odpowiada jedynie przed Sejmem. Bez zgody Sejmu nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej ani pozbawiony wolności. Powinien wyróżniać się wiedzą prawniczą, doświadczeniem zawodowym oraz wysokim autorytetem ze względu na swe walory moralne i wrażliwość społeczną.

Dotychczas mieliśmy siedmiu rzeczników i do obecnej kadencji raczej nie angażowali się politycznie czy ideologicznie, skupiając się na swoich obowiązkach ustawowych. Oczywiście czasem dawał o sobie znać temperament polityczny niektórych rzeczników, np. pierwszej prof. Ewy Łętowskiej, która ujawniała lewicowe poglądy, jednak były to wyjątkowe sytuacje. Gros energii rzecznicy poświęcali pracy na rzecz wolności i praw obywatelskich Polaków.

Obecny rzecznik w wymiarze politycznym stał się rzecznikiem opozycji, np. krytykując reformę wymiaru sprawiedliwości czy edukacji. Jego zaangażowanie było tak duże, że niektóre środowiska opozycji proponowały, aby wziął udział w wyborach prezydenckich jako jej reprezentant. W sferze społecznej stał się rzecznikiem praw mniejszości seksualnych, choć tych praw, o które walczył, w polskiej konstytucji i innych ustawach nie ma. Publicznie opowiadał się za wprowadzeniem w całej Polsce tzw. karty LGBT, która wprowadza edukację seksualną, łamiąc konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci w zgodzie ze swoimi przekonaniami. W sprawie drukarza, który ze względu na przekonania odmówił wydrukowania plakatów promujących organizację LGBT, uznał, że dopuścił się on dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Przykłady takiego zaangażowania można mnożyć.

Właśnie ze względu na taką postawę ustępującego rzecznika nowy musi odbudować autorytet tego urzędu, poruszając się w granicach obowiązującego prawa i skupiając na prawach obywateli, a w kwestiach wartości opierać się na tych zapisanych w konstytucji, a nie na broszurach mniejszości seksualnych.•

Rzecznicy Praw obywatelskich

• Ewa Łętowska 1988-1992 • Tadeusz Zieliński 1992-1996 • Adam Zieliński 1996-2000 • Andrzej Zoll 2000-2006 • Janusz Kochanowski 2006-2010 • Irena Lipowicz 2010-2015 • Adam Bodnar od 2015

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także