Nowy numer 43/2020 Archiwum

Zapisać, dać świadectwo

W getcie warszawskim, w całkowitej tajemnicy, powstał niespotykany nigdzie indziej projekt: opisanie świata przemocą zamkniętego.

Emanuel Ringelblum, młody historyk, stworzył rozległy zespół pracowników – zarówno naukowców, jak i ludzi niezajmujących się na co dzień pracą intelektualną – aby opisać świat za murami getta. Po wojnie konspiracyjne archiwum getta warszawskiego zostało odnalezione w morzu ruin i oddane do opracowania przez historyków.

Dzisiaj Archiwum Ringelbluma to 38 tomów wydanych przez Żydowski Instytut Historyczny. Kopalnia wiedzy dla historyków. Ale czy to dzieło było przeznaczone tylko dla nich? Marta Janczewska i Jacek Leociak podjęli się trudu, aby z bogatego zbioru konspiracyjnego archiwum getta stworzyć antologię, która będzie czytana przez współczesnego odbiorcę. Na blisko tysiącu stronach posegregowano teksty w trzy duże grupy. Pierwsza to literatura dokumentu osobistego, w której zamieszczono dzienniki, relacje, testamenty, odpowiedzi na ankiety, listy. Druga część to teksty literackie, czyli poezja, proza, a trzecia – teksty religijne. Całość ułożono w sposób chronologiczny.

Widać zamysł edukacyjny autorów antologii. Nawet ktoś niezaznajomiony z historią okupacji czy funkcjonowaniem getta może wejść w ten świat i zrozumieć rządzące nim mechanizmy. Jednak oprócz poznania liczą się jeszcze emocje. Sposób ułożenia tekstów przez Janczewską i Leociaka sprawia, że napięcie wzrasta. Wraz z obywatelami polskimi pochodzenia żydowskiego obserwujemy wybuch wojny, liczymy zabitych po bombardowaniach. W getcie obserwujemy skutki izolacji, narastający głód. Do tego dochodzi chaos informacyjny: rozporządzenia Niemców następują po sobie zbyt szybko. Czarny humor, który ratował resztki rozsądku, teraz ściąga w otchłań szaleństwa. Czyżby przesiedlenie, którym naziści tak kuszą, było naprawdę dobrym rozwiązaniem? Jednak wieści, które przynoszą uciekinierzy z Treblinki, z Chełmna, są tak przerażające, że aż niewiarygodne…

Od lektury trudno się oderwać. Czytanie ciągłe nie ma tu jednak sensu. Należy dawkować opisy z miasta śmierci. Najważniejszy cel został jednak osiągnięty: archiwum się czyta, a takiego efektu chcieliby i twórcy antologii, i twórcy samego Archiwum Ringelbluma.

Marcin Cielecki

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama