Nowy numer 23/2020 Archiwum

Wirus nie zniszczy Bożego planu

O życiu słowem Bożym na co dzień, Wielkanocy w czasie epidemii i sytuacji w Indiach opowiada ks. Jose Maniparambil.

Anna Leszczyńska-Rożek: Pandemia zatrzymała Ojca w Polsce, daleko od domu. Jeszcze kilka tygodni temu głosił Ojciec słowo Boże w różnych krajach. Czym teraz Ojciec się zajmuje?

Ks. Jose Maniparambil: Nadal głoszę słowo Boże, przecież da się to robić także w odosobnieniu.

W jaki sposób?

Od ponad 34 lat piszę książki. Wszystkie są o słowie Bożym i dzięki nim teraz głoszę Ewangelię w miejscach, do których nie mogę sam dotrzeć. Epidemia nie zmieniła mojego życia. Od 1998 r. każdy mój dzień wygląda tak samo: po liturgii, modlitwie, głoszeniu rekolekcji i posłudze, gdziekolwiek jestem, resztę czasu spędzam samotnie w czterech ścianach pokoju. Rozważam słowo Boże. Dzięki temu powstało ponad 80 książek, a niektóre z nich są bardzo grube. Choć wiele czasu spędzam w odosobnieniu, to nigdy nie czuję się samotny. Studiując Biblię, widzę, jak od początku świata Bóg ma wszystko pod kontrolą. To daje mi właściwą perspektywę w obliczu trudności i prób. O co miałbym się martwić?

Epidemia COVID-19 inaczej dotyka ludzi w różnych rejonach świata. Jak wygląda sytuacja w Indiach?

21 marca 2020 roku premier Indii nałożył bardzo surowe ograniczenia na wszystkich obywateli. Władze poszczególnych stanów robią co w ich mocy, żeby powstrzymać tę zarazę. Indie borykają się obecnie z dwoma głównymi problemami. Po pierwsze, ogromna większość ludzi nie ma żadnych oszczędności i żyje z dnia na dzień, bo zapłatę otrzymuje za każdy dzień pracy. Teraz ci ludzie stracili zatrudnienie, bo nie wolno im przebywać na ulicy. Rząd co prawda zaczął organizować miejsca, w których mogą otrzymać żywność, jednak do wielu pomoc być może nie dotrze… Po drugie, kiedy rząd wprowadził zakaz wychodzenia z domu, nie wziął pod uwagę sytuacji osób pracujących w wielkich miastach, którzy przybyli z innych stanów i żyją w bardzo trudnych warunkach. Często 10 osób wynajmuje jeden mały pokój i śpi w nim na zmianę! Teraz muszą oni wrócić do swoich rodzinnych wiosek. Idą więc w upale czasem nawet 400 kilometrów! Nie kursują pociągi ani autobusy… Ludzie umierają w drodze. Są przerażeni. Z drugiej strony Indie to wielki kraj również w tym znaczeniu, że poradził sobie już z wieloma ogromnymi kryzysami. Dlatego mam nadzieję, że i tym razem rząd znajdzie sposób na złagodzenie paniki. Wielu kapłanów, sióstr zakonnych i wolontariuszy chodzi od domu do domu, dostarczając żywność, środki dezynfekujące i inne podstawowe artykuły. Każda osoba niosąca pomoc stała się „mobilnym tabernakulum”, bo zanosi Pana Jezusa do Jego ludu. Każda z nich jest osiołkiem, na którym podróżuje nasz Pan, aby dotrzeć do ludzi.

Czego możemy się nauczyć, żyjąc w izolacji domowej, doświadczając zagrożenia, niepewności, a czasem i strachu?

Musimy uczyć się żyć sami, ale nie samotni. W odosobnieniu możemy nauczyć się mnóstwa rzeczy. Do niedawna skarżyłeś się: „Na nic nie mam czasu”, teraz skarżysz się: „Co mam zrobić z wolnym czasem?”. Moja rada jest prosta. „Zmarnuj” ten czas na to, na co go nigdy nie miałeś. „Zmarnuj go” dla żony, męża, dzieci, na czytanie książek, słuchanie muzyki, na swoje hobby… A może załóż dziennik i opisz w nim te dni. Napisz słowa piosenki, którą tak długo nosisz w sercu, naszkicuj obraz, który masz pod powiekami… Jeśli skarżyłeś się, że nie masz czasu na czytanie Biblii, to zacznij ją przepisywać ręcznie. Zacznij robić już dziś. A jeśli przepiszesz ją w mniej niż 153 dni, to trafisz do „Księgi rekordów Guinnessa”! Mogę ci zagwarantować ogromną radość płynącą z robienia czegoś wspaniałego w czasach izolacji. Dzięki obcowaniu przez wiele godzin sam na sam ze słowem Bożym przestaniesz odczuwać lęk. Będziesz trwać w obecności żywego Boga, Twojego Pana.

Jak się zachowywać w tym trudnym dla wszystkich czasie?

Bądź posłuszny rządowi i służbie zdrowia. Bądź posłuszny władzom kościelnym w kwestii spraw duchowych. Pamiętaj, że dla Boga ważniejsze jest posłuszeństwo niż ofiara! Módl się za lekarzy, pielęgniarki, przedstawicieli rządu, naukowców oraz wszystkich, którzy z narażeniem życia walczą z tą plagą. Kiedy siedzisz w domu, chroniąc się przed wirusem, na zewnątrz jest armia ludzi, którzy robią wszystko, żeby ci niczego nie zabrakło. Módl się za umierających, za tych, którzy nie mogą teraz mieć godnego pochówku, by Pan wyznaczył aniołów, którzy zaniosą ich do nieba (por. Łk 16,22).

Wiele osób nie może pogodzić się z brakiem możliwości uczestniczenia we Mszach św. w kościołach. Co Ojciec by im powiedział?

Jeśli pozbawieni Mszy św. odczuwamy pustkę duchową, to znaczy, że bardzo kochamy naszego Pana. Gdybyśmy Go nie kochali, nie byłoby w nas tej ogromnej tęsknoty. To uczucie braku samo w sobie jest wielką miłością. Przecież liturgia jest dla nas sposobem okazywania Panu miłości! Chciałbym jednak przypomnieć katolikom, że we wczesnym Kościele „chleb Boży” oznaczał najpierw „słowo Boże”, a dopiero w drugiej kolejności „Najświętszą Eucharystię”. Bóg dał nam obecnie szczególny czas na czytanie, słuchanie i medytowanie słowa Bożego. Uczmy się od Maryi, która słowo Boże przechowywała w swoim sercu, a nie na iPhonie. Traktowała je jak skarb i medytowała. Matka Boża nie przyjmowała codziennie Komunii Świętej. Natomiast codziennie żyła słowem Bożym.

Biblia jest słowem żywym. W Liście do Hebrajczyków czytamy: „Słowo Boże jest bowiem żywe i skuteczne, ostrzejsze od każdego obosiecznego miecza. Przenika ono aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, rozsądza myśli i zamiary serca”. Dlatego nie rezygnuj z czytania słowa Bożego, twierdząc, że go nie rozumiesz. To list miłosny Boga do ciebie. Czytaj go więc niestrudzenie i wielokrotnie. Twoja miłość do Jezusa sprawi, że zrozumiesz ten list. Tęskniąc za Jezusem Eucharystycznym, zanurz się w słowie Bożym. Zacznij je smakować, studiować. Wypisuj sobie albo podkreślaj w Biblii słowa, które poruszają cię w sposób szczególny, i módl się nimi. Znajdź w swoim domu miejsce, w którym położysz otwartą Biblię. Niech to będzie twoja domowa kaplica wieczystej adoracji. Rano zapal świecę i przeczytaj z tej Biblii psalm – on zaspokoi twoją tęsknotę. A wieczorem zapal świecę i przeczytaj fragment Pisma na głos. Zrób to powoli, z namaszczeniem, a poczujesz, jak blisko ciebie jest twój Pan.

Jak dobrze uczestniczyć w wielkanocnej liturgii, nie wychodząc z domu?

Kościół w Polsce przygotowuje się do tego, by jego wierni spędzili Wielki Tydzień w atmosferze świętości. Moja dodatkowa propozycja jest taka: w Ewangeliach mamy cztery opisy męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa (Mt 26–28; Mk 14–16; Łk 22–24; J 18–21). Natomiast w Księdze Wyjścia (12–14) mamy opis Paschy. Przeczytajmy te teksty i medytujmy tajemnicę naszego zbawienia. Kiedy mieliśmy możliwość uczestniczenia w liturgii, często robiliśmy to mechanicznie. Teraz każdy może sam medytować te tajemnice. Dlaczego Bóg mnie stworzył? W jaki sposób Bóg stał się człowiekiem? Dlaczego stał się człowiekiem? Dlaczego umarł na krzyżu? Czym jest krzyż? Dlaczego na zmartwychwstałym ciele Jezusa zachowało się pięć ran? Dlaczego Jezus kazał Tomaszowi dotknąć swoich ran? Dlaczego nie pozwolił na to Marii Magdalenie? Czym jest Kościół? Zadajmy sobie pytanie: co robili apostołowie i Matka Boża przez czterdzieści dni pomiędzy zmartwychwstaniem a wniebowstąpieniem? W Dziejach Apostolskich (1,3-4) czytamy, że po swojej męce przez czterdzieści dni Jezus zjawiał się wśród nich, przez czterdzieści dni mówił im o królestwie Bożym i przez czterdzieści dni zasiadał z nimi do wspólnego posiłku. Teraz my zasiądźmy z Nim do wspólnego posiłku i pozwólmy, by nas uczył. Studiując Biblię, sięgajmy po Katechizm Kościoła Katolickiego i po pisma ojców Kościoła.

Najtrudniej jest chyba przeżywać Wielkanoc osobom samotnym. Nie mają z kim dzielić radości z tego, że Pan zmartwychwstał…

To prawda, ale trzeba im powiedzieć, że nie są sami. To czas, by przypomnieć sobie o wszystkich świętych Kościoła, którzy byli więzieni przez wiele lat! Nie mogli uczestniczyć w liturgii, ale nie byli samotni. Byłem u katolików działających w podziemiu w Arabii Saudyjskiej. Niektórzy z nich, do czasu, gdy tam przyjechałem, nie mieli nigdy możliwości uczestniczenia we Mszy św. Nie mają kapłanów, nie wolno im mieć Biblii, krzyża, różańca… Głęboka wiara tych ludzi jest dla mnie ogromnym świadectwem. Obecny czas jest dla nas okazją do odnowy duchowej. Pan Jezus powiedział: „Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25,36). Mamy doskonałą okazję, aby nauczyć się żyć w trudnych sytuacjach.

Co Ojciec zrobi, kiedy pandemia ustanie i będzie się można znowu swobodnie poruszać po świecie?

Od kilku miesięcy pracuję nad tłumaczeniem Biblii z języków oryginalnych (do każdego wersetu dodaję swój krótki komentarz) na mój język ojczysty, malajalam. Językiem tym mówi 35 mln ludzi. Z tej liczby 8 mln to chrześcijanie. Moim marzeniem jest, by kiedyś podarować egzemplarz pozostałym 27 mln ludzi – muzułmanom i hinduistom – którzy mówią moim językiem.

Czy można jakoś wytłumaczyć sens tego nieszczęścia, które nas spotyka?

Wielu teologów i zwyczajnych katolików podchodzi sceptycznie do plag opisanych w Biblii. Dla nich są to tylko historyjki, a nie historia. Teraz mają namacalny dowód, że plagi miały i mają miejsce w historii świata. Oczywiście ateiści natychmiast zadają wierzącym pytania: „Gdzie jest teraz wasz miłosierny Bóg? Dlaczego na to pozwala? Czy naprawdę istnieje?”. Jednak powinniśmy pamiętać, że Bóg jest Panem życia i śmierci. On daje życie i to On je zabiera. Jego przywilejem jest decydowanie, kiedy i jak umieramy. Nikt nie uniknie śmierci. Nie dlatego, że Bóg jest okrutny, ale dlatego, że aby osiągnąć brzeg nieba, trzeba przepłynąć przez rzekę śmierci. Dla ludzi wierzących śmierć to narodziny do nowej formy życia – życia zmartwychwstałego. Te narodziny, jak każde inne, są bolesne, ale jednocześnie radosne. A świat, tak dumny ze swojej zaawansowanej technologii, świat, który stwierdził, że Bóg nie jest mu wcale potrzebny, nagle stał się kompletnie bezradny. Niech te szczególne Święta Paschalne będą dla nas czasem medytacji nad znaczeniem śmierci i zmartwychwstania. Ziemia nie jest naszym stałym domem, bo nasza ojczyzna jest w niebie. Tu, na ziemi, mamy specjalną misję: powiedzieć światu, że Jezus zmartwychwstał. Otworzył tym samym nową przestrzeń, w której wszyscy należący do Chrystusa będą mogli żyć nadal w swoim przemienionym ciele. Zmartwychwstały Pan mówi nam: Światło jest silniejsze niż ciemność. Miłość jest silniejsza niż nienawiść. Miłość jest silniejsza niż śmierć. •

Ks. Jose Maniparambilu

jest kapłanem diecezji Irinjalakusa w indyjskim stanie Kerala, profesorem nauk biblijnych w Instytucie Papieskim im. św. Piotra w Bangalore, rekolekcjonistą i autorem wielu książek, m.in.: „Cztery strumienie miłości”, „Męski Różaniec biblijny”, „Różaniec biblijny dla kobiet”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Anna Leszczyńska-Rożek

Redaktorka działu „4 strony kobiety"

Absolwentka muzykologii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Współzałożycielka Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa, w którym koordynowała projekty „Cztery żywioły" (cykl zajęć dla dzieci w gorszej sytuacji materialno-rodzinnej), wystawę fotografii naukowej „Mikro-Makro. Skale wszechświata" i cykliczne spotkania Śląskiej Kawiarni Naukowej w Katowicach. Autorka tekstów w miesięczniku „Mały Gość Niedzielny". Od 2018 r. w „Gościu Niedzielnym" prowadzi dział Cztery Strony Kobiety. Mama bliźniąt i żona Tomasza. Gra na skrzypcach w zespole Dobre Ludzie. Żegluje, eksperymentuje w kuchni, a od czasu do czasu wyrusza do dalekich krajów (m.in. Uganda, Islandia i Indie), by poznawać nowych ludzi, smaki, zapachy i miejsca.

Kontakt:
Więcej artykułów Anny Leszczyńskiej-Rożek

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji