Nowy numer 13/2020 Archiwum

Nie zapomnieliśmy o gościnności

Napisać, że 42. Europejskie Spotkanie Młodych otworzyło serca, to jakby nic nie napisać. Po raz kolejny okazało się, że polska gościnność jest rzeczywiście wyjątkowa.

Wielu uczestników ESM już po jednej dobie spędzonej we Wrocławiu mówiło, że czegoś takiego jeszcze nie przeżyło. – To było najlepsze spotkanie ze wszystkich, w których brałem udział – mówił Marius z Aachen. Nie była to zwykła kurtuazja. Wrażenia uczestników potwierdzają gospodarze. Relacje, jakie się zawiązały w zaledwie cztery dni, to cud jedności i otwartości. „Nie zapomnijcie o gościnności” – zachęcał przed rokiem w Madrycie brat Alois, przeor wspólnoty z Taizé. Wrocławskie spotkanie pokazało, że nie zapomnieliśmy.

Problemy? Jakie problemy?

Trzy tygodnie przed spotkaniem – konsternacja. Miało być tak dobrze, a jest nieciekawie. Czym wytłumaczyć brak blisko 10 tys. miejsc w rodzinach Wrocławia i jego okolic? Przed 30 i 24 laty uczestników było kilkakrotnie więcej, a liczba miejsc w domach przewyższała liczbę pielgrzymów. A teraz? Pojawiły się głosy, że polskie społeczeństwo zmieniło się tak bardzo, że nie jest skłonne do otwarcia swoich domów dla nieznajomych. Na szczęście wielu potraktowało tę sytuację jako zachętę do aktywności. Skutek był natychmiastowy. Kolejne dane dawały nadzieję, że wszystkich uda się zaprosić na cztery noce do rodzin. Dzień przed rozpoczęciem spotkania zapytaliśmy pracującą w call center ESM Justynę, z jakimi problemami dzwonią interesanci. – Ludzie wciąż oferują noclegi dla uczestników spotkania. Myślę, że jakby było ich dwa razy tyle, to i tak udałoby się znaleźć dla nich miejsce – przekonywała. Ostatecznie do większości rodzin trafiło nie więcej niż dwóch pielgrzymów, aby każdy miał szansę ugościć przyjezdnych.

Część rodziny

Magda i Robert Mikutelowie mają czworo dzieci. Są zaangażowani w jednej z wrocławskich wspólnot. Jeszcze kilka tygodni wcześniej zakładali, że świąteczny okres będzie dla nich czasem odpoczynku. – Dzisiaj wiemy, że w ten sposób przegapilibyśmy coś naprawdę bardzo cennego. Wypełniając deklarację gościny, zakładaliśmy, że pielgrzymi po prostu przyjadą, przenocują kilka nocy, pojadą i wszystko wróci do normy. Że to nie będzie miało większego znaczenia dla nas. Rzeczywistość przerosła nasze wyobrażenia – mówi Robert. Marie i Mareike wniosły do ich rodziny wiele ciepła, radości i światła. – Razem z nimi nasz dom wypełnił się czymś, czego nie potrafiliśmy nazwać, i czego dzisiaj, kiedy już ich nie ma, naprawdę nam brakuje – twierdzi. Magda dodaje, że nie spodziewali się, że przez cztery dni spędzane ze sobą właściwie tylko rano i wieczorem nawiąże się między nimi tak głęboka relacja. – Normalnie taka sytuacja nie miała prawa się wydarzyć. Ale dla Ducha Świętego to przecież drobiazg. Dziewczyny sprawiły, że otworzyliśmy przed nimi nie tylko nasz dom, ale i nasze serca. Niesamowicie było usłyszeć od nich w dniu wyjazdu, że czują się naprawdę częścią naszej rodziny – puentuje Robert.

Dwa wymiary

Jakie było 42. Europejskie Spotkanie Młodych? Brat Marek z Taizé w rozmowie z „Gościem” zwraca uwagę na dwa jego wymiary. Pierwszy z nich dotyczy obecnej sytuacji w Europie. – Pewność budowania jednej, solidarnej Europy wspólnie patrzącej w przyszłość i wspólnie rozwiązującej różne trudne problemy, które w historii zawsze się pojawiają, jest zachwiana. W tej sytuacji doświadczenie komunii ogromnej różnorodności narodów i tradycji chrześcijańskich było bardzo potrzebne. Myślę, że w Polsce te zmagania też są bardzo wyraźnie obecne, dlatego tak ważne było to spotkanie – zaznacza.

Drugi, bardziej osobisty wymiar, to osoby przybywające na ESM jako… niezarejestrowane. – Ludzi, którzy przyjechali z całej Polski, było wielu, i oni nie zapisali się na spotkanie. To dorośli, którzy kiedyś nam pomagali podczas spotkań europejskich, nie tylko tych polskich. Przyjechali z Krakowa, Warszawy, Szczecina, Gdańska czy Białegostoku razem z żonami czy mężami oraz dziećmi. Chcieli odświeżyć to, co było kiedyś dla nich ważne. Aby to się stało, potrzebowali pewnego impulsu. Wielu powiedziało mi to po modlitwach – wspomina. Brat Marek widzi w tym znak, że przez proste środki, proste odczytywanie Ewangelii i zamienianie go w czyn, może powstać coś, co zostaje na całe życie w człowieku. – Jest to dla mnie potwierdzenie, że to, co się dzieje w Kościele – poszukiwanie prostszych sposobów wyrażania wiary, poszukiwanie źródeł – ma głęboki sens. To droga, którą Duch Święty wskazuje Kościołowi poprzez kolejnych papieży – dodaje.

Najbardziej oryginalny sylwester

A co z wrażeniami gości? Szum ich emocjonalnych wypowiedzi może naprawdę zawrócić w głowie. – To było moje pierwsze spotkanie Taizé, więc nie miałam pojęcia, jak poradzę sobie z poruszaniem się po mieście i co będę robiła przez cały dzień – opowiada pochodząca z północnych Niemiec Mareike. Przyznaje, że już po pierwszych chwilach u goszczącej ją rodziny zniknęły wszelkie lęki i niepewność. – Wspaniale było zobaczyć, jak wszyscy w parafii byli zaangażowani w przygotowanie dla nas tego czasu, mimo że byliśmy dla nich zupełnie obcy. Trudno było powiedzieć cokolwiek innego niż „dziękuję” – dodaje. Zaznacza, że cennym doświadczeniem było dla niej uświadomienie sobie, że komunikacja między ludźmi to coś więcej niż tylko słowa. – Czas pobytu we Wrocławiu i goszczącej mnie parafii był dla mnie małym cudem i teraz czuję się mocno związana z tym miejscem i ludźmi, których tutaj spotkałam – podsumowuje.

Jean-Pierre, 26-latek pochodzący z małej wioski pod Montpellier, do Wrocławia przybył bardzo spontanicznie. – Zdecydowałem się na wyjazd w ostatniej chwili, bo namówili mnie znajomi, a nie miałem żadnych planów. Zachwalali, polecali, ale w ich argumentach nie było nic, co by mnie zachęcało. Dla niektórych pewnie to nieprawdopodobne, ale nawet nie słyszałem wcześniej o takim mieście jak Wrocław. Podróżowałem raczej na zachód, o wschodzie Europy niewiele wiem – opowiada Francuz. Przyznaje, że wierzy w Boga, ale nie chodzi do kościoła. – Spodobała mi się forma modlitw zaproponowana przez braci z Taizé. Poza tym Wrocław to piękne miasto, dowiedziałem się paru ciekawostek o Polsce – dodaje. Co sądzi o gospodarzach? – Świetnie się bawią, są otwarci, przyjaźni i szaleni. Podziwiam taki styl bycia. Może kiedyś też tak będę potrafił. Na pewno nie żałuję, że przyjechałem. W jaki sposób będę reklamował spotkanie Taizé we Francji? Spędziłem we Wrocławiu najbardziej oryginalnego sylwestra w życiu – podsumowuje ze śmiechem Jean-Pierre.

Do zobaczenia w Turynie

Pielgrzymka zaufania przez ziemię ma to do siebie, że się nie kończy. Wrocław był kolejnym przystankiem, ale po krótkim zatrzymaniu, nabraniu sił czas wyruszyć w dalszą drogę. Gdzie? Brat Alois ogłosił, że gospodarzem kolejnego Europejskiego Spotkania Młodych będzie Turyn.

Matteo – Włoch, który we Wrocławiu znalazł gościnę w domu pani Joanny w parafii Świętej Rodziny, nie był bardzo zdziwiony informacją, że kolejne ESM zorganizowane zostanie w stolicy Piemontu. – Wiedzieliśmy, że w tym mieście jest bardzo silna grupa związana z Taizé i że od dawna już mieszkańcy zabiegali o ESM. Arcybiskup Turynu mówił, że modlili się o to od długiego czasu – wyjaśnia. – Spodziewałem się, że ESM w końcu tam się odbędzie, choć nie sądziłem, że już w 2020 r. To może być ważne dla naszego kraju doświadczenie – podkreśla.

Dla Matteo udział we wrocławskim spotkaniu był dużym przeżyciem. – Tego dnia, gdy ogłoszono, że w Turynie odbędzie się kolejne Europejskie Spotkanie Młodych, zostałem poproszony o odczytanie Ewangelii podczas modlitwy – wspomina. – Kiedy 26 grudnia wyjeżdżałem z Włoch do Wrocławia, myślałem, że będę uczestniczył w wydarzeniu po raz ostatni. Miałem wiele osobistych powodów, by tak sądzić. Jednak z każdym dniem coś we mnie się zmieniało… Szukałem mocnego doświadczenia, by odnowić swoją wiarę, i znalazłem to! Do zobaczenia w Turynie! •

ESM w liczbach

Do Wrocławia na pięć dni przełomu lat 2019 i 2020 przybyło ok. 15 tys. pielgrzymów z ponad 60 krajów świata. Największą grupę stanowili Polacy – 5,5 tys. oraz Ukraińcy – 1,5 tys. i Niemcy – 1,1 tys. Do stolicy Dolnego Śląska pielgrzymi przyjechali ponad 150 autobusami. Organizatorzy przygotowali dla uczestników ok. 45 tys. porcji gorących posiłków, 5,5 ton pieczywa oraz 47 tys. jabłek, 70 tys. mandarynek i tyle samo ciastek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama