Nowy numer 13/2020 Archiwum

Miśkiem kapusty nie okrasisz

Pomaga się rozumem, nie tylko dobrymi chęciami. Nie ma sensu pomagać głupio.

Wpis osoby, która zna doskonale potrzeby i problemy rodzinnych domów dziecka, wywołał burzę. Otóż poszło o sposób pomagania tzw. ośrodkom pieczy zastępczej. Ale tak naprawdę opisywany problem jest szerszy i w zasadzie dotyczy pomocy wszelkim instytucjom charytatywnym czy opiekuńczym. Wpis, mocno sarkastyczny, dotyczył zbierania ton misiów i innych maskotek „dla biednych dzieci”, do domów dziecka. Autorka opisywała, jak to „dobrzy ludzie” zbierają te miśki i w wielkich worach przywożą do ośrodków. A dzieci, dzięki miśkowi, małpce czy innemu pluszakowi mogą się doskonale rozwijać, leczyć traumy, usamodzielniać i nawet chodzić do kina. Bo przecież wystarczy wymienić miśka na bilet, i już kino się przed nami otwiera. Tony miśków walających się w worach i w piwnicach zmienią zapewne przyszłość „biednych dzieci”. Otóż nie zmienią!

Na autorkę wytoczono wiele dział: że to postawa roszczeniowa, że agresywna, że wystarczyłoby powiedzieć, czego ośrodek potrzebuje, a nie wściekać się.

Twierdzę, że niestety nie wystarczyłoby. I że ostry w formie, złośliwy wpis to akurat konieczność. Bo ileż można mówić, że pomaga się rozumem, nie tylko dobrymi chęciami? Nie ma sensu pomagać głupio. Głupia pomoc to nie jest pomoc. To działanie na oślep, godzące w godność potrzebującego. Miśkiem kapusty nie okrasisz, co najwyżej zrobisz większy bałagan i spowodujesz większe rozgoryczenie prowadzących ośrodki, ale też i dzieci. Nie setek starych miśków potrzebuje dziecko w pieczy zastępczej. Nie ma sensu udawać, że miśki są dobre na wszystko. Otóż nie są. A jeśli masz zamiar w „szczytnym celu” pozbywać się pluszaków, bo twoim dzieciom zalegają na półce w pokoju, to po prostu je wyrzuć. Dlaczego inne dziecko ma się bawić odpadami po twoim dziecku? Bo jest biedniejsze?

Nie ma sensu bawić się w głupią filantropię. Po co zresztą? Bo ktoś chce się poczuć „dobry” przed Bożym Narodzeniem? Zapchajdziura taki misiek. I zapchajsumienie. Naprawdę szkoda czasu i energii. Tym bardziej, że można pomagać inaczej. Sensowniej, lepiej, prościej w sumie. Jak? Jest telefon, jest e-mail. Można zapytać: co naprawdę jest potrzebne? Może zapas kredek, może piłka nożna. Może bluza dla wciąż rosnącego nastolatka, a może nowe buty? Jeśli nie stać cię na jednorazowy zakup, popytaj wśród znajomych – może ktoś będzie mógł i chciał się dorzucić. To zresztą niemal pewne. Ludzie faktycznie chcą być dobrzy. Ale oprócz chęci potrzebny jest i rozum, i odrobina wyobraźni. Miśkiem kapusty nie okrasisz.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji