Nowy numer 03/2020 Archiwum

Kościół słuchający?

Kościół słuchający? Jak najbardziej! Pod warunkiem jednak, że świadoma swej tożsamości wspólnota wierzących w Chrystusa wie, co i dlaczego ma do powiedzenia światu.

Co słychać? Zależy, gdzie ucho przyłożyć. To powiedzonko przychodzi mi na myśl, kiedy po raz kolejny słyszę, że Kościół ma przede wszystkim słuchać i uczyć się. Można by wręcz pomyśleć, że tzw. ostatni rozkaz Jezusa powinien brzmieć: „Idźcie więc, słuchajcie narodów i uczcie się”, a nie „Idźcie więc i czyńcie uczniów ze wszystkich narodów” (Mt 28,19). Szczególnie częste są wezwania do słuchania młodych oraz kobiet. Można się zapytać: a co ze słuchaniem mężczyzn w średnim wieku? Oczywiście słuchanie innych, zanim samemu otworzy się usta, jest czymś roztropnym. Tyle że pojawiają się tu w praktyce różne wątpliwości. Na przykład wiadomo, że młodzi są bardzo różni. Jest olbrzymia różnica między młodym, który utożsamia się z hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna” i słucha patriotycznego rapu, a innym, który chodzi w marszach równości i słucha Marii Peszek. W związku z tym nie istnieje żaden reprezentant młodzieży, który byłby w stanie powiedzieć, czego wszyscy młodzi oczekują od Kościoła. Młodzi, tak samo jak ci w średnim wieku oraz starsi, mają różne poglądy i różne oczekiwania.

Kogo więc posłuchać? Bo przecież wszystkich się nie da. Podobnie jest ze słuchaniem kobiet. Namnożyło się konferencji i postulatów na temat roli kobiety w Kościele. Najgłośniej krzyczą radykalne feministki. No dobrze! Mają prawo do zdecydowanego wypowiadania się, ale jaki procent kobiet w społeczeństwie i w Kościele owe panie reprezentują? Są panie, które uważają, że mają prawo do aborcji albo do bycia kapłankami w Kościele katolickim, ale inne panie zupełnie się z nimi nie zgadzają. Gdzie przyłożyć ucho? Nawet z tubylcami zamieszkującymi puszcze i pustynie jest pewien problem. Bo nader często wypowiadają się w ich imieniu biali mężczyźni z postępowego Zachodu. I niekiedy można mieć wątpliwości, czy rzeczywiście mówią w imieniu tubylców. Czy też może przemawiają, jak swego czasu partia przemawiała w imieniu pracującego ludu miast i wsi. Zasłuchanie może być pozą przykrywającą zadufanie i poczucie wyższości. Z drugiej strony może być przykrywką dla faktu, że sami niewiele mamy do powiedzenia.

Kościół słuchający? Jak najbardziej! Pod warunkiem jednak, że uczciwie poznajemy zdanie nie tylko tych, którzy mówią to, czego oczekujemy. I pod warunkiem, że świadoma swej tożsamości wspólnota wierzących w Chrystusa wie, co i dlaczego ma do powiedzenia światu.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Dremor_
    18.11.2019 16:09
    Dremor_
    To co ksiądz tu proponuje, czyli Kościół słuchający tylko tego, co chce usłyszeć ma niewiele wspólnego z prawdziwym słuchaniem. Dlaczego niby Kościół miałby nie słuchać wspomnianych feministek? Bo mówią rzeczy, które się nie podobają Kościołowi? A to słuchać trzeba tylko tych, co przyklaskują i chwalą, a innych już nie?
    doceń 9
  • spe
    18.11.2019 23:25
    Tym, którego ostatecznie Kościół powinien wysłuchać, musi być zawsze Jezus Chrystus.
  • saherb
    19.11.2019 20:12
    Gdy Kościół słucha, a nie jest słuchany to zawsze się to źle kończy. Najpierw dla Kościoła, a potem dla reszty.
    doceń 2
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama