Nowy numer 50/2019 Archiwum

Długi łańcuch

Naród trwa przez kolejne pokolenia, tworzące długi łańcuch wspólnot powiązanych pokrewieństwem, językiem, kulturą i pamięcią. Każde z nich wnosiło do naszego dziedzictwa coś nowego, bazując na doświadczeniach i wartościach poprzedników.

Można wskazać trzy obszary konstytuujące pokolenie świadome swej podmiotowości. To wymiar biologiczny – determinuje go narodzenie się w tym samym lub sąsiednich rocznikach; społeczny – uczestniczenie w identycznych wydarzeniach politycznych, społecznych i kulturowych; ideowy – wyraża się on w przekonaniu o przynależności do określonej grupy społecznej, akceptacji dla pewnych wzorców zachowań oraz zbliżoną oceną procesów historycznych, w których przyszło im uczestniczyć. W takim ujęciu spoiwem łączącym konkretne biografie jest nie tylko data urodzenia, ale przede wszystkim wspólne doświadczenie, dzięki któremu ludzie stawali się pokoleniem.

Powstańcy, pozytywiści, legioniści

Tak rozumiane pokolenia w oczywisty sposób kształtowały naszą historię, zwłaszcza od czasu utraty niepodległości. Na przemian następowały pokolenia bojowników walczących zbrojnie o niepodległość i pozytywistów, skoncentrowanych na pracy organicznej i pomnażaniu substancji materialnej narodu. Po żołnierzach napoleońskiej epopei, powstańcach listopadowych i styczniowych przychodziły pokolenia oddające się pracy organicznej, tworzące zręby społeczeństwa obywatelskiego opartego na szerokiej edukacji i reformach społecznych.

Najważniejszym polskim pokoleniem w poprzednim stuleciu byli moim zdaniem legioniści Piłsudskiego. Była to grupa połączona nie tylko ideałem walki o niepodległość, ale także latami spędzonymi w okopach Wielkiej Wojny. Wywodziła się z różnych grup społecznych i żywiła przekonanie, że nie urodzenie, ale służba dla ojczyzny powinna decydować o miejscu w hierarchii społecznej. Podkreślali równość wszystkich bez względu na pochodzenie, cenzus majątkowy, wyznanie czy narodowość. To pokolenie jest ważne nie tylko ze względu na rolę, jaką odegrało w czasie I wojny światowej. Od 1926 r., czyli od przewrotu majowego, przejmuje odpowiedzialność za losy państwa i nieprzerwanie sprawuje władzę aż do wybuchu II wojny. Pokolenie to nie uchroniło się też przed przejawami degeneracji, a nawet zdrady młodzieńczych ideałów. Klęska wrześniowa w 1939 r. w tragicznych okolicznościach zamyka jego historyczną misję. Spory o dorobek, jaki pozostawiło, będą ważną częścią powojennego dyskursu politycznego, zarówno w kraju, jak i na emigracji.

Pokolenie powojenne

Po wojnie trudno mówić o jakimkolwiek doświadczeniu pokoleniowym w odniesieniu do ludzi tworzących aparat komunistyczny. Władzę otrzymali oni z sowieckiego nadania i sprawowali ją wbrew woli narodu aż do końca systemu. Legitymacja partyjna, którą w pewnym momencie dobrowolnie nosiło ponad 3 mln Polaków, nie tworzyła z nich pokolenia. Jeśli już, to nazwałbym ich pokoleniem oportunistów, nawet jeżeli wśród członków partii znajdowali się ludzie przyzwoici oraz osoby ideowe. Mianem pokolenia natomiast określiłbym ludzi urodzonych w okresie wyżu demograficznego, a więc na początku lat 50. ubiegłego stulecia. Wzrastali oni w warunkach stabilizacji państwa komunistycznego, względnego dobrobytu i awansu społecznego towarzyszącego procesom industrializacji i urbanizacji kraju. Ludzie wychowani w miastach, ale mający dziadków na wsi zachowali wiele tradycji i obyczajów kultywowanych przez przodków. To oni w znacznym stopniu zdecydowali o przetrwaniu Kościoła w okresie konfrontacji z komunistycznym państwem. Masowo uczestniczyli w peregrynacji obrazu nawiedzenia i obchodach Wielkiej Nowenny. Po raz pierwszy w PRL mogliśmy się wtedy policzyć na ulicach i placach. Później ludzie ci tłumnie wyszli na powitanie Jana Pawła II, kiedy w czerwcu 1979 r. nawiedził ojczyznę. Z kolei w sierpniu 1980 r. stanęli na czele strajków i tworzyli zręby Solidarności. Pewna część z nich to wychowankowie ruchu oazowego ks. Franciszka Blachnickiego, najważniejszego w moim przekonaniu ruchu pokoleniowego w polskim Kościele po 1945 roku.

Warto dodać, że istotną rolę przy tworzeniu niezależnego ruchu związkowego odgrywają środowiska opozycyjne określające się mianem lewicy laickiej. Punktem odniesienia dla ich tożsamości ideowej są protesty studenckie z marca 1968 roku. Część z nich wywodziła się z rodzin byłych działaczy komunistycznych, odsuniętych na bok w czasie kolejnych kryzysów politycznych PRL. Ludzie ukształtowani przez Marzec ’68 stanowią znaczącą grupę delegatów na I Krajowy Zjazd Solidarności i wśród członków Komisji Krajowej. Będą nadawać ton w okresie stanu wojennego, aż do 1989 roku. Ich przedstawiciele zajmą później ważne miejsce w kręgu doradców Lecha Wałęsy oraz zasiądą do rozmów z władzą w czasie Okrągłego Stołu. Po 1989 r. staną się elitą polityczną III RP, dzieląc ten status z najmłodszym pokoleniem peerelowskiej nomenklatury. Stosunek tej części opozycji do Kościoła był ambiwalentny. Doceniali jego siłę, ale obawiali się nadmiernych wpływów. W stanie wojennym część z nich przeżyła autentyczne nawrócenie i odkryła w Kościele nie tylko obszar wolności, ale także wartości. Dla wielu z nich ważnym źródłem inspiracji jest pontyfikat Jana Pawła II. Ten okres pokojowej symbiozy między laicką opozycją a Kościołem kończy się u progu III Rzeczypospolitej. Na różne sposoby zaczyna się wtedy kwestionowanie statusu Kościoła w strukturach demokratycznego państwa. Kolejne etapy tego sporu możemy obserwować do dzisiaj.

Rówieśnicy III RP

W moim przekonaniu październikowe wybory parlamentarne były ostatnim aktem politycznym, w którym pokolenie wyżu demograficznego odegrało zasadniczą rolę. Mam na myśli zarówno przywódców politycznych, jak i ich wyborców. Za 4 lata nastąpi radykalna zmiana w polskim społeczeństwie. Odpowiedzialność zaczną przejmować ludzie urodzeni w III Rzeczypospolitej, mający inne doświadczenia życiowe oraz horyzonty myślowe aniżeli poprzednicy. Nie jest to, niestety, pokolenie, które z nadmiernym chyba optymizmem zostało po śmierci papieża Polaka nazwane pokoleniem JP2. Ta ocena nie stoi w sprzeczności z faktem, że ten wielki pontyfikat z pewnością wywarł wpływ na jakąś część młodzieży, która w dzieciństwie doświadczyła go osobiście. Znacznie gorzej udało się te doświadczenia emocjonalne przekuć w jakąś trwałą jakość ideową. Zbliżająca się 100. rocznica urodzin św. Jana Pawła II będzie kolejną okazją do odrobienia tego zadania.

Ludzie z tego pokolenia są ukształtowani przede wszystkim przez rewolucję cyfrową, która na nowo zdefiniowała nie tylko ich sposób komunikacji, ale także przestrzeń społeczną i kulturalną. Kolejnym procesem, który odegra istotną rolę w budowaniu jego tożsamości, jest emancypacja kobiet. W życiu prywatnym, publicznym i polityce rosnąć będzie rola kobiet, coraz lepiej wykształconych, osiągających sukcesy w pracy zawodowej i w życiu politycznym. Kościół nie może tego zjawiska bagatelizować. Podobnie jak faktu, że najbardziej aktywna politycznie część kobiet jest nierzadko inspirowana ruchami feministycznymi, najczęściej jawnie antykościelnymi. Zapewne znajdzie to wkrótce wyraz w programach politycznych oraz manifestach wyborczych.

Jest to pokolenie wychowane przez masowe uczestniczenie w szkolnej katechezie, ale zarazem poddane głębokiej antyklerykalnej obróbce przez kulturę masową, presję środowiskową oraz mody obyczajowe dominujące na Zachodzie. Pewna jego część uważa, że laicyzacja i wroga separacja Kościoła od państwa jest warunkiem niezbędnym dla sprawnego funkcjonowania liberalnej demokracji oraz budowania przestrzeni wolności osobistej. Od tej diagnozy do radykalnego antyklerykalizmu droga jest bliska. Z pewnością coraz większego znaczenia nabierać będą postulaty mniejszości seksualnych, przedstawiane jako działania antydyskryminacyjne i modernizujące. Celem będzie legalizacja małżeństw homoseksualnych, obowiązkowa edukacja seksualna w duchu LGBT oraz penalizacja krytyki postaw homoseksualnych. W jakim stopniu zostanie to zaakceptowane przez pokolenie rówieśników III RP? Obawiam się, że w znacznym, gdyż swe życie osobiste buduje ono w większym stopniu na relacjach nieformalnych aniżeli na rodzinie. Oznaczać to może zarówno odrzucenie wielu tradycji i form życia religijnego, a nawet redefinicję samego pojęcia polskości.

W przeszłości pokolenia albo określały się jako spadkobiercy tradycji swych poprzedników, albo radykalnie z nią zrywały, szukając nowej odpowiedzi na wyzwania płynące z historii i teraźniejszości. W jakimś sensie będzie to więc pokolenie fundamentalnych wyborów, może nie politycznych, ale z pewnością etycznych. Jakiego wyboru dokona pokolenie rówieśników III RP? Tego nie wiem. Z pewnością jednak w świecie, w którym każda prawda będzie podważana i relatywizowana, jedynie pamięć i osobiste świadectwo zachowają edukacyjną moc i skłonią do naśladownictwa, aby łańcuch pokoleń mógł trwać dalej.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama