Nowy Numer 37/2019 Archiwum

Rozwój homeopatyczny

Myśl wyrachowana: Kto próbuje robić z ziemi raj, robi z niej dom wariatów.

Książę Harry wpisał się w aktualne trendy i chce mieć maksymalnie dwójkę dzieci. Właśnie ogłosił swą heroiczną decyzję. Robi to dla nas wszystkich, bo troszczy się o środowisko, a tę swoją troskę wypowiedział dla brytyjskiego „Vogue’a” w rozmowie z Jane Goodall, specjalistką od zoologii. Tematem były zmiany klimatu. Brytyjski następca tronu zapewnił, że ta kwestia zawsze była dla niego ważna, a teraz traktuje ją jeszcze poważniej. – Nawet kiedy jeszcze nie miałem dzieci ani zanim nawet zacząłem marzyć o posiadaniu dzieci... – zaczął, gdy wtrąciła się Goodall: „Ale niezbyt wiele dzieci!”. Książę uspokoił panią zoolog, że będzie miał jeszcze najwyżej jedno dziecko, bo zamierza przekazać środowisko następnym pokoleniom w jak najlepszym stanie.

Co to właściwie ma być – nowa bitwa o Anglię? Jego wysokość wyobraża sobie chyba, że kiedyś będzie mógł zredukowanej ludzkości powiedzieć z dumą o sobie i zastępach innych bojowników bezpłodności: „Jeszcze nigdy tak niewielu nie zawdzięczało tak niewiele tak wielu”.

Oto dożyliśmy czasów, gdy ideałem staje się nie przyrost naturalny, lecz nienaturalny ubytek. Społecznym dobroczyńcą jest nie ten, który wydaje potomstwo, lecz ten, kto go nie ma. Góra rodząca mysz: o, to byłby chyba wzorzec na dziś. Im mniej, tym lepiej – taka demograficzna homeopatia.

Ciekawe, że najgłośniej takie rzeczy wygadują mieszkańcy wymierającej Europy, drżący o swoje emerytury i o to, kto się nimi zajmie na starość.

Ale nie ma strachu, panie Harry. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby się ktoś nie zgłosił po spadek. U was to nawet już widać, co się stanie, gdy się staniecie tak pięknie nieliczni, jak sobie marzycie: spadnie emisja dwutlenku węgla pochodzenia angielskiego, a wzrośnie emisja dwutlenku węgla arabskiego, chińskiego, perskiego, hinduskiego, afrykańskiego czy jeszcze tam jakiegoś.

Czy wy sobie naprawdę wyobrażacie, że waszymi ideałami nieposiadania dzieci przejmą się tacy na przykład muzułmanie? Dużo można o nich powiedzieć, ale na pewno nie to, że nie mają instynktu przetrwania. Jego głównym probierzem jest właśnie stosunek do posiadania potomstwa. To natomiast można powiedzieć o rdzennych mieszkańcach starej Europy: mają zagładę wypisaną na czołach. Ta zagłada przychodzi niepostrzeżenie jak śmierć – bo też i jest śmiercią. To nieuniknione w chorych społeczeństwach, które wyrzekły się rozwoju, skupiając się na konsumpcji. Niezależnie od tego, jak szczytną teorię dorobią do swoich chorych pomysłów, praktyka będzie taka: na ich miejsce przyjdą inni i zrobią swoje porządki. Może będą dzicy, ale nie pomyleni. A takim, co nie chcą mieć dzieci, można powiedzieć, parafrazując Ewangelię: „Płodność będzie wam zabrana, a dana narodowi, który wyda jej owoce”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji