Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Drzewa uratują planetę?

Naukowcy ze Szwajcarii wyliczyli, o ile trzeba zwiększyć powierzchnię lasów, by te wchłonęły dwutlenek węgla, który wyemitowaliśmy w ostatnich dziesięcioleciach, spalając węgiel, ropę i gaz. „Lasy uratują planetę” – ogłoszono. Sprawa jest bardziej skomplikowana.

Człowiek, produkując energię w procesie spalania paliw kopalnych, rozwijając transport oparty na paliwach kopalnych, ale przede wszystkim konsumując ponad granice przyzwoitości, zmienił w ostatnich dziesięcioleciach skład ziemskiej atmosfery. Konsekwencją tej zmiany – bezprecedensowo wysokiego poziomu CO2 i metanu – jest większa kumulacja energii słonecznej w atmosferze. To z kolei skutkuje szeregiem zmian, jakie obserwujemy od lat. Jedną z nich jest rzeczywisty wzrost temperatury. Innymi są pojawiające się coraz częściej i coraz gwałtowniej zjawiska pogodowe. To susze w jednych regionach i częstsze powodzie w innych. Dla krajów Południa to trudne do zniesienia upały, dla krajów Północy – rzesze uciekinierów z regionów, w których nie ma wody i pożywienia, a temperatura przypomina wnętrze piekarnika. Sytuacja – zdaniem niektórych badaczy – wymyka się spod kontroli. Co zatem robić? Pomysłów jest wiele. Jedne mądre, drugie nie. Jedne mówią o ograniczeniu konsumpcji, inne o ograniczeniu liczby dzieci. Jedne mówią o budowie jak największej liczby wiatraków, inne – reaktorów jądrowych (które dają dużo energii, a nie są źródłem gazów cieplarnianych). Wszystkie mówią o głębokiej zmianie naszych zachowań i przyzwyczajeń, ale w rzeczywistości chodzi o zmianę modelu gospodarki. W ostatnim numerze czasopisma „Science” pojawił się jeszcze jeden pomysł. Powiększmy powierzchnię lasów – mówią naukowcy z ETH Zürich, czyli Politechniki Federalnej w Zurychu. Nie tylko mówią, ale także wyliczają.

Miliardy hektarów

Dzisiaj lasy pokrywają 2,8 mld ha Ziemi. To nieco ponad 30 proc. powierzchni lądów na naszej planecie. Najbardziej zalesionym kontynentem jest Ameryka Południowa, bo tam drzewa rosną na połowie powierzchni lądu. Najmniej zalesiona jest Azja, gdzie współczynnik zalesienia wynosi ok. 19 proc. Europa jest pokryta przez lasy w nieco ponad 33 proc. W Polsce lasy zajmują 31 proc. powierzchni. W naszym kraju przyrost powierzchni lasu jest szybszy niż w innych państwach kontynentu.

Szwajcarzy na podstawie analizy 80 tys. zdjęć satelitarnych pochodzących z całego globu wyselekcjonowali obszary, na których las mógłby rosnąć, a jego powstanie wymagałoby najmniejszej ingerencji w ludzkie życie. Z tych wyliczeń wynika, że lasy mogłyby pokrywać 4,4 mld ha zamiast dzisiejszych 2,8 mld hektarów. Gdzie powinno powstać 1,6 mld ha lasu? Na przykład w Rosji, USA, Kanadzie, Australii, Brazylii i Chinach. W tych krajach wyselekcjonowano obszary bezużyteczne z punktu widzenia rolnictwa i gospodarki, na których nie ma żadnej działalności człowieka, a mógłby rosnąć las. Gdyby rzeczywiście udało się doprowadzić do zalesienia tak dużego obszaru, gdyby udało się zwiększyć powierzchnię lasów do 4,4 mld ha, wtedy – zdaniem autorów publikacji w „Science” – pochłonięty zostałby cały dwutlenek węgla, jaki wypuściliśmy do atmosfery w ostatnich kilku dziesięcioleciach. Jeżeli CO2 jest gazem cieplarnianym (a jest) i jeżeli z jego powodu podnosi się temperatura atmosfery (a trudno znaleźć klimatologa, który by się z tym nie zgodził), wniosek jest prosty. Sadzenie drzew ustabilizuje rozchwianą atmosferę. No i tutaj zaczynają się poważne schody.

Co ma drzewo do klimatu?

Dlaczego las miałby mieć wpływ na ilość CO2 w atmo- sferze? Drzewo, by rosnąć, potrzebuje w zasadzie trzech rzeczy. Wody, światła (promieni słonecznych) oraz dwutlenku węgla. Ten dwutlenek, a w zasadzie węgiel z dwutlenku węgla, jest wbudowywany w strukturę drewna. Drewno to w ogromnej mierze właśnie węgiel. Ten, który drzewo pochłonęło przez swoje liście z atmosfery. Węgiel w drzewie jest zamknięty tak długo, jak długo drzewo żyje. Gdy obumrze, jest powoli zwracany atmosferze, często w formie innego związku – metanu, gazu, który jest efektem działania bakterii gnilnych. Możliwy jest także inny scenariusz. Choć dotyczy on stosunkowo niewielkiej liczby drzew. Gdy zostaną spełnione odpowiednie warunki, drzewo, w procesie liczonym w milionach lat, może zmienić się w węgiel kamienny bądź brunatny. Węgiel jako skała osadowa składa się w przeważającej większości z węgla – pierwiastka. Tego samego, który miliony lat wcześniej drzewa pochłonęły w procesie fotosyntezy. Spalając drzewo bądź sam węgiel, uwalniamy do atmosfery węgiel, który wcześniej (w przypadku drzewa) albo dużo wcześniej (w przypadku węgla kamiennego) został złapany.

Skoro węgiel, który uwalniamy w procesie spalania paliw kopalnych, jest węglem, który wcześniej był w atmosferze, na czym polega problem? Dlaczego mówi się, że ten proces wpływa na zmiany klimatu? Dlatego że węgiel, który uwolniliśmy, spalając ogromne ilości węgla w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, był magazynowany przez miliony lat. To trochę tak, jak gdyby wybudować zaporę na niewielkiej rzeczce. Przez długi czas ta mała rzeczka wypełnia sztuczny zbiornik, a gdy ten jest niemal pełny, zapada decyzja, by przerwać tamę. Jedni powiedzą, że przerwanie tamy oznacza kataklizm. Inni, że nic się nie stanie, w końcu woda, która zacznie płynąć, to naturalny element tej okolicy, że woda płynęła rzeką długo, zanim wybudowano zaporę. Kto ma w tym sporze rację? W tej analogii widać bardzo dobrze to, o czym mówimy dzisiaj. Węgiel uwalniany do atmosfery jest węglem naturalnym, tym, który kiedyś był składnikiem atmosfery. Ale zapora regulowała jego ilość. Tą zaporą w naturze są m.in. tereny leśne oraz oceany. Spalając ogromne ilości węgla, ale także gazu i ropy, przerwaliśmy zaporę.

Czytaj dalej na następnej stronie

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • spe
    28.08.2019 11:04
    Ten węgiel był w atmosferze i został z niej wychwycony i zmagazynowany pod ziemią, ale także w ogólnej biomasie egzystujących w danym czasie organizmów żywych. Era zlodowaceń jednak nie zakończyła się z powodu działalności człowieka, więc są procesy które mają - bez uwalniania zmagazynowanego tak CO2 - realny wpływ na poważne zmiany klimatu. A uwalnianie CO2 stymuluje bujniejszy rozwój życia. Wystarczy to zauważyć, temu nie przeszkadzać i starać się do tego dostosować, zamiast sztucznie dławić własne życie, bo to żadna strategia.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji