Nowy numer 44/2020 Archiwum

Z krwi i kości

O Piotrze, Pawle i sporach, które targały pierwszym Kościołem, opowiada ks. prof. Mariusz Rosik.

Marcin Jakimowicz: W Litanii do Wszystkich Świętych Piotr i Paweł „wylądowali” w tym samym wezwaniu. Na jednym oddechu śpiewamy: „Módlcie się za nami”. A przecież to były dwie różne osobowości, inne temperamenty, charaktery…

Ks. prof. Mariusz Rosik: W Kościele utarła się tradycja, że – z małymi wyjątkami – świętych wspominamy zazwyczaj w rocznicę ich śmierci. Piotr i Paweł ponieśli śmierć męczeńską w tej samej fali prześladowań wszczętych przez Nerona. Różne osobowości, różne wykształcenie, różne pochodzenie, różne temperamenty, ale jedna śmierć – z miłości do Tego, który wywrócił ich życie do góry nogami. W pierwotnym Kościele bardzo wyraźnie rysowały się dwa nurty, z których wywodzili się wierzący w Chrystusa. Pierwsi byli wcześniej wyznawcami judaizmu, drudzy – religii pogańskich. Połączyła ich jedna wiara, choć korzenie były różne. Pisząc do mieszkańców Galacji, Paweł stwierdza: „Mnie zostało powierzone głoszenie Ewangelii wśród nieobrzezanych, podobnie jak Piotrowi wśród obrzezanych” (Ga 2,7). Najbardziej znaczące wydarzenia w życiu pierwszego Kościoła w latach bezpośrednio po zmartwychwstaniu Chrystusa skupiają się w dużej mierze wokół Piotra i Pawła, notabene bohaterów Dziejów Apostolskich. Już sam fakt, że właśnie oni odgrywają główną rolę w Łukaszowej księdze o początkach Kościoła, może usprawiedliwiać wymienianie ich imion na jednym oddechu w litanii.

W środowisku kościelnym na temat antyklerykałów i ludzi omijających świątynie szerokim łukiem pada często wiele warczących słów. Nie pozwalamy Szawłom zostać Pawłami?

Szaweł nigdy nie został Pawłem. To dość powszechne, choć w moim przekonaniu nieprawdziwe przekonanie wielu wierzących. Nie ma w Dziejach Apostolskich sceny, która opisywałaby zmianę imienia Szawła na Paweł. Nowe imię winno wskazywać nową misję. Abram stał się Abrahamem, czyli ojcem wielu narodów. Piotr stał się Kefasem, czyli skałą, na której budowany jest Kościół. Imię Paweł oznacza „mały”. Czyżby misja Pawła była czymś mało znaczącym? Zdecydowanie nie. Apostoł Narodów funkcjonował pod trzema imionami. Na terenach Palestyny, gdzie mówiono po aramejsku, zwracano się do niego Szaul, czyli Szaweł. Gdy udawał się w podróże misyjne na tereny języka greckiego, wołano go Paulos, czyli Paweł. Gdy w Rzymie zwracano się doń po łacinie, mówiono Paulus, czyli znów Paweł. Wróćmy jednak do pytania. Niestety, zdarza się, że język chrześcijan wobec osób wrogo nastawionych do wiary przyjmuje niekiedy znamiona mowy nienawiści. Czasem dzieje się tak w obrębie samego Kościoła! To z pewnością nie ułatwia ewangelizacji. Czasem zastanawiam się, czy powrót syna marnotrawnego byłby możliwy, gdyby zamiast otwartych ramion ojca spotkał na drodze najpierw starszego brata…

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama