Nowy numer 42/2019 Archiwum

Pascha po przejściach

Czy Msza Wieczerzy Pańskiej od początku była częścią Triduum Paschalnego? Dlaczego Wigilię Paschalną celebrowano kiedyś w poranek Wielkiej Soboty? I jak doszło do oddzielenia świąt paschalnych od żydowskiej Paschy? Najświętszy w Kościele czas i liturgia mają burzliwą historię.

Ksiądz Franciszek Blachnicki powtarzał, że Triduum Paschalne to najważniejsze rekolekcje Kościoła. I że nie ma prawdziwej odnowy Kościoła bez odnowy przeżywania Triduum. Przesada? – Zmartwychwstanie trzeba obwieszczać przez cały rok, a to jest związane z całoroczną działalnością duszpasterską Kościoła. Dlatego Triduum jest papierkiem lakmusowym pokazującym, na ile Kościół jest żywy – przekonuje ks. Emanuel Pietryga, proboszcz parafii św. Jadwigi w Chorzowie. A skoro mówimy o najważniejszej liturgii Kościoła, nic dziwnego, że spór o jej kształt należał do najważniejszych od początków chrześcijaństwa.

Północ to nie zachód

„Na ceremonie wielkosobotnie zapraszamy na godzinę 20” – do dziś w niektórych parafiach można usłyszeć tę mylącą trochę formułkę. „Ceremonie wielkosobotnie” to pokręcone sformułowanie. W Wielką Sobotę nie odbywają się żadne ceremonie, nie jest sprawowana żadna liturgia. Wieczorem odbywa się Wigilia Paschalna, która jest celebracją nocy Zmartwychwstania Pańskiego. Nieporozumienia związane z Triduum Paschalnym wynikają po części z naszego sposobu liczenia czasu, w którym nowy dzień zaczyna się o północy, a nie po zachodzie słońca. Myślenie liturgiczne opiera się na porządku natury: wieczór jest początkiem kolejnego dnia, stąd m.in. Msza św. w sobotę wieczorem jest celebracją niedzieli. W taki sam sposób do dziś świętują żydzi, zaczynając szabat w piątek po zachodzie słońca, a w sobotni wieczór wracając do zwykłych zajęć. Jednak nie tylko konflikt między czasem zegarowym a liturgicznym jest powodem nieporozumień w nazywaniu czasu i znaków Triduum Paschalnego. Przez całe wieki sposób obchodzenia świąt paschalnych, godziny sprawowania liturgii i nazywanie poszczególnych jej części zmieniały się wielokrotnie. Dzisiejsze „celebracje wielkosobotnie” są echem tych liturgicznych zawirowań w ciągu wieków – choć lepiej nazywać to procesem dojrzewania Kościoła do rozumienia samego siebie i największych tajemnic wiary. W przypadku Triduum dojrzewanie sprowadza się do powrotu do korzeni.

Bez wieczerzy Pańskiej

Nie ma wątpliwości, że zmartwychwstanie Chrystusa świętowano od początku istnienia Kościoła co tydzień w każdą niedzielę, a z czasem również co roku w noc paschalną (rozpoczynającą się u jednych w sobotę wieczorem i kończącą się w niedzielę o świcie, u innych zawsze 14 dnia nisan). Określenie Święte Triduum pojawiło się dopiero pod koniec IV w. za sprawą św. Ambrożego. Jednak już w III w. można było zaobserwować kształtowanie się obchodów jednego wielkiego święta w ciągu trzech dni: obecne były już m.in. post paschalny, nocne czuwanie, chrzest i Eucharystia w noc paschalną. Niemal od początku kształtowania się liturgii Wigilii Paschalnej wykorzystywano praktycznie te same fragmenty Pisma Świętego, które słyszymy dzisiaj. Wyraźnie o trzech dniach określonych jako Święte Triduum pisał później św. Augustyn, wymieniając Wielki Piątek, Wielką Sobotę oraz noc i dzień Niedzieli Paschalnej. Nie ma tu mowy o Wielkim Czwartku i właściwie również dzisiaj ten dzień w sensie ścisłym nie należy do Triduum Paschalnego, które zaczyna się dopiero Mszą Wieczerzy Pańskiej. Kalendarzowo jest to wprawdzie wieczór Wielkiego Czwartku, ale liturgicznie to początek pierwszego dnia Triduum, który trwa do następnego wieczora, czyli do liturgii Wielkiego Piątku. Warto zauważyć, że w pierwszych wiekach w Wielki Czwartek nie było nawet liturgii, którą dzisiaj znamy jako Mszę Wieczerzy Pańskiej. Ale nawet kiedy już się pojawiła, przez kilkanaście wieków, aż do Soboru Trydenckiego (XVI w.), nie była częścią Triduum Paschalnego.

Bardzo Wielka Sobota

Gdyby prześledzić dokładnie rozwój liturgii Triduum i z czasem także Wielkiego Tygodnia, można zauważyć pewien trend, który przez wieki się pogłębiał: akcentowanie „autonomiczności” poszczególnych dni Triduum kosztem nocy Zmartwychwstania jako centralnego punktu całego roku liturgicznego. W zaawansowanym średniowieczu praktycznie nie celebrowano nocy paschalnej, gdzieś zagubiono to, co wydawało się oczywiste na początku. Liturgia Wigilii Paschalnej zaczynała się nierzadko wczesnym lub późnym popołudniem. Wywróceniem symboliki i rozumienia tego czasu było obecne od XIII w. rozpoczynanie celebracji Zmartwychwstania w Wielką Sobotę rano i kończenie jej najpóźniej w południe! Zwyczaj ten zadomowił się na dobre w dwóch kolejnych stuleciach. Wszystkie te przesunięcia były podyktowane różnymi względami duszpasterskimi, np. wiekiem uczestników czy przedłużającym się postem, ale utrata znaczenia Wigilii Paschalnej miała konsekwencje w teologii i w życiu Kościoła, nie tylko w liturgii.

Ciekawym „kompromisem” okazało się podniesienie rangi celebracji odbywających się rano w Niedzielę Zmartwychwstania. I nie byłoby w tym nic niewłaściwego, gdyby nie fakt, że w praktyce Wigilia Paschalna została niejako odseparowana od świętowania Zmartwychwstania, stając się w powszechnej opinii częścią Wielkiej Soboty (proces ten historycy Kościoła rozpoznają od VI w.). Echa tego nieuzasadnionego rozdziału słychać do dziś, gdy mowa o „ceremoniach wielkosobotnich”. I do dziś, mimo śpiewów paschalnych podczas Wigilii Paschalnej, w wielu miejscach procesja rezurekcyjna odbywa się dopiero w niedzielny poranek, co też ma korzenie w VI w.

Dopiero w tym kontekście widać, jak ważne zmiany w rozumieniu Triduum Paschalnego nastąpiły w XX w. Powrót do takiej celebracji Wigilii Paschalnej, jaka odbywała się w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, tzn. nocą, nastąpił w latach 50. XX w. dzięki reformom liturgicznym papieża Piusa XII. Sobór Watykański II wzmocnił tę odnowę myślenia o liturgii paschalnej, traktując całe Triduum jako jedno wielkie święto. Pozwoliło to na nowo przeżywać np. Wielką Sobotę tak jak w pierwszych wiekach Kościoła: jako czas zstąpienia Chrystusa do otchłani, ciszy i oczekiwania na Zmartwychwstanie.

To też nasza Pascha

Celowo na koniec zostawiliśmy kwestię sporu o datę świętowania Wielkanocy. W pierwotnym Kościele była to jedna z najgorętszych kwestii (zwłaszcza od II w.), którą zajmowały się synody i sobory. Spór dotyczył też pytania, czy świętować Zmartwychwstanie dokładnie 14 dnia żydowskiego miesiąca nisan, czyli w dniu, w którym Chrystus umarł na krzyżu, czy w niedzielę po 14 nisan. Niektórzy biskupi, jak biskup Smyrny Polikarp, udawali się do papieża, by rozstrzygnął ten spór. Pod koniec II w. papież Wiktor opowiedział się za niedzielnymi obchodami świąt paschalnych. Jednak na soborze w Nicei w 325 r. ustalono, że Wielkanoc w całym Kościele ma być obchodzona w pierwszą niedzielę po pierwszej pełni księżyca. Sprawa ta dotyka problemu, który wykracza poza liturgię, choć pozostaje z nią mocno związany: chodzi o przypieczętowanie rozejścia się Kościoła z tradycją żydowską, z żydowską Paschą. To o tyle trudne, że cała liturgia Triduum jest pełna nawiązań do Paschy, którą świętuje naród pierwszego wybrania. Trudno, żeby było inaczej, skoro wyjście Izraelitów z Egiptu z perspektywy chrześcijańskiej było zapowiedzią przejścia ze śmierci do życia, jakie z Chrystusem jest udziałem wszystkich ochrzczonych. To wszystko jest obecne w liturgii, zwłaszcza Wigilii Paschalnej.

Dlaczego zatem „musiało” dojść do oddzielenia Wielkanocy od żydowskiej Paschy? Jedno wytłumaczenie ma charakter… „techniczno-teologiczny”: 14 dzień miesiąca nisan wypadał w różne dni według kalendarza juliańskiego, a świętowanie Zmartwychwstania wydawało się naturalne tylko w niedzielę. Był i drugi powód, „teologiczno-polityczny”: coraz wyraźniej rysowało się rozejście świata żydowskiego i chrześcijańskiego. Kto wie, czy późniejsze eksperymenty z Triduum, zwłaszcza przesunięcie Wigilii Paschalnej na wielkosobotni poranek, nie były również pochodną tego procesu. Tym bardziej widać, jak wielkim błogosławieństwem jest dziś przywracanie na właściwe miejsce celebracji Wigilii Paschalnej – jak prawdziwie i mocno brzmią w nocy czytania o nocnej ucieczce z Egiptu i przejściu przez Morze Czerwone w kontekście czytań o przejściu ze śmierci do życia.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL