Nowy numer 46/2018 Archiwum

Chrześcijaństwo antychrześcijańskie

Diaboliczny totalitaryzm w białych rękawiczkach wciąż przed nami?

Powieść Pawła Lisickiego „Epoka Antychrysta” nie jest powieścią wybitną. Rażą prymitywne przytyki do obecnego pontyfikatu. Tym niemniej przeczytałem ją z zaciekawieniem. Mamy XXIII wiek. Kardynał, który zostaje papieżem, przyjmuje imię Judasz. W swoim pierwszym przemówieniu nowy biskup Rzymu wyjaśnia ten wybór: „Nie ma żadnego sądu ani kary, która by ograniczała boską miłość. Pokochajmy Judasza, a wszystko stanie się dla nas jasne!”. Po czym zarysowuje swój program: „Kościół musi być solidarny z całą ludzkością, chrześcijanin musi być po prostu człowiekiem. Całkiem i we wszystkim człowiekiem, ani trochę chrześcijaninem”. Ostatnie akty Judasza to ogłoszenie, że Jezus nie zmartwychwstał, i zlikwidowanie papiestwa. Tego rodzaju fabuła zapewne słusznie może wydawać się wymysłem przesadzonym i zbyt pesymistycznym. Tym niemniej nie do końca. Wszak już w latach 60. i 70. ubiegłego wieku mieliśmy teologię „śmierci Boga”. Tworzyli ją liberalni teologowie protestanccy. Była to swoista propozycja chrześcijaństwa bez Boga, chrześcijaństwa ateistycznego. Bóg, którego widzimy na kartach Biblii, Bóg żywy, transcendentny, a zarazem obecny w historii człowieka, jest – twierdzili owi teologowie – zupełnie niezrozumiały dla współczesnych. Co więcej, samo słowo „Bóg” przestało cokolwiek znaczyć. Jezus miał nam to właśnie objawić w swojej śmierci na krzyżu. Bóg umarł, a skoro tak, to chrześcijaństwo powinno skupić się na tym, co ludzkie. W centrum trzeba postawić człowieka, a nie Boga, skoro sam Bóg się usunął. Zmartwychwstanie znaczy jedynie tyle, że chrześcijanie mogą żyć na tym świecie jak Jezus, tj. jako ludzie wolni, także od wszelkich tradycji religijnych. Tego rodzaju idee nie przestały zatruwać umysłów chrześcijan, w tym katolików. Co do snucia pesymistycznych scenariuszy dla Kościoła przyszłości, to oczywiście mamy zapewnienie samego Jezusa, że „bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18), ale to nie znaczy, że po drodze nie wydarzą się różne straszne rzeczy. Wręcz przeciwnie! 13 rozdział Apokalipsy mówi o sytuacji, w której „cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią i pokłon oddali Smokowi”. Przyjdzie też Bestia druga, czyli Fałszywy Prorok, będący na usługach pierwszej. I „nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii”. Diaboliczny totalitaryzm w białych rękawiczkach wciąż przed nami?•

« 1 »
oceń artykuł
  • aus
    08.11.2018 10:11
    Zdagdzam się, że powieść niewibitna czyta się ciężko a wizja autora przytłaczająca. Z czym się nie zgadzam, to że przytyki do obecnego pontyfikatu są prymitywne! Obawy i krytyka Franciszka jak najbardziej uzasadniona.
    doceń 1
  • Batrahe
    09.11.2018 08:50
    Bardzo łagodnie potraktował ksiądz tą powieść. pisanie o niej, że "nie jest dziełem wybitnym" to wielki eufemizm. Rozumiem, że można nie lubić Franciszka i nie zgadzać się z nim, ale tą książką Paweł Lisicki "sięgnął bruku", jak słusznie zauważyła Monika Białkowska (recenzja w "Przewodniku Katolickim").
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji