Nowy numer 42/2021 Archiwum

Tak PiS zapoluje na PO w sprawie VAT

Ignorowanie głosów biznesu, opieszałość i nieudolność w uszczelnianiu systemu podatkowego - tak według rządzących można ocenić działania Ministerstwa Finansów na podstawie korespondencji, jaka trafiała do resortu i odpowiedzi udzielanych przez jego urzędników - pisze środowy "DGP".

Komisja śledcza do spraw VAT jeszcze się na dobre nie rozpędziła, a już widać, że jej pomysłodawcom chodzi o pokazanie nie tylko politycznej, ale i karnej odpowiedzialności urzędników z okresu koalicji PO-PSL - podaje "Dziennik Gazeta Prawna".

Pierwsze zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa Prawo i Sprawiedliwość złożyło na Andrzeja Parafianowicza, wiceministra finansów w latach 2007-2013, nadzorującego m.in. wywiad skarbowy. Miał się dopuścić przestępstwa urzędniczego, polegającego na nieudolnej i nieefektywnej walce z mafiami podatkowymi - podaje gazeta. W kierunku udowodnienia podobnych zaniechań rządu PO-PSL pójdzie najprawdopodobniej całe sejmowe śledztwo.

Z ustaleń "DGP" wynika, że dowodami, które mają pokazać ignorowanie problemu wyłudzeń i oszustw podatkowych, będzie korespondencja, jaka przez lata napływała do resortu finansów. Przedstawiciele biznesu alarmowali i apelowali w niej o pomoc w walce z szarą strefą w branży stalowej czy obrocie paliwami.

"DGP" dotarł do zestawienia pism i odpowiedzi urzędników MF, które zostały przekazane do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku. Ta od jesieni 2016 r. prowadzi śledztwo w sprawie tego, jak rząd PO-PSL przeciwdziałał wyłudzeniom VAT. Materiały z prokuratury trafiają też do sejmowej komisji śledczej.

Jak pisze gazeta, zestawienie zawiera ponad 100 pism, które takie organizacje jak Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), Polska Unia Dystrybutorów Stali (PUDS), Izba Gospodarcza Metali Nieżelaznych i Recyklingu (IGMNiR) czy spółka PKN Orlen kierowały do najważniejszych urzędników państwowych: premiera, ministrów finansów, gospodarki, spraw wewnętrznych, szefa służb specjalnych oraz wiceministrów odpowiadających za podatki.

Branża stalowa już w 2009 r. alarmowała o nieuczciwej konkurencji na tym rynku. "W związku z gwałtownie rosnącą liczbą przypadków sprzedaży wyrobów stalowych produkowanych w Polsce, a oferowanych poniżej cen rynkowych, a nawet poniżej cen producentów, zarząd PUDS zwraca się do ministra finansów z prośbą o podjęcie natychmiastowego działania. Przypuszczamy, że część firm oferujących nadzwyczajnie tanią polską stal budowlaną wykorzystuje chwilowy brak reakcji organów podatkowych. Możemy szacować, że straty budżetu państwa w 2009 r. wyniosą kilkadziesiąt milionów złotych" - czytamy z piśmie z 16 grudnia 2009 r. do ówczesnego ministra Jacka Rostowskiego.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze