Nowy numer 49/2018 Archiwum

Patriotyzm i oikofobia

Oikofobia oznacza niechęć do własnego społeczeństwa, jego tradycji i wartości.

Obchody rocznicy powstania warszawskiego były świętem polskości, patriotyzmu, narodowej tożsamości. Na niejednym policzku można było dojrzeć łzy wzruszenia, ale i dumy. Takie wydarzenia jak śpiewanie piosenek powstańczych na placu Piłsudskiego budują poczucie wspólnoty. Nasuwa mi się pytanie, czy były tam osoby, które wspierają Obywateli RP, czarne protesty kobiet itp. Albo urzędnicy stołecznego ratusza, którzy uważają, że hasło „Śmierć wrogom Ojczyzny” jest mową nienawiści. Czy mamy dwie Polski? Dumną ze swych dziejów Polskę chrześcijańsko-narodową oraz Polskę zakompleksioną wobec liberalno-lewicowego Zachodu, gotową rozpuścić się w jakimś superpaństwie zarządzanym przez Brukselę i Berlin? Sprawa jest oczywiście bardziej skomplikowana, bo poglądy ludzi bywają wymieszane, a ponadto często chodzi nie tyle o przemyślane opinie, ile po prostu o mocne emocje, które z trudem idą w parze z uczciwą refleksją. Niemniej jednak, patrząc chociażby na media, można by wskazać obóz patriotyczny i obóz oikofobiczny. Termin „oikofobia” wprowadził do języka angielski filozof Roger Scruton. Oznacza on niechęć do własnego społeczeństwa, jego tradycji i wartości. Dotknięci oikofobią uważają, że historia i tradycje ich narodu są zasadniczo obciążeniem, które nie pozwala w pełni im się rozwinąć. Oikofobię niektórzy nazywają autorasizmem, inni nacjonalizmem odwróconym. Jedni chcą, by pokazywać światu bohaterstwo Polaków, by opowiadać historie takich ludzi jak np. rotmistrz Witold Pilecki czy też rodzina Ulmów, inni natomiast czerpią jakąś satysfakcję z oskarżania Polaków o współpracę z Niemcami w Holokauście. Jedni lubią założyć od czasu do czasu polską, „patriotyczną” koszulkę, a inni podkreślają, że za granicą wstyd im się przyznać, że są Polakami. Tym ostatnim jest niedaleko do poglądów pułkownika Adama Mazguły, znanego „obrońcy demokracji”, który stwierdził: „Ciemnota większości Polaków poraża. […] Demokracja jest dla ludzi mądrych. My jednak nie dorośliśmy do niej. Zawsze, jako większość, byliśmy głupi”. Tak! Zarażeni oikofobią chcieliby wymienić społeczeństwo. W 1920 też byli tacy, którzy rozczarowali się społeczeństwem nad Wisłą. Nie mogli zrozumieć, że nie chce ono odrzucić zacofanego dziedzictwa przodków i przyjąć postępu niesionego przez Rosję radziecką. Wtedy oikofobia miała twarz sowieckiego internacjonalizmu. Dziś ma twarz społeczeństwa otwartego pana Sorosa. •

« 1 »
oceń artykuł
  • Kkp
    09.08.2018 16:17
    Szczęść Boże! Wydaje mi się, że piosenki powstańcze śpiewają i pamięć o powstaniu czczą także ci, którzy należą do Obywateli RP, chodzą na czarne marsze, nie głosują na PiS i uważają, że w Polsce łamana jest konstytucja. Poczuwają się do tej historycznej wspólnoty, bo za Polskę walczyli także ludzie lewicy, zwolennicy aborcji, ateiści. Taka jest wspólnota każdego narodu, także Polski. Jednocześnie Ci, którzy mówią „śmierć wrogom ojczyzny” (co jak najbardziej jest hasłem nienawiści), noszą koszulki patriotyczne, zdają się zapominać o czarnych kartach w polskiej historii, tworzą fałszywy mit „niepokalanego polskiego narodu”. Nie ma co rozgrzeszać żadnej ze stron tej plemiennej wojny o Polskę niczym z „Dnia Świra”, bo obie mają swoje grzechy na sumieniu. Wydaje mi się, że zadaniem katolika, a zwłaszcza księdza, jest bycie obok tego, świadczenie, że Polska jest wspólna, że możemy się nie zgadzać, jak ma wyglądać, ale powinniśmy się nawzajem szanować, prowadzić dialog, starać się razem ją zmienić. Kiedy jako księża wpisujemy się w jedną z tych grup, odrzucamy tą drugą, zamykamy się na nią. Pozdrawiam.
    doceń 12
  • Dariusz Kowalczyk
    10.08.2018 10:49
    Uważam za wielce fałszywą tezę, że ksiądz katolicki w Polsce powinien mieć taki sam stosunek do z jednej strony takich osób, jak np: Mazguła, Środa, Hartman, Cimoszewicz... a z drugiej do takich jak np.: Morawiecki, Duda, Szydło, Kaczyński... Prawda i przyzwoitość wcale nie leży po środku. Poza tym naprawdę nie sądzę, aby Mazguła ze Środą i Hartmanem lubili śpiewać powstańcze piosenki.
    doceń 1
  • Kkp
    10.08.2018 18:19
    Nie mówię, że leży po środku, mówię tylko, że razem tworzymy wspólnotę narodową i jako księża nie powinniśmy wchodzić w sojusze polityczne z żadną władzą, a wydaje mi się, że wielu księży to jak najbardziej robi. Poza tym obie strony mają swoje za uszami, jeśli chodzi o dzielenie Polski i wzbudzanie oikofobii („my stoimy tu, gdzie staliśmy, oni tam, gdzie stało ZOMO”; „zdradzieckie mordy”; ale też „zabierz babci dowód”, „moherowe berety”, pogarda wobec ubogich wyrażona po wprowadzeniu programu 500+). Nie chcę budować symetrii, ale po prostu uważam, że Kościół w Polsce ma misję pojednania, tak jak to było przy okrągłym stole (za rzadko przedstawia się to jako sukces Kościoła), a nie dzielenia Polaków przez zapisanie się do tej z pozoru bliższej opcji ideowej (choć w kwestii uchodźców zdecydowanie bliżej Kościołowi do Hartmana i Środy niż do Kaczyńskiego). Ja po prostu bałbym się napisać z niewzruszoną pewnością, że jedna strona tylko buduje wspólnotę, a druga się jej boi i ją niszczy, bo rzeczywistość nie jest czarnobiała, każdy ma coś na sumieniu. Kościół nie jest siłą konserwatywną i prawicową, Kościół jest Kościołem, ma w sobie także potencjał lewicowy i rewolucyjny.
    doceń 2
  • Józef K.
    10.08.2018 18:43
    Bardzo często się z wymową Księdza felietonów nie zgadzam , ale tym razem nawet mnie Ksiądz zadziwił.. Bo jeśli hasło „ Śmierć wrogom Ojczyzny ” w naszym obecnej rzeczywistości nie jest mową nienawiści , TO CO JĄ JEST ? Ja mam taki „ dziwny zwyczaj ” ,że każde istotne działanie przed pojęciem przepuszcza przez prymat – co Chrystus by w tej sytuacji zrobił . Czy wyobraża Ksiądz sobie Pana Jezusa kroczącego na czele Apostołów z hasłem „ Śmierć wrogom Izraela ” na ustach ? Ja sobie nie wyobrażam . Widziałem nie tak dawno podobne w brzmieniu hasła w ustach duchownej osoby na filmie „ Wołyń ” Smarzowskiego , gdy zagrzewała do „ walki ” swoich rodaków , przygotowujących się do zadawania śmierci wrogom swojej Ojczyzny. A teraz przejdę od szczegółu do ogółu. Ja czuję się przede wszystkim chrześcijaninem , a na drugim miejscu Polakiem ( kolejność ma istotne znaczenie ) . Jestem dumny z rotmistrza Pileckiego , Rodziny Ulm i tysięcy Polaków, którzy w heroiczny sposób , ryzykując życie, pomagali skazanym na zagładę Żydom , ale równocześnie wstyd mi za tysiące moich rodaków , którzy zaszczutych ludzi wydawali na śmierć , a bywało , że mordowali. I zastanawiam się w kontekście powyższego, do której Polski mnie Ksiądz zaliczy. Aha, dodam ,że 1 sierpnia o godz. 17 mam taki trwały rytuał : patrzę na twarze tych wspaniałych Dziewczyn i Chłopców , słucham „ Niebo złote Ci otworzę „ w wykonaniu Ewy Demarczyk i mam łzy w oczach .
    doceń 5

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji