Nowy numer 42/2019 Archiwum

Czy Powstanie Warszawskie było wojną sprawiedliwą?

Nie chcę szczegółowo analizować decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego z punktu widzenia politycznego czy militarnego. Chcę zauważyć, że decyzja ta podlegała pewnym rygorom moralnym. Czy zostały one spełnione?

Chodzi o warunki moralne, pod jakimi wolno użyć przemocy, czyli prowadzić tzw. wojnę sprawiedliwą. Warunki (które muszą być spełnione łącznie) podaję za współczesnym Katechizmem Kościoła Katolickiego. Jednak doktryna, która je ukształtowała, jest na tyle stara, że można się powołać na ich współczesną redakcję bez narażenia na zarzut ahistoryczności, czyli niemądrego oceniania wydarzeń przeszłych ze współczesnego punktu widzenia.

Pierwsze dwa warunki są oczywiste i chyba wszyscy się zgodzą, że zostały w czasie wojny spełnione: szkoda wyrządzana przez napastnika narodowi była długotrwała, poważna i niezaprzeczalna, a wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia jej kresu okazały się nierealne lub nieskuteczne.

Kontrowersje mogą dotyczyć dwóch pozostałych warunków. Otóż do walki zbrojnej wolno się uciec, gdy są uzasadnione warunki jej powodzenia oraz gdy spodziewamy się, że użycie broni nie pociągnie za sobą jeszcze poważniejszego zła i zamętu niż zło, które należy usunąć.

Dziś, gdy wiemy, czym zakończyło się Powstanie Warszawskie, łatwo jest stwierdzić, że nie miało ono szans powodzenia i wywołało tylko dodatkowe, ogromne i niepotrzebne cierpienia. Zastanówmy się jednak, jaka była świadomość osób odpowiedzialnych za tamtą decyzję w chwili jej podejmowania. A przede wszystkim: czy mogli i powinni przewidzieć jej skutki? Tu muszę wejść na grunt, na którym czuję się niepewnie - na grunt sztuki wojennej. Mądrzejsi ode mnie będą tu mogli powiedzieć więcej i dokładnej. Ja jedynie wiem, że wybitni polscy dowódcy tamtego okresu, generałowie Władysław Anders i Marian Kukiel zdawali sobie sprawę, że Powstanie nie ma szans powodzenia. Anders nazwał wręcz jego wywołanie "zbrodnią". Kukiel zaś chłodno ocenił, że sztab AK w Warszawie „działał pod presją wypadków i zlekceważył przybycie niemieckich posiłków”. Jego zdaniem, meldunek płk. Antoniego Chruściela o pojawieniu się sowieckich czołgów pod Pragą to było zbyt mało, by spodziewać się rychłego przekroczenia Wisły przez poważne siły Armii Czerwonej. To znaczy, że w 1944 r. z czysto militarnego punktu widzenia dało się przewidzieć, co się wydarzy, a generałowie Tadeusz Bór-Komorowski i Leopold Okulicki tragicznie się mylili.

Dla mnie jednak najbardziej dramatycznie brzmią słowa Delegata Rządu Na Kraj Jana Stanisława Jankowskiego: "Chcieliśmy być wolni i wolność sobie zawdzięczać". Gdybym sądził, że ujawniona została w ten sposób jedyna motywacja odpowiedzialnych za wybuch powstania, uważałbym ją za akt samooskarżenia o skrajną pychę i głupotę. Taka interpretacja nie byłaby jednak słuszna. Jankowski używa solidaryzującej się formy: "my", choć - jak wiemy dzięki historykom - godził się na powstanie z myślą, że nie potrwa ono długo. Że krótko po jego wybuchu do Warszawy wkroczą Sowieci. To by znaczyło, że Jankowski został wprowadzony w błąd (zapewne nieświadomie) przez wojskowych. W każdym razie pragnienie wywalczenia wolności bez oglądania się na inne względy oznaczałoby skandaliczną głupotę polityczną. Tymczasem "ocena warunków uprawnienia moralnego należy do roztropnego osądu tych, którzy ponoszą odpowiedzialność za dobro wspólne" - mówi katechizm. Roztropnego - podkreślam - osądu.

Z cytowanego wyżej katechizmowego zdania wynika jeszcze jeden wniosek: skoro decyzja o użyciu siły należy do odpowiedzialnych za dobro wspólne, to ci, którzy podlegają ich rozkazom, mają prawo wziąć tę decyzję za dobrą monetę. Nie są moralnie odpowiedzialni za błędną ocenę przywódców. Przeciwnie: dobrowolna ofiara z własnego życia, złożona z miłości do Ojczyzny i do swych bliźnich, zasługuje na najwyższe uznanie. Dlatego - cokolwiek sądzimy na temat moralnej, politycznej czy militarnej słuszności decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego - jego uczestnikom należy się szacunek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jarosław Dudała

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, z wykształcenia prawnik, były korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej w Katowicach. Współpracował m.in. z Radiem Watykańskim i Telewizją Polską. Od roku 2006 r. pracuje w „Gościu Niedzielnym”. Jego obszar specjalizacji to problemy z pogranicza prawa i bioetyki. Autor reportaży o doświadczeniach religijnych.

Kontakt:
jaroslaw.dudala@gosc.pl
Więcej artykułów Jarosława Dudały

 

Zobacz także

  • GOSC
    03.08.2018 15:29
    Zasadniczo polska tradycja powstańcza jest sprzeczna z doktryną katolicką, co potwierdza potępienie trzech największych powstań przez papieży (kościuszkowskiego, listopadowego i styczniowego).
  • MA
    03.08.2018 16:29
    Mierz siłę na zamiary,
    Nie zamiar podług sił.
    (Mickiewicz: Pieśń filaretów)


    Problem jest nastepujący: Na der Onet piszą o naszej (polskiej) głupocie powstań. Takie polish yokes. Problem w tym iż nie robią tego nachalnie. Dopuszczają tylko do głosu .. co poniektórych którzy trafnie wskazują niby oczywistą rzecz: Do każdej czynności trzeba się przygotować. I wszystko MA SWÓJ CZAS. Nasze narodowe ruchawki NIE MIAŁY SWOJEGO CZASU! Służyły obcym interesom i były szykowane za obce pieniądze.
    Pisał o tym szeroko chociażby Dmowski. Poczytajcie nim zaczniecie swoje mądrości wywodzic….. Wróćmy do der Onet… pisanie krytyczne o powstaniach to oczywiste narażenie się na epitet: „niemiecki pies”. Podobnie było przez całą komunę: Trafnie oceniali zbrodniczą klikę przez Zaleszczyki wywożący nawet meble ze służącymi (poczytajcie historię np. żony Rydza Śmigłego). I też trzeba było „gębę na kłódkę” bo epitet „komunistyczny pies” nie bardzo był chciany. Pytanie: To kiedy możem w końcu napisać co myślim???
    Stolica Apostolska trafnie oceniała sprawę naszych powstań. Niektórzy Polacy zresztą też. Chociażby Krasiński Zygmunt. Ten co napisał „Nieboską Komedią”. Dlaczego Nieboska? Co jest treścią dzieła niespełna 23 letniego młodzieńca który tym niewielkim utworem zyskał sobie miano „czwartego wieszcza”. Nie wiecie , prawda? I się nie dowiecie bo za leniwi jesteście by sobie poczytać…
    Wiem że piszę trudne rzeczy. I nie dam rady przeciwstawić się teoryjkom wpajanym Wam w szkołach. A więc popatrzcie tylko: https://www.youtube.com/watch?v=G2QiddS2TMs
    Przirzyjcie się uważnie i odpowiedźcie: NA KOGO (!!!) świętokradczą rękę podnoszą nasi (niby ) „bohaterowie”. Z KIM oni walczą???
    Wracając do Mickiewicza: Pamiętacie kto w „Panu Tadeuszu” powiedział: „Na Moskwę idziecie? Daleka to droga jeżeli się na nią wyrusza bez Boga”?
  • Mamrotek
    12.08.2018 11:43
    Mamrotek
    Uczestnikom niewątpliwie należy się szacunek. Gorzej z tymi którzy podjęli taką "samobójczą" decyzję. Uroczyście i podniośle, z udziałem najwyższych dostojników państwowych i kościelnych świętowaliśmy dni największej w dziejach Polski bitewnej klęski, przez apologetów powstania nazywanej „dniami wolności i chwały". Mamy być z niej dumni i puszyć się przed całym światem naszym bohaterstwem. Nadal żyjemy w zakłamaniu i stawiamy pomniki jego organizatorom - fałszywym bohaterom.
    Z przykrością należy stwierdzić, jak słusznie zauważył przed paroma laty profesor Paweł Wieczorkiewicz, że bohaterów zaczęto z nich robić już w chwili upadku powstania. Mianowanie „za wybitne zasługi" Naczelnym Wodzem Polskich Sil Zbrojnych gen. Bora-Komorowskiego i awansowanie na stopień generała dowódcy powstania Chruściela świadczą o „grubymi nićmi szytej" próbie tuszowania kompromitacji. Podkreślmy - mianowano Naczelnym Wodzem człowieka, który doprowadził do tragedii Warszawy i za kilka dni miał znaleźć się w obozie jenieckim. Przekroczono wszelkie granice absurdu, ośmieszając się przed światem. Poza wszystkim nie miał on żadnych szans na objecie ww. funkcji.
    Kpiną z warszawiaków wydają się wielokrotnie wypowiadane podczas obchodów kolejnych rocznic wybuchu powstania słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że udział w nim był najpiękniejszą chwilą w ich życiu, chwilą prawdziwej wolności.
    doceń 0
  • Mamrotek
    12.08.2018 11:44
    Mamrotek
    O powstaniu powiedzieli:
    Gen. Władysław Anders: „Stolica pomimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa z góry skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność".
    Mjr Stanisław Żochowski, członek Sztabu Naczelnego Wodza: „Płk Demel polecił mi przygotować uzasadnienie dla odznaczenia gen. Bora krzyżem Virtuti Militari II Klasy. Odszukałem statut Orderu. II klasa może być przyznana generałowi za samodzielne działanie, które było zwycięską bitwą lub walnie przyczyniło się do zwycięstwa.
    Złożyłem wniosek na oddanie gen. Bora pod sąd za zniszczenie stolicy, spowodowanie ogromnych strat i nieosiągnięcie żadnego celu ".

    = = =
    Katastrofa narodowa
    W czasie powstania warszawskiego zginęło dwieście tysięcy ludzi. Zabito elity stolicy. Zniknęła Warszawa. Zniknęły domy, place, parki. Zniszczono miliardy przedmiotów, listów, dokumentów, mebli, dzieł sztuki; zniszczono dziedzictwo narodowe. To są fakty! A mity i spekulacje to twierdzenia o ofierze, która dała hart ducha. Mity to twierdzenia, że z tej ofiary wyrosła jakaś tożsamość, jakaś siła, jakiś naród! To wszystko - cała ta mitologia powstańcza - to tylko pobożne życzenia ofiar, które próbują zracjonalizować emocje i ból po ogromnej stracie. I ofiary można zrozumieć, można usprawiedliwić, wiedząc, że niełatwo jest inaczej przeżyć taką traumę. Trudno jednak zrozumieć brak debaty w tej sprawie, serwilizm wszystkich polityków, tchórzostwo dziennikarzy i komentatorów. Trudno zrozumieć, a jednak trzeba to widzieć i próbować wyjaśnić. A zatem dlaczego lękamy się prawdy o powstaniu warszawskim?
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji