GN 24/2019 Archiwum

Odchodzenie od Kościoła

Nie tyle Kościół, od którego oddalają się ludzie, ma problem, ile ludzie, którzy oddalają się od Kościoła, mają problem.

Różne dane pokazują, że młodzi na świecie odchodzą od wiary w Boga, w tym od wiary w Jezusa Chrystusa w Kościele katolickim. Także w Polsce. Ateusze, chrystofoby, antyklerykałowie się cieszą. Kościół się kurczy, aż wreszcie zniknie. Komuniści myśleli, że religia to opium dla ludu i że jak nastanie ludowa demokracja oraz powszechna sprawiedliwość, to religia sama zniknie. Zniknął jednak komunizm, przynajmniej ten w sowieckim wydaniu. Ale mamy nowych ideologów, którzy pałają jeszcze większą niechęcią do wiary w Boga, a szczególnie do katolicyzmu, niż starzy towarzysze. I też chcą zbudować nowy lepszy świat… W każdym razie można by powiedzieć, że Kościół ma problem. Ale może sprawy mają się inaczej. To nie tyle Kościół, od którego oddalają się ludzie, ma problem, ile ludzie, którzy oddalają się od Kościoła, mają problem. Apostołowie, których posłał Jezus, by głosili Ewangelię, nie czuli, że mają problem, bo świat wokół nie znał Jezusa lub Go odrzucał. Wręcz przeciwnie, oni wiedzieli, że to świat ma problem. Dlatego przepowiadali przebaczenie grzechów i życie wieczne w Chrystusie. Jeśli zaś chodzi o odchodzenie, zaprzaństwo i niewiarę, to o tym wszystkim mówił sam Jezus. Na przykład pytając retorycznie: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8). Z jednej strony Mistrz z Nazaretu posłał swych uczniów na cały świat i dziś sprawuje się Eucharystię pod każdą szerokością geograficzną, ale z drugiej strony wciąż są aktualne słowa: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo” (Łk 12,32). Tak! Kościół zaczynał jako mała trzódka i do takiej małej trzódki z powodu niewiary może zostać zredukowany. Ale to nie znaczy, że niewiara odnosi jakiś sukces. Wszak perspektywą niewiary jest tylko wieczne unicestwienie. Cokolwiek zaś by się działo, to – jak obiecał Jezus – bramy piekielne Kościoła nie przemogą (zob. Mt 16,18). Księga Apokalipsy zapowiada, że przyjdą czasy, kiedy będzie się zdawało, iż Szatan i jego słudzy zwyciężyli: „Nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia” (Ap 13,17). Choć jednak takie rzeczy będą się działy, to już wiadomo, że ostatecznie Chrystus zwyciężył świat (zob. J 16,33). Należy więc martwić się nie Kościołem, ale tymi, którzy chełpią się, że do niego nie chcą należeć. Bo ostatecznie liczy się zbawienie wieczne.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Anonim (konto usunięte)
    19.07.2018 09:45
    Profesor myli KK z wiar w Boga.
  • dozorca peronu
    19.07.2018 10:17
    Kościół zaczynał jako mała trzódka i skończy (podczas paruzji) jako mała trzódka.
    doceń 2
  • Kura
    19.07.2018 15:55
    Ten felieton jest o tym jak wykorzystać słuszne cytaty Pisma Świętego do uzasadnienia fałszywej tezy. Otóż pytanie czy ta trzódka nie jest sama powodem tego, że jest mniejsza. Jeśli się przypomni słowa kardynała Ratzingera w 2005 roku, to mówił wówczas o tym, że na naszym polu jest kąkol. "Naszym upadkiem powalamy Cię na ziemię. A szatan śmieje się szyderczo z nadzieją, że nie zdołasz podnieść się więcej z tego upadku." Choć na końcu jest nadzieja która wyraża się słowami "Ty jednak podniesiesz się (...)" itd.
    Śmiem twierdzić, że niestety my sami odganiamy ludzi od naszego Kościoła przez brak tolerancji, ocenianie, obmawianie, odmawianie racji, wypowiadanie się na tematy o których nie mamy pojęcia, angażowanie Kościoła w politykę a na końcu po prostu przez brak miłości. Potem zaś mówimy, że skoro "tamci" odeszli to znaczy że nie rozumieją o co chodzi. A im chodzi o to, że przestali we mnie widzieć Jezusa i patrząc na mnie nie widzą, że warto być chrześcijaninem.
  • Framal
    23.07.2018 10:51
    W felietonie w GN 20/2017 zatytułowanym "Bóg nie sądzi i nie oddziela?" ksiądz profesor wyraził swój brak przekonania do drugiej prawdy wiary: "Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze". W obecnym felietonie mamy zdanie "Wszak perspektywą niewiary jest tylko wieczne unicestwienie". Czyżby tylko (?!) wieczne unicestwienie, bez żadnej świadomości, a nie wieczna kara w piekle z pełną świadomością ? Czyżby tym razem chodziło o zakwestionowanie piątej prawdy wiary "Dusza ludzka jest nieśmiertelna" ? Następuje oczywiste skojarzenie z rzekomo zmanipulowanym wywiadem Eugenio Scalfariego w "La Republika" z papieżem Franciszkiem wiosną br w którym pada zdanie: "Ci natomiast, którzy nie żałują, nie mogą otrzymać odpuszczenia win. Oni znikają. Nie ma piekła, jest znikanie grzesznych dusz" (za Rzeczpospolita 29.03.2018). I ktoś się jeszcze dziwi, że przy tym zamęcie wewnątrz KK trzódka jest coraz mniejsza ?
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji