GN 3/2021 Archiwum

Odchodzenie od Kościoła

Nie tyle Kościół, od którego oddalają się ludzie, ma problem, ile ludzie, którzy oddalają się od Kościoła, mają problem.

Różne dane pokazują, że młodzi na świecie odchodzą od wiary w Boga, w tym od wiary w Jezusa Chrystusa w Kościele katolickim. Także w Polsce. Ateusze, chrystofoby, antyklerykałowie się cieszą. Kościół się kurczy, aż wreszcie zniknie. Komuniści myśleli, że religia to opium dla ludu i że jak nastanie ludowa demokracja oraz powszechna sprawiedliwość, to religia sama zniknie. Zniknął jednak komunizm, przynajmniej ten w sowieckim wydaniu. Ale mamy nowych ideologów, którzy pałają jeszcze większą niechęcią do wiary w Boga, a szczególnie do katolicyzmu, niż starzy towarzysze. I też chcą zbudować nowy lepszy świat… W każdym razie można by powiedzieć, że Kościół ma problem. Ale może sprawy mają się inaczej. To nie tyle Kościół, od którego oddalają się ludzie, ma problem, ile ludzie, którzy oddalają się od Kościoła, mają problem. Apostołowie, których posłał Jezus, by głosili Ewangelię, nie czuli, że mają problem, bo świat wokół nie znał Jezusa lub Go odrzucał. Wręcz przeciwnie, oni wiedzieli, że to świat ma problem. Dlatego przepowiadali przebaczenie grzechów i życie wieczne w Chrystusie. Jeśli zaś chodzi o odchodzenie, zaprzaństwo i niewiarę, to o tym wszystkim mówił sam Jezus. Na przykład pytając retorycznie: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8). Z jednej strony Mistrz z Nazaretu posłał swych uczniów na cały świat i dziś sprawuje się Eucharystię pod każdą szerokością geograficzną, ale z drugiej strony wciąż są aktualne słowa: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo” (Łk 12,32). Tak! Kościół zaczynał jako mała trzódka i do takiej małej trzódki z powodu niewiary może zostać zredukowany. Ale to nie znaczy, że niewiara odnosi jakiś sukces. Wszak perspektywą niewiary jest tylko wieczne unicestwienie. Cokolwiek zaś by się działo, to – jak obiecał Jezus – bramy piekielne Kościoła nie przemogą (zob. Mt 16,18). Księga Apokalipsy zapowiada, że przyjdą czasy, kiedy będzie się zdawało, iż Szatan i jego słudzy zwyciężyli: „Nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia” (Ap 13,17). Choć jednak takie rzeczy będą się działy, to już wiadomo, że ostatecznie Chrystus zwyciężył świat (zob. J 16,33). Należy więc martwić się nie Kościołem, ale tymi, którzy chełpią się, że do niego nie chcą należeć. Bo ostatecznie liczy się zbawienie wieczne.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama