Nowy numer 3/2021 Archiwum

Finał mundialu: Chorwacja grała, Francja... wygrała przejdź do galerii

Francja pokonała Chorwację 4:2 w finale mistrzostw świata w piłce nożnej. Na stadionie na moskiewskich Łużnikach oglądaliśmy aż sześć goli.

Początek meczu to wyraźna przewaga Chorwatów. Francuzi schowani za podwójną gardą wyczekiwali na okazje do kontrataku.

Moment przełomy nadszedł w 18 min. Po rzucie wolnym Mario Mandžukić najwyżej wyskoczył w polu karnym, musnął piłkę głową, a ta wpadła do bramki. Problem w tym, że była to bramka... chorwacka.

Chorwaci wyrównali 10 minut później. Po rzucie wolnym trzej gracze trenera Zlatka Dalicia podawali sobie piłkę głowami, trącił ją jeszcze nogą Domagoj Vida, potem dopadł do niej Ivan Perišić i strzałem w długi róg pokonał Hugo Llorisa.

Radość Chorwata trwała tylko kilka minut, bo to on dotknął piłkę ręką we własnym polu karnym. Argentyński sędzi Nestor Pitana z początku nie reagował, jednak po konsultacji z VAR-em podyktował "jedenastkę". Na gola zamienił ją Antoine Griezmann. I tak - oddawszy tylko jeden strzał na chorwacką bramkę - Francuzi prowadzili 2:1.

Pierwszą naprawdę dobrą akcję kombinacyjną Les Bleus przeprowadzili w 58 min. Zakończył ją strzał Paula Pogby. Ten gol był dla niego godną zapłatą za ciężką pracę w cieniu Mbappe i Griezmanna podczas całego rosyjskiego turnieju.

W tym momencie Chorwaci mieli dwie bramki straty i nieco ponad pół godziny na jej odrobienie. Jednak to Francuzi zaatakowali. I o mało co chwilę później podwyższyliby wynik, gdyby Marcelo Brozović w ostatniej chwili nie zdjął piłki z nogi nieobstawionego Griezmanna.

Co się nie udało napastnikowi Atletico Madryt, udało się Kylianowi Mbappe.Obrońcy chorwaccy chyba myśleli, że zrobi on użytek ze swych umiejętności sprinterskich. On jednak wybrał silny płaski strzał z dystansu i w ten sposób zaskoczył Danijela Subašicia.

Nadzieje Chorwatów odżyły w 69 min. gdy Lloris parę metrów od swej swej bramki próbował wykiwać Mandžukicia. Ale nie z nim takie numery... Napastnik Juventusu Turyn zahaczył piłkę, a to wystarczyło, by ta wpadła do bramki.

Chorwaci atakowali. Nie byli jednak w stanie odmienić losów finału mundialu. W doliczony czasie gry Pogba zmarnował świetną sytuacje, a sędzia nie zauważył zagrania jednego z Chorwatów w polu karnym.

W ten sposób puchar świata, wniesiony na stadion w Moskwie przez Philipa Lahma, pojedzie do Paryża. Francuzi doskonale zrealizowali założenia taktyczne i powtórzyli swe osiągnięcie sprzed 20 lat. Chorwacja zaś zanotowała największy sukces w historii futbolu w tym kraju.

Francuzi odbierali medale i puchar w strugach ulewnego deszczu.

Luka Modrić został najlepszym piłkarzem turnieju. Nie wyglądał jednak na szczęśliwego.

Królem strzelców - z 6 bramkami - został Harry Kane (Anglia).

Finał: Francja - Chorwacja 4:2 (2:1).

Bramki: 1:0 Mario Mandzukic (18-samobójcza), 1:1 Ivan Perisic (28), 2:1 Antoine Griezmann (38-karny), 3:1 Paul Pogba (59), 4:1 Kylian Mbappe (65), 4:2 Mario Mandzukic (69).

Żółta kartka - Francja: N'Golo Kante, Lucas Hernandez. Chorwacja: Sime Vrsaljko.

Sędzia: Nestor Pitana (Argentyna). Widzów 78 011.

Francja: Hugo Lloris - Benjamin Pavard, Raphael Varane, Samuel Umtiti, Lucas Hernandez - Paul Pogba, N'Golo Kante (55. Steven Nzonzi), Kylian Mbappe, Antoine Griezmann, Blaise Matuidi (73. Corentin Tolisso) - Olivier Giroud (81. Nabil Fekir).

Chorwacja: Danijel Subasic - Sime Vrsaljko, Domagoj Vida, Dejan Lovren, Ivan Strinic (82. Marko Pjaca) - Ante Rebic (71. Andrej Kramaric), Ivan Rakitic, Luka Modric, Marcelo Brozovic, Ivan Perisic - Mario Mandzukic.

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze