Nowy numer 42/2018 Archiwum

RODO, czyli Bareja by tego nie wymyślił

Ludzie, nie dajcie się zwariować!

Znajomy poszedł do przychodni lekarzy rodzinnych.

- Dzień dobry, nazywam się Iksiński, jestem umówiony na wizytę u doktor Ygrekowskiej - oznajmił rejestratorce.

- Proszę nie podawać swojego imienia i nazwiska! RODO zabrania. Trzeba podać mi dowód tożsamości i nie wymawiać głośno nazwiska - pouczyła go kobieta za kontuarem.

- Przecież to są moje dane i ja sam je pani podaję - zdziwił się znajomy.

- A gdyby tak stał za panem inspektor ochrony danych osobowych? Dostałabym 20 tysięcy euro kary - odparła.

- Ale oprócz nas nikogo tu nie ma - raz jeszcze zdziwił się pacjent, dodając, że o karze nie może być mowy także dlatego, że podał swoje nazwisko zanim rejestratorka zdążyła go pouczyć. - To całe RODO to jakiś nowy bożek - spuentował to zajście.

Można się wyzłośliwiać, kpić z obsesji czy niekompetencji rejestratorki. Powiedzmy jednak jasno, że RODO ma chronić osoby fizyczne, a nie nakładać na nie obowiązki. Jeśli pacjent chciał podać swoje nazwisko, to miał do tego prawo. Jak będzie chciał stanąć na Rynku w Krakowie i je wykrzyczeć, a do tego przykleić na ścianie Sukiennic plakat ze swoim wizerunkiem, to RODO mu tego nie zabroni. Może co najwyżej zakłócić porządek publiczny hałasem albo naruszyć ochronę zabytku. Ale nie RODO.

Od eminentnego prawnika usłyszałem niedawno ironiczną uwagę, że jedyny skutek, jaki wywołuje w Polsce RODO, jest taki, że zaczynamy przestrzegać starą ustawę o ochronie danych osobowych z 1997 r. Może to i uproszczenie, ale coś jest na rzeczy. Nie ma co wpadać w histerię. RODO nie kasuje hurtowo całego ustawodawstwa polskiego, odnoszącego się do ochrony danych osobowych. Trzeba je więc stosować. Chyba, że będzie to oczywiście sprzeczne z RODO.

Poza tym, prawo europejskie - jak cała UE - jest wciąż in statu fieri. Różne instytucje ciągną - rzec by można - każda w swoją stronę. Litera prawa literą prawa, ale najbardziej liczy się usus, czyli praktyka jego stosowania. Potrzeba w tym trochę zdrowego rozsądku. Decydujące o ostatecznym kształcie ochrony danych osobowych mogą się okazać różne interpretacje, wyjaśnienia, kodeksy dobrych praktyk itp. Wspominałem o tym w tekście pt. Czy w waszym szpitalu jest moje dziecko?!

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Włg
    14.06.2018 07:04
    Zajście z wczoraj: dostałam przypomnienie o niezapłaconym rachunku za gaz. Dowód wpłaty (sprzed dwóch miesięcy za ten rzekomo niezapłacony rachunek) wysłałam na email podany w przypomnieniu z pytaniem, czy to rozwiązuje sprawę. Oto odpowiedź, którą dostałam: "Szanowny Kliencie, W związku z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych, nie możemy udzielić informacji na temat salda klienta w związku z brakiem niezbędnych danych do identyfikacji. Informacje na temat wskazanego punktu poboru udzielane są jedynie stronie umowy lub osobom upoważnionym. Odpowiedź dotyczącą zarachowania wpłat zostanie przesłana klientowi, na adres korespondencyjny klienta będącego stroną umowy." Chorzy na głowę?
    doceń 3
  • marek
    14.06.2018 07:51
    ale w sądach na wokandach rodo nie obowiązuje;wciąż an drzwiach wiszą nazwiska stron oraz charakter spraw; rodo nadzwyczajnej kasty nie dotyczy
  • Aśka
    16.06.2018 09:29
    Zasada jest taka - jestem dysponentem moich danych, więc jak mam życzenie to mogę w rejestracji wykrzyczeć na całą przychodnię moje imięi nazwisko, PESEL czy adres. I rejestratorka mandatu nie dostanie. Natomiast pani rejestratorka nie może WYMAGAĆ ode mnie wypowiedzenia moich danych na głos - mogę je przedstawić na piśmie. A ponieważ przy okazji musi się upewnić czy ja to ja (no bo np w celu zwolnienia mogłam przysłać za mnie chorą koleżankę) to najlepiej okazać dowód tożsamości. A teraz dykteryjka - zapisywałam się ostatnio do lekarza - pani rejestratorka poprosiła by! PODYKTOWAŁA jej PESEL, kiedy odmówiłam twierdząc że PESEL jest szczególną daną osobową, bo charakteryzuje konkretną osobę, stwierdziła, że nic nie poradzi, bo jest RODO i nie można rejestrować po nazwisku. Kiedy podałam PESEL , pani dla potwierdzenia, czy właściwe dane się pojawiły zapytała na głos - pani Joanna? z ul. Ygrekowskiej? Smaczku dodaje fakt, że jestem lekarzem i w przychodni znajdowało się wielu moich pacjentów, którzy mnie znają z imienia i nazwiska. Dzięki pani rejestratorce wiedzą gdzie mieszkam oraz ile mam lat - wszak PESEL każdy potrafi rozszyfrować. Bareja by nie wymyślił.
    doceń 2
  • Iwona
    18.06.2018 16:25
    Ja z kolei była ostatnio świadkiem wielkiej kłótni pacjentek w kolejce do lekarza. Dotąd lekarz wywoływał po nazwisku i wszystko było poukładane. Panie spokojnie czekały na krzesełkach w poczekalni. Teraz uformowała się stojąca kolejka, ponieważ każda z pacjentek dostała tylko karteczkę z orientacyjną godziną wejścia, w związku z tym zaczęły się kłócić w jakiej kolejności wchodzić. Paranoja! Oto skutki RODO!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy