Nowy numer 24/2018 Archiwum

Msza św. ojca Pio

„Uczy nas oglądać Mszę nowymi oczyma”. Maria Winowska po wizycie w San Giovanni Rotondo opowiedziała w książce o tym, czym była łaska uczestnictwa w Eucharystii odprawianej przez stygmatyka. Oto fragmenty jej relacji.

„Ma na sobie stary, zużyty ornat. Sztywno nakrochmalone rękawy alby zakrywają jego ręce przed chciwie wpatrującymi się w nie oczami. Spojrzenie ma łagodne i jakby zamyślone o czym innym.

Ruchy ma opanowane, choć trochę nagłe. Głos harmonijny, o brzmieniu jakby lekko przyćmionym. Twarz jego przeobraża się, gdy stanął u stopni ołtarza. Nie trzeba być mędrcem, żeby zrozumieć, że znalazł się w świecie dla nas niedostępnym. Nagle pojmuję, dlaczego Msza odprawiana przez niego przyciąga tłumy, dlaczego je przykuwa i podbija. Od pierwszej chwili jesteśmy raptownie wciągnięci w głąb tajemnicy. Jak niewidomi otaczający widzącego. Jesteśmy bowiem ślepcami, przebywającymi za granicami rzeczywistości. To właśnie jest posłannictwem mistyków. Oni przywołują do życia nasze wewnętrzne oczy, które uległy zanikowi, oczy przeznaczone do oglądania olśniewającej jasności, nieporównywalnie potężniejszej od światła widzianego okiem śmiertelnika.

Jego zadaniem nie jest robienie »czego innego«, ani też »lepiej niż inni«, ale uprzystępnienie nam zrozumienia, przeżycia i wchłonięcia w siebie tej jedynej w świecie ofiary, jaką jest Msza Święta. Ileż to w krajach katolickich jest dusz, którym ona spowszedniała! Padre Pio obala tę rutynę. Jakiejże to łaski nam udziela? On po prostu uczy nas oglądać Mszę nowymi oczyma. Patrzeć w jej głąb, a zarazem w jej rzeczywistość. Nic nie wymyśla, nic nie dodaje, nie zmienia uświęconych zwyczajem gestów i słów pełnych twórczej potęgi.

Ten, kto odprawia Mszę, jest jak każdy ksiądz rzecznikiem Chrystusa, powtarza Jego słowa i ponawia Ofiarę. Ta katechizmowa prawda ożywia się nagle w moich oczach. Bezkrwiste formułki wnikają w umęczone ciało przede mną. Bo trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, że człowiek, który przystąpił do tego ołtarza, cierpi. Jego krok jest ciężki i chwiejny. Niełatwo jest stąpać na przebitych stopach. Ramiona ciężko się opierają na ołtarzu, gdy go całuje. Zachowuje się jak ranny w ręce, zmuszony do oszczędzania każdego ruchu. Wreszcie, uniósłszy głowę, wpatruje się w krzyż.

Mimo woli odwracam oczy, jak gdyby lękając się podpatrzeć tajemnicę miłości. Twarz kapucyna, przed chwilą wyrażająca jowialną uprzejmość, uległa przeobrażeniu. Przechodzą przez nią fale wzruszenia, jak gdyby niewidzialne siły powołujące go do walki napełniały go kolejno obawą, radością, smutkiem, trwogą, bólem. Rysy jego odzwierciedlają tajemny dialog. Protestuje, potrząsa głową przecząco, czeka na odpowiedź. Całe ciało sprężyło się w milczącym błaganiu. Po chwili niepewności wracam do obserwowania go ze wzruszeniem ściskającym mnie za gardło. Czas stanął. A raczej czas przestał się liczyć. Wydaje mi się, że ten ksiądz przykuty do ołtarza wprowadził nas wszystkich w inny wymiar, gdzie trwanie zmieniło znaczenie.

Nagle wielkie łzy tryskają mu z oczu, a ramiona wstrząsane łkaniem zdają się uginać pod przytłaczającym ciężarem. Przylatuje mi na myśl szybkie jak błyskawica wspomnienie wojenne: skazanych na śmierć w chwili usłyszenia wyroku. Mięśnie twarzy ani drgną, ale całe ciało usuwa się, kurczy. Ta powolna agonia, to uczenie się śmierci przygotowuje do spojrzenia wprost w oczy plutonowi egzekucyjnemu. Dramat Chrystusowy jest własnym dramatem Padre Pio. Oddalenie między nim a Chrystusem znikło: »Vivo ego, iam non ego«, »Żyję ja, już nie ja«.

To, co się odbywa przy ołtarzu, przemawia wprost do duszy. Jest jakiś tajny związek między nią a księdzem zatopionym w Bogu. Dramat porywa mnie w swój nurt. Msza staje się moją Mszą.

– Mam wrażenie, że łuski spadły mi z oczu – powiedział mi ktoś – nigdy nie przypuszczałem, że jest we Mszy tyle do odkrycia.

Po ofiarowaniu rytm świętego dramatu staje się bardziej zwarty. Gdy Padre Pio, wpatrzony w niedostrzegalne światło, podnosi patenę błagalnym ruchem, odkrywają się naszym oczom krwawe rany jego dłoni. Trwa nieruchomo w tej postawie znacznie dłużej, niż tego wymaga odmówienie »Suscipe«. Zdawałoby się, że w tym akcie ofiarowania przywołuje do siebie cały świat.

Byłam świadkiem kilku Mszy odprawianych przez Padre Pio i nigdy jedna do drugiej nie była podobna. Rzecz naturalna, że Padre trzyma się ściśle rubryk, a jak na Włocha ma niezwykle opanowane gesty. Jest otoczony niewidzialną Obecnością, która go otula, wspomaga, podtrzymuje. W pewien piątek byłam świadkiem, jak dyszał, niby zapaśnik w walce nad siły, na próżno usiłując odsunąć od siebie przeszkodę, która mu broniła wypowiedzenia słów konsekracji. Dochodziło do walki wręcz, z której wyszedł zwycięsko, lecz zmiażdżony. Kiedy indziej, poczynając od »Sanctus«, kroplisty pot spływał mu z czoła, zalewając twarz rozrywaną skurczami łkania. Był wtedy naprawdę uosobieniem bólu w walce z agonią. Bywały dni, kiedy wymawiał słowa konsekracji, cierpiąc jak męczennik.

Aż na koniec trzyma we wzniesionych rękach Boga-Hostię. Po palcach jego spływa krew cienkimi strużkami. Na krótką chwilę jego rysy miękną i twarz promienieje. Czasem uśmiech muska jego wargi i oczy zdają się pieścić Hostię tkliwym spojrzeniem. Nie wiem, w jakie ciemności schodzi jego wiara, ale jestem pewna, że widziałam, jak jego wzrok sięgał w głąb, przebijając powłokę pozorów. Kto by wątpił o Obecności Rzeczywistej, winien słuchać Mszy odprawianej przez Padre Pio”.•

Maria Winowska, „Prawdziwe oblicze Ojca Pio”, Londyn 1965

« 1 »
oceń artykuł
  • Nicki
    17.04.2018 08:23
    Zdjęcie jest mylące. Św. o.Pio odprawiał Mszę świętą zwrócony do Tabernakulum, a nie do ludu. To jest prawdopodobnie ostatnia Msza o.Pio, gdy już był bardzo chory i został doprowadzony do nowego "ołtarza", by pokazać wiernym, że o.Pio odprawia Msze posoborowe.
    doceń 6
  • prudentia
    18.04.2018 08:16
    O Pio uzyskał pozwolenie na odprawianie mszy świętej w odwiecznym rycie Kościoła, do którego jako katolik był przywiązany. Trzeba dodać, że nowy, sprotestantyzowany ryt mszy świętej narzucano z niezwykłą brutalnością. Tutaj najwyraźniej widać, że nakłoniono go do sprawowania katolickiej mszy świętej, jakby to był ryt sprotestantyzowany.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji