Nowy numer 24/2018 Archiwum

K2 - to nie była bezsensowna wyprawa

Tu i ówdzie pojawiają się głosy, że zakończona właśnie ekspedycja na K2 to były pieniądze wyrzucone w błoto. Otóż nie. Powody są co najmniej dwa.

W poniedziałek Krzysztof Wielicki w porozumieniu z pozostałymi uczestnikami wyprawy podjął decyzję o zakończeniu zimowego oblężenia ostatniego niezdobytego o tej porze roku ośmiotysięcznika. Już teraz tu i ówdzie pojawiają się komentarze, że w związku z nieosiągnięciem szczytu, wyprawa na K2 to były duże pieniądze wyrzucone w błoto i nie warto było jechać. Bzdura. Są co najmniej dwa ważne powody, dla których ta ekspedycja miała sens.

Po pierwsze, gdyby nie było wyprawy na K2, nikt nie mógłby uratować Elisabeth Revol na Nanga Parbat. Do sukcesu akcji ratunkowej konieczne były dwa czynniki - szybkie podjęcie działań i dyspozycyjność zaaklimatyzowanych wspinaczy. W tym czasie tylko uczestnicy polskiej wyprawy byli w stanie tak szybko wyruszyć po Francuzkę. Oczywiście można spierać się o to, czy Mackiewicz i Revol byli przygotowani i czy sami na siebie nie ściągnęli kłopotów. Ale to jest drugorzędne. Były możliwości, by ratować życie człowieka i osoby gotowe to zrobić - własnie dzięki obecności polskiej wyprawy pod K2.

Jaki jest drugi powód, dla którego warto było zorganizować zimową ekspedycję? Podjęto próbę eksploracji niezdobytej dotąd w warunkach zimowych góry. Nie zakończoną sukcesem w postaci zdobycia szczytu, ale jednak. I chociaż tego nie da się przeliczyć na dolary ani nawet złotówki, to właśnie dążenie do przekraczania granic dotąd uznanych za niemożliwe do przekroczenia jest od tysięcy lat motorem napędzającym rozwój ludzkości. Nie ma chyba nic głupszego niż próba blokowania takich dążeń. Zadowolenie się bylejakością i średniactwem, przysłowiową "ciepłą wodą w kranie" - jest w długoterminowej perspektywie zabójcze. Można i trzeba takie eksploracyjne dążenia racjonalizować (poprzez dobre przygotowanie, minimalizowanie niebezpieczeństwa, poprzez indywidualne rozeznawanie udziału w takich przedsięwzięciach, choćby z perspektywy relacji życia rodzinnego). Ale nie powinno się blokować chęci eksploracji. Bo - paradoksalnie - choć nie wszyscy mamy w sobie żyłkę odkrywcy, to większość z nas korzysta z owoców różnego rodzaju odkryć i obserwacji. A wiele z nich dokonano przypadkiem, dlatego nie można wykluczyć, że wyprawa na K2 nie mogła wnieść niczego nowego dla wspólnego dobra. Fani frytek mogą się nimi zajadać, bo ktoś wpadł na szalony pomysł, by płynąć do Indii drogą na Zachód i przypadkiem dotarł do Ameryki, skąd sprowadzono do Europy ziemniaki.

Z mojej strony wielkie dzięki dla Krzysztofa Wielickiego i reszty zespołu - spod K2 i w Polsce, za podjęcie próby zdobycia niezdobytej. 

« 1 »
oceń artykuł
  • Piter
    07.03.2018 18:32
    Jeśli ci panowie chcą tak bardzo przekroczyć samych siebie, sprawdzić się... proszę bardzo... brakuje wolontariuszy w hospicjach, w domach opieki, domach dziecka... To jest bohaterstwo, to jest zdobywanie szczytów !
    doceń 52
  • jK
    07.03.2018 18:40
    Milion wydany z ministerialnych pieniędzy na wspinaczkę, która może skończyć się śmiercią? A w tym samym czasie ludzie zmagający się ze śmiertelnymi chorobami muszą żebrać w fundacjach o środki na leczenie. I Pan redaktor mówi , że to nie są pieniądze wyrzucone w błoto ??????!!!!!!!!!!!!!!!
    doceń 51
  • Przemek
    08.03.2018 13:46
    Redaktor reprezentuje pismo, mające pokazywać określone wartości. W ramach tych wartości jak zakładam, jest przede wszystkim niesienie ludziom pomocy i prowadzenie ich ku Bogu. Wątpię, aby dla Pana Jezusa ważna była wyprawa za milion złotych, w porównaniu do wydania takiej sumy na potrzebującą, wymagająca pomocy np. młodzież, dzieci... Pan redaktor lekko popłynął i w dodatku sam chyba, nie jest pewny tego co pisze. Ciekawe czy jak byłby Pan co 3 dni na oddziale onkologii, gdzie brakuje pieniędzy i odmówiono by Panu pomocy, to też by Pan bronił swojego zdania? Chyba nie. W Polsce wydaje się mnóstwo pieniędzy na wątpliwe cele, a tak wiele jest ludzi bardzo potrzebujących, chorych i przede wszystkim samotnych, którym w potrzebie nikt nie pomoże. Pisać, aby pisać takie opinie Panie redaktorze każdy potrafi. Jak Pan musi tam siedzieć, to niech pan przynajmniej pisze coś sensownego.
    doceń 33
  • GUT
    11.03.2018 13:55
    Nieźle. :-))
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji