Nowy numer 29/2021 Archiwum

Duże szczęście

Zza gęstwiny bloków nagle wyłania się szary monumentalny gmach. W środku jednak, mimo ogromu przestrzeni, wyczuwa się sacrum. I łatwo się modlić...

Ostatnie prace wykończeniowe wewnątrz Świątyni Opatrzności Bożej, tuż przed pierwszą uroczystą Mszą św. 11 listopada. I to sprawa niemal symboliczna: świątynia – wotum narodu za Konstytucję 3 maja – zbudowana w wolnej Polsce, zostanie otwarta dla wiernych w Święto Niepodległości. Od tego czasu grupy pielgrzymów będą mogły nawiedzać jej wnętrze. A w niedziele będzie tam odprawiana Msza św.

Na miarę czasów

– Gdy patrzę na budynek świątyni, odczuwam duże szczęście, że udało się ten projekt zrealizować wbrew wielu trudnościom – mówi Piotr Gaweł, prezes Centrum Opatrzności Bożej. – Przez tyle lat zmagaliśmy się z problemami natury historycznej, takich jak chociażby wojny... Również ostatnie czasy były trudne, bo przecież w latach komuny nawet postawienie małego kościoła stanowiło problem. A lata obecne to świat laicki, w którym „nie ma mody” na wiarę i Kościół. Tymczasem to właśnie teraz udało się zbudować ten kościół – świątynię na miarę naszych czasów. Z jednej strony wielką i potężną. Z drugiej, gdy się ją odkryje dla siebie, przyciągającą, bliską. Świątynia Opatrzności Bożej staje się sanktuarium – opowiada Piotr Gaweł. Podkreśla, że siłą tego miejsca jest fakt wielkiej polskiej solidarności przy budowie gmachu.

– Uświadomiliśmy Polakom, że miejsce to jest darem wszystkich nas, jest dziękczynieniem Bogu za wszystko, co otrzymaliśmy. Jako jednostka i jako naród. Przecież darczyńców, którzy wspólnie budują świątynię, jest formalnie, na papierze 80 tysięcy. Ale to oznacza, że naprawdę jest nas pół miliona, włączając całe rodziny, grupy ludzi, wspólnoty...

Według Piotra Gawła w przyszłości najważniejszym punktem obok świątyni będzie (wciąż tworzące się) Muzeum Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego. – To będzie żywe świadectwo tego, że gdyby nie wielcy Polacy, dwaj mężowie stanu, nie byłoby obecnej, wolnej Polski. Dzięki nim przetrwała polskość. To dzięki ich postawie w latach komunizmu Polacy czuli, że zwyciężą, że są dumnym, niepokornym narodem.

Budowa świątyni to zresztą również forma współczesnego patriotyzmu, bohaterstwa, forma służby narodowi: – Każdy z nas potrzebuje pewnej rezygnacji z siebie i tworzenia czegoś dobrego dla innych. Jedni tworzą fundacje pomagające chorym. Inni mogą współtworzyć dzieło, które jest nieprzemijające, promujące wartości. Dzisiejszy świat potrzebuje działania wykraczającego poza pragmatyczny interes osobisty.

Biały marmur i puste ściany

Ostatnie szlify, twa układanie białego marmuru posadzki. Świątynia, dotąd szara, nabiera z godziny na godzinę wyrazu. Każdy kolejny ułożony metr kwadratowy posadzki pozwala wyobrazić sobie efekt końcowy: niewątpliwie będzie pięknie. – Wszystkie kolejne prace wykończeniowe będą robione niespiesznie, z dbałością o każdy detal i najpewniej na podstawie konkursów. Będą one rozpisywane przejrzyście i uczciwie – tłumaczy Piotr Gaweł. – Chcemy też, by wierni mogli się wypowiadać, jak postrzegają konkretne projekty, które dotyczyć będą ścian świątyni czy bocznych kaplic.

Ważne: projekty mają być najlepsze z najlepszych, bez „średniactwa”. – Muszą być trwałe artystycznie, bo jesteśmy to winni zarówno przyszłym pokoleniom, które będą przybywać do świątyni, jak i obecnym darczyńcom. Świątynia powstaje i będzie powstawać za pieniądze wiernych, więc dbamy, by byli dumni z dzieła, które współtworzą.

Od 11 listopada wierni mogą nawiedzać świątynię. Wcześniej modlili się wyłącznie w kaplicy dolnej, przy Panteonie Wielkich Polaków, w którym pochowani są polscy patrioci i w którym również można modlić się przy relikwiach świętych Polaków – m.in. Jana Pawła II czy Stanisława Papczyńskiego.

A czy ludzie tu w ogóle przychodzą? – Najpierw z zaciekawieniem. Potem zmieniają perspektywę, bo z zewnątrz to monumentalny gmach, który w środku staje się miejscem wypełnionym światłem, uderza lekkością, kształtem – mówi Gaweł.

Wnętrze świątyni będzie się też zamieniać w jedną z największych w Europie sal koncertowych. – Wyciszamy panelami akustycznymi ściany budynku, co sprawi, że będzie tu można organizować koncerty – mówi Monika Drozd z biura prasowego COB. Pani Monika, po studiach dziennikarskich na UKSW, trafiła właśnie do Centrum. I została. Z radością obserwuje zmiany i kolejne prace wykończeniowe. – Świątynia integruje Warszawę. Często przyjeżdżają tu osoby, które widziały gmach jedynie na zdjęciach. I były względem niego sceptyczne. Gdy zobaczą na żywo i pomodlą się, są pozytywnie zaskoczone.

Pani Monika m.in. zajmuje się nagrywaniem filmików – świadectw osób, które nawiedzają świątynię. – Ludzie naprawdę cieszą się, że mogą wspomagać budowę i mówią, za co dziękują Bogu. Najczęściej to rodzina i wolna Polska.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama