Nowy numer 29/2021 Archiwum

Nowy gatunek człowieka?

Na dnie jaskini w RPA znaleziono szczątki nieznanego nauce gatunku człowieka. To naukowa sensacja! I to z wielu powodów.

Homo naledi – bo tak nazwano „innego człowieka” – żył ponad 2 miliony lat temu, miał 150 cm wzrostu i ważył nie więcej niż 50 kilogramów. Miał niewielki mózg, ale to wcale nie musi świadczyć o jego marnej kondycji intelektualnej. Posiadał cechy, które dzisiaj przypisalibyśmy naszym bardzo wczesnym przodkom, ale też wiele takich, które mieli nasi bezpośredni poprzednicy.

Chodził i skakał po drzewach

Te i wiele innych przymiotów nowego gatunku człowieka udało się ustalić dzięki znalezieniu ponad 1500 kości i prawie 150 zębów. W sumie odkryto szczątki 15 osób, mężczyzn, kobiet i dzieci, które, co ciekawe, znajdowały się w jednym miejscu, na dnie jaskini w Republice Południowej Afryki. Już samo to jest naukową sensacją. Nigdy wcześniej nie udało się znaleźć tak wielu szczątków w jednym miejscu. Co to oznacza w praktyce, wytłumaczył główny autor analiz, dr Lee Berger: – W zasadzie dysponujemy każdym fragmentem szkieletu, i to w przynajmniej kilku egzemplarzach. Choć dopiero zaczęliśmy badania, już można powiedzieć, że Homo naledi będzie najlepiej przebadany wśród naszych wymarłych przodków.

Co dzięki dotychczasowym analizom udało się ustalić? Homo naledi miał małpie kości barku i miednicy, ale jego zęby przypominały te, które i my mamy. Nie tylko zresztą one. Również żuchwę i szczękę miał bardzo podobne do naszych. Być może posługiwał się narzędziami (wskazywałaby na to konstrukcja dłoni i całej ręki), ale nie ma też wątpliwości, że świetnie wspinał się po drzewach (co wynika z budowy palców). W skrócie: miał „ludzkie” dłonie, ale „małpie”, bo dłuższe i haczykowato wygięte, palce. Wydaje się, że dobrze radził sobie w pozycji pionowej i potrafił pokonywać na piechotę długie dystanse. To z kolei wnioski wynikające z badania budowy stopy (jej kości zdaniem badaczy praktycznie nie różnią się od naszych) oraz długości nóg.

Pierwszego odkrycia dokonano pod koniec 2013 roku w jaskini położonej 50 km od Johannesburga. Badacze postanowili wrócić do tego miejsca zaledwie kilka miesięcy później, bo w marcu 2014 roku. W czasie trwających zaledwie trzy tygodnie poszukiwań wykopano (a w zasadzie wyniesiono na zewnątrz) tysiące fragmentów kostnych. Nigdy wcześniej się to nie udało. Zbieg okoliczności? Badacze twierdzą, że nie natrafili na przypadkowe zbiorowisko szczątków, tylko na cmentarzysko. A to oznacza, że Homo naledi mimo małego mózgu odprawiał rytuały i wierzył w życie po śmierci. Jeżeli tak, to mamy kolejną sensację. Szczątki są datowane na ponad 2 miliony lat. Dotychczas uważano, że rytuały pojawiły się nie wcześniej niż kilkaset tysięcy lat temu.

Był już człowiekiem?

Ówcześni współplemieńcy odnalezionych przedstawicieli Homo naledi musieli być bardzo zdesperowani, umieszczając doczesne szczątki w miejscu, w którym zostały odnalezione. Komora grobowa była bardzo trudno dostępna i kompletnie odizolowana. Ze światem zewnętrznym łączyła się tylko jednym korytarzem. Nie ma mowy, by kości znalazły się tam przypadkowo. Jest pewne, że aby je tam umieścić, lokalna społeczność musiała wykonać tytaniczną pracę. Kości nie mogły zostać w to miejsce zawleczone przez drapieżniki albo zwierzęta żywiące się padliną, bo nie ma na nich śladów zębów. Brak także jakichkolwiek dowodów na to, że przyniósł je tam prąd jakiejś płynącej pod powierzchnią ziemi rzeki. O czym to świadczy? Pochówek był zamierzony i wymagał współpracy wielu członków społeczności. Uczestnicy wyprawy na dno jaskini sprzed dwóch lat twierdzą, że była to jedna z najbardziej niebezpiecznych misji paleontologicznych. Korytarze prowadzące do komory (cmentarzyska) były tak wąskie, że początkowo do badań wybrano tylko najdrobniejsze paleontolożki. Musiały przeciskać się wąskim, ale mierzącym aż 90 metrów korytarzem.

Czym (kim) był Homo naledi? Nie był brakującym elementem wyjaśniającym wszystko w ewolucji człowieka. Przeciwnie, właśnie zrobił w niej kolejne zamieszanie. Był „pomostem” (dokładnie tego określenia użyli autorzy publikacji opisującej znalezisko) pomiędzy bardzo prymitywnymi dwunożnymi ssakami naczelnymi a już dość mocno zaawansowanymi przodkami współczesnego człowieka. Odnalezione szczątki są jednak przede wszystkim sensacją. Właśnie dowiedzieliśmy się, że ponad 2 mln lat temu na Ziemi żyły stworzenia, które wyglądały jak skrzyżowanie człowieka z małpą (i podobnie się zachowywały). Stworzenia, które odprawiały swoje rytuały, korzystały z narzędzi i darzyły ogromnym szacunkiem swoich bliskich. Szacunkiem tak wielkim, że ich szczątki chowały w bardzo trudno dostępnych miejscach. Czy podejmowałyby taki trud, gdyby nie wierzyły, że po śmierci jest coś jeszcze? •

„Sonda 2”, niedziela 13 listopada, godz. 14.35, sobota 19 listopada, godz. 14.35.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się