GN 43/2020 Archiwum

Klapki z oczu

Europa przechodzi przyspieszony kurs zdrowego rozsądku w polityce imigracyjnej. W ławach szkolnych zasiadają dotychczasowi „antyrasiści”, słuchający z uwagą wykładów niedawnych „faszystów”.

Orbán miał rację. Merkel zgubą Europy. Byliśmy naiwni. W tych trzech hasłach zawiera się proces przebudzenia sporej części elit, dla których jeszcze niedawno wskazywanie różnicy między uchodźcami wojennymi, imigrantami zarobkowo-zasiłkowymi i terrorystami było przejawem rasizmu i ksenofobii.

Krótki żywot utopii

Poprawne politycznie utopie rzadko dają się zdemaskować niemal od razu. Najczęściej potrzeba czasu, by zgubne skutki ideologii stały się oczywiste dla wszystkich. W przypadku szantażu polityczno-emocjonalno-moralnego działającego pod przykrywką „otwartości na uchodźców” stało się inaczej: wystarczyło zaledwie parę tygodni, by tym, którzy byli oskarżani o faszyzm, przyznać rację w ostrożności z przyjmowaniem do Europy imigrantów z Bliskiego Wschodu. Imigrantów, wśród których, owszem, są uciekające przed wojną rodziny, ale niemała część to również korzystający z okazji zarobkowicze, czy raczej liczący na łatwy „socjal” roszczeniowo nastawieni przybysze, o terrorystach z Państwa Islamskiego nie wspominając. Do niedawna każdy, kto mówił o potrzebie racjonalnego podejścia do problemu i wprowadzenia kontroli tych, których wpuszczamy, był nazywany rasistą. Zbiorowe potępienie takich „ksenofobów” stało się nową modą bezrefleksyjnej europejskiej masy, kształtowanej przez lubujących się w „byciu oburzonymi” intelektualistów. Słusznie zauważył niedawno publicysta Filip Memches, że rację miał Alain Finkielkraut, kiedy mówił, że tzw. antyrasizm stał się komunizmem XXI wieku. Antyrasizm, czyli swoisty szantaż emocjonalny z dużą domieszką moralizatorstwa (nie mylić z prawdziwym szowinizmem i wrogością do przybyszów). Różni go od komunizmu to, że dość szybko wyznawcy antyrasizmu przejrzeli na oczy.

Święte kwoty

Jeszcze parę miesięcy podział na „otwartą” i „faszystowską” Europę był klarowny: pierwszy obóz reprezentowała kanclerz Niemiec Angela Merkel, drugi premier Węgier Victor Orbán. Pierwsza, nie pytając o zgodę pozostałych członków UE, „zaprosiła” wszystkich imigrantów do Niemiec. Drugi zapowiedział kontrolę, a wreszcie zamknięcie granic Węgier, które były jednocześnie granicami Unii. W tym czasie brukselska maszyna do produkcji problemów, zwana Komisją Europejską, wyliczyła kwoty imigrantów, jakie poszczególne kraje członkowskie UE mają przyjąć. Przez kilka miesięcy debatowano o sposobie podziału 160 tys. osób, po czym zorientowano się, że tylko do samych Niemiec przyjeżdża ponad 20 tys. imigrantów w ciągu jednego weekendu. Dziś nikt już chyba nie bierze poważnie tych sztucznie narzuconych i oderwanych od rzeczywistości urzędniczych tabelek, które były nową świętością unijnego mainstreamu i które rzekomo miały być wyrazem solidarności z uchodźcami. Ostatkiem sił próbują bronić ich tylko unijni baronowie, jak przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schultz Niemiec pozwolił sobie na krytykę nowego polskiego ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego, który po zamachach w Paryżu powiedział: „Przyjmiemy uchodźców, jeżeli będziemy mieć gwarancje bezpieczeństwa. To jest kluczowy warunek, który dziś został postawiony pod ogromnym znakiem zapytania w całej Europie”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także