Nowy numer 43/2020 Archiwum

O tym się nie mówi

Gdy usłyszałem o Leifie Hetlandzie, który po słowach: „Zobaczysz milion muzułmanów przyjmujących Jezusa” ruszył do Pakistanu, nie dowierzałem.


Kręciłem głową, gdy o. James 
Manjackal opowiadał, że w Bahrajnie ochrzcił jednego dnia 3636 wyznawców islamu.
Podobnie gdy ks. Gottfried Martens z Berlina mówił, że ma w swej wspólnocie już 500 konwertytów z islamu.
Gdy 14 listopada na Europejskim Spotkaniu Wspólnot (The European Network of Communities) w słowackim Popradzie Johannes Fichtenbauer, diakon z archidiecezji wiedeńskiej, opowiadał o rosnącej z dnia na dzień liczbie muzułmanów przyjmujących chrzest, zdziwiłem się, bo takie informacje nie przedostają się do mediów. Czy na naszych oczach dzieją się rzeczy, których zapowiedzi nie ujrzymy na żółtym pasku u dołu telewizyjnego ekranu?


Bóg wybiera wschodnie Niemcy


„Przed miesiącem ze znajomymi pojechaliśmy do Berlina – opowiada wrocławski biskup pomocniczy Andrzej Siemieniewski. 
– Słyszeliśmy, że Bóg dokonuje tam wielkich rzeczy. Trafiliśmy akurat na nabożeństwo w berlińskim kościele Świętej Trójcy, w czasie którego 18 ludzi przyjmowało chrzest. W tym jedynie dwoje dzieci, reszta – dorośli. To parafia, w której wielu muzułmanów poznaje Jezusa. Myślę, że to jeden z cudów, które Bóg pokazuje nam, by pokazać nam naszą misję”. 
Berliński kościół Świętej Trójcy to parafia ewangelicko-augsburska zarządzana przez ks. dr. Gottfrieda Martensa. Znana jest z rosnącej liczby irańskich i afgańskich muzułmanów, którzy przyjęli tu chrzest. W ciągu niecałych dwóch lat wspólnota wzrosła ze 150 członków do ponad 750, z czego 500 to konwertyci z islamu. We wrześniu tego roku agencja Associated Press, opisując sytuację uchodźców w Niemczech, nazwała konwersję muzułmanów na chrześcijaństwo „zjawiskiem masowym”. Sam ks. Gottfried Martens wyjaśnia: „Najbardziej zdumiony jestem tym, że Bóg wybiera wschodnie Niemcy, jeden z najbardziej bezbożnych regionów świata, jako etap dla duchowego przebudzenia Persów. W miejscach takich jak Iran i Afganistan przejście na chrześcijaństwo jest karalne, a konwertytom grozi więzienie, a nawet kara śmierci, więc Bóg otwiera im bramę w Europie”.
Część berlińskich konwertytów pochodzi z irańskich rodzin o chrześcijańskich korzeniach, których przodków zmuszono do przyjęcia islamu, inni (jak uchodźcy z Afganistanu) chrześcijaństwo odkryli dopiero na emigracji. Większość to ludzie młodzi, między 
18. a 25. rokiem życia.


Zobaczysz milion muzułmanów


Zaczęło się od rozmowy z Karolem Sobczykiem, psychologiem, liderem wspólnoty Głos na Pustyni, członkiem Sekretariatu ds. Nowej Ewangelizacji Archidiecezji Krakowskiej. – 14 sierpnia w Nashville w Stanach Zjednoczonych miałem przywilej spotkać Leifa Hetlanda – opowiadał mi przed dwoma miesiącami. – To Norweg, którego misją jest… ewangelizacja muzułmanów. Zaczęło się od proroctwa. On sam nie szukał tej misji. Co więcej: czuł „medialną” niechęć do wyznawców islamu. A rok później był już w Pakistanie i głosił Jezusa. Szybko został oskarżony o bluźnierstwo przeciwko Mahometowi. Tylko Bóg trzyma go przy życiu, bo w każdej chwili muzułmanie mają prawo go zabić – opowiada Sobczyk. – Słyszałem, jak mówił: „Wiem, że jeśli w czasie mojego głoszenia Bóg nie wkroczy w jakiś ponadnaturalny sposób, zginę”. Zdarzały się takie obrazki: Leif głosił i kątem oka dostrzegał, że do sali wchodzą ludzie trzymający w rękach broń. Opowiadał, że tak bardzo się bał, że padł na ziemię i błagał Boga o interwencję. Gdy otworzył oczy, ci ludzie ze łzami w oczach oddawali życie Jezusowi. Co się stało? Bóg przyszedł z ogromną mocą, a agresorzy poczuli coś tak potężnego, że nie potrafili tego racjonalnie wytłumaczyć. Bóg, czytamy to w Biblii, potwierdza odważne głoszenie Słowa przez znaki i cuda. Słyszałem, jak Hetland opowiadał, jak bardzo ta służba wyczerpuje go emocjonalnie. O tym, że wieczorem wraca czasami do pokoju i płacze. Ale wie, że warto, ze względu na miłość Chrystusa.
Nie chciałem uwierzyć w te słowa. Dopóki sam nie wysłuchałem wielu konferencji Hetlanda, udokumentowanych filmami z Pakistanu. 


Jesteś dość suchy


Nie lubił muzułmanów. Nie ukrywał tego. Oglądał w norweskiej telewizji relacje z Bliskiego Wschodu i miał podobne myśli jak większość jego rodaków. Czuł przede wszystkim lęk.
– 6 czerwca 1995 roku. Ten dzień zmienił moje życie – opowiada Hetland. – Byłem zwykłym baptystycznym pastorem, a moim największym marzeniem było dojść z liczby 185 wiernych do 200. Wiem, byłem wielkim marzycielem. Ale potem straciliśmy kilka osób i mieliśmy kilka pogrzebów. I znów musiałem zaczynać od początku. Jeden z moich współpracowników powiedział mi: „Pastorze, jesteś dość suchy” i… niestety miał rację. Byłem wypalony. Wtedy usłyszałem: „Jest taki człowiek, Randy Clark. Będzie w Haugesund – w twoim rodzinnym kościele”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także