GN 43/2020 Archiwum

"Człowiek niewierzący" nie istnieje

Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.


Pewnego dnia słynny filozof Kartezjusz stwierdził, że wątpi we wszystko i jedynie to wątpienie jest czymś pewnym. „Skoro wątpię – kontynuował – to myślę, myślę, więc jestem”. Była to jedna z wielu prób w historii myśli ludzkiej znalezienia fundamentu, czegokolwiek, czego moglibyśmy być całkowicie pewni. Jak się szybko okazało, i ta teoria miała pewne przyjęte z góry założenia oparte na wierze, że są one prawdziwe. Tak się śmiesznie składa, że nie istnieje ktoś taki jak „człowiek niewierzący”. Człowiek niewierzący bowiem czyta książki, słucha wiadomości, czyta gazety i tworzy swój światopogląd, wierząc, całkowicie lub częściowo, w to, co tam podają. Tak czy inaczej jest osobą głęboko wierzącą, z tym, że wierzy nieokreślonemu bliżej zbiorowisku ludzi, autorów, różnej maści naukowców i dziennikarzy. Tymczasem, jak wiemy z historii, wiedza naukowców wciąż się zmienia, przechodząc co pewien czas „kopernikańskie przewroty”. Czy więc lepiej wierzyć Bogu czy ludziom? Ośmielę się powiedzieć, że wierząc Bogu, jesteśmy bardziej racjonalni od tzw. racjonalistów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama