Nowy numer 49/2020 Archiwum

Jaka konstytucja?

Czy nowy Parlament zdoła uchwalić nową konstytucję? A jeśli tak, to jak powinna ona wyglądać?

Nie wolno swoich partykularnych interesów przedkładać nad dobro Polski. A czy nową konstytucję należy pisać od nowa, czy też bazować na już istniejącej i wprowadzać do niej korekty? – Nie wiem, czy mamy czas na pisanie jej od początku – zastanawia się Paweł Kukiz. – Dochodzenie do konsensusu mogłoby trwać zbyt długo. Ale o obecnej konstytucji mam bardzo złe zdanie. To system, który daje rządowi władzę niemal absolutną. Dlatego wożę ze sobą wszędzie, jak święty obrazek, fragment wypowiedzi Zbigniewa Herberta, w której poeta tak mówi o tekście naszej ustawy zasadniczej: „(..) z punktu widzenia prawnego i merytorycznego jest to wypracowanie wręcz haniebne. Roi się w nim też od mętnych sformułowań: »niektórych spraw«, »może«, mających zapewne przykryć treści i zapowiedzi zgoła groźne – system o fasadzie kapitalistycznej, którego istotę stanowi gardząca społeczeństwem oligarchia, posiadająca wszystkie kluczowe urzędy i stanowiska finansowo-polityczne”. To bardzo trafna diagnoza.

Raz na sto lat

Czy jednak przy obecnym układzie sił uda się wprowadzić oczekiwane zmiany? Rzecznik PiS Elżbieta Witek ucina dyskusje na ten temat, mówiąc, że na razie nie ma większości konstytucyjnej, więc nie ma sensu o tym rozmawiać. Jarosław Gowin deklaruje, że uchwalenie nowej konstytucji będzie celem rządów Zjednoczonej Prawicy, jednak na początek proponuje tzw. pakiet demokratyczny, zwiększający uprawnienia opozycji. Zakłada on m.in. regularne przepytywanie ministrów przez członków Parlamentu. Szkoda natomiast, że Gowin nie chce wykorzystać szansy, jaką daje obecny skład obu izb, na zwiększenie ochrony życia. Ponad 8 lat temu poprawkę gwarantującą ochronę życia od momentu poczęcia próbował wprowadzić do konstytucji Marek Jurek. Nie udało się to wówczas m.in. z powodu postawy części posłów PiS. Dziś słowa o „utrzymaniu bardzo trudnego moralnie obecnego kompromisu” słyszymy właśnie z ust Jarosława Gowina. Mimo wszystko szanse na to, by poprawić „konstytucję Kwaśniewskiego”, po wyborach znacznie wzrosły. W końcu po raz pierwszy od 1989 r. mamy do czynienia z sytuacją, że jakaś partia może samodzielnie rządzić. Po raz pierwszy też nie ma w Sejmie ugrupowania stricte lewicowego. – Jestem dobrej myśli – mówi Paweł Kukiz. – Sądzę, że zmian będzie chciało nie tylko PiS, ale przyłączyć się mogą też niektórzy posłowie PO, ci z prawej strony. To szansa, która zdarza się raz na sto lat.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama