Nowy numer 43/2020 Archiwum

W wyłomie muru

„Na twoich murach: Gliwice, Wrocławiu, Warszawo, postawiłem straże. cały dzień i całą noc nigdy nie umilkną” – mógłby dziś prorokować Izajasz. Nad Wisłą jest coraz więcej strażników. Gromadzą się w Domach Modlitwy. Chcą uwielbiać Boga 24/7.

To historia o domu, który spadł z nieba. Gdybyśmy mieli w jednym zdaniu opowiedzieć o miejscu, w którym siedzimy, powiedzielibyśmy: Bóg spełnia marzenia. To nie metafora – Barbara i Jacek Janusowie są wyraźnie poruszeni.
 

to jest to!

Gliwice. Ulica Wieczorka. Ścisłe centrum. Ludzie w kawiarniach piją cappuccino, nie wiedząc, że kilkanaście metrów obok nich trwa właśnie gorące uwielbienie. Ściany Domu Modlitwy są świetnie wyciszone, więc nawet gdy muzycy dosłownie traktują słowa psalmu: „Wykrzykujcie na cześć Pana wszystkie ziemie”, to pełne ognia błogosławieństwo nie wydostaje się na zewnątrz. W formie dźwięków, bo – jak wierzą modlący się – w sferze duchowej naprawdę przemienia to miasto.

– Po dziesięciu latach małżeństwa zaczęliśmy się łapać na tym, że nasza wiara stała się „niedzielna” – opowiadają Basia z Jackiem. – Spotkaliśmy się w Odnowie Charyzmatycznej, ale potem przez to, że skupiliśmy się na pracy i wychowaniu dzieci, nasze zaangażowanie osłabło. Stawaliśmy się letni. Wiedzieliśmy, że musi się coś zmienić. Pytaliśmy Boga: „Czego od nas oczekujesz?”. I wtedy On zaczął wzbudzać w naszych sercach pragnienie, by stworzyć miejsce, gdzie będzie można Go uwielbiać. Zaczęliśmy o tym głośno mówić. Spotykaliśmy się w Zabrzu z liderami wspólnot, zostawaliśmy po Mszy, by dłużej uwielbiać Boga.

Wspólnie z innymi zabrzańskimi wspólnotami raz w miesiącu spotykaliśmy się na Mszy św. z modlitwą za Zabrze, czuliśmy jednak, że On powołuje nas do czegoś nowego. Duch Święty kierował nasze kroki w stronę jedności. Bóg kruszył w nas uprzedzenia i lęki. W 2010 roku pojechaliśmy do Domu Modlitwy we Wrocławiu. Urzekło nas to, co zobaczyliśmy. Słowo Boże plus uwielbienie śpiewem to było coś, co nas zachwyciło! Z czasem poznaliśmy braci protestantów, którzy opowiadali nam o Międzynarodowym Domu Modlitwy, w Kansas.

– Gdy trafiłem na dziesięć dni do IHOP-u, modliłem się, widziałem ten tętniący życiem gmach i czułem: To jest to! – opowiada Jacek. – Gdy Bóg zrodził w nas pragnienie Domu Modlitwy, zaczęliśmy… kupować instrumenty. W ciemno. Nie mając pojęcia, gdzie i kiedy się przydadzą. Gdy w pracy dostałem sporą gratyfikację, poświęciłem ją na zakup sprzętu.


– Cały dom był zawalony aparaturą – śmieje się Basia. – Ktoś, patrząc z boku, mógłby się złapać za głowę. A my doświadczyliśmy tego, że gdy raz powie się Bogu „tak”, On się pod tym podpisuje i dba absolutnie o wszystko. W Gliwicach spotkaliśmy Bożenę i Arka Zeifertów, protestantów. Okazało się, że mają takie same pragnienia jak my! Zaczęliśmy modlić się razem. I wówczas Bóg sprawił nam największy prezent.

– Zgłosili się ludzie, którzy powiedzieli: oddamy wam nieruchomość w samym centrum Gliwic – wspomina Jacek. – Wysłuchali opowieści o naszej drodze, wizji, proroctwach, którymi Bóg nami kierował, i zdecydowali, że oddadzą nam tę nieruchomość w samym centrum. Nieprawdopodobna historia! Budynek nadawał się do całkowitego remontu. I co teraz? Nie mieliśmy pieniędzy na wyremontowanie tego gmachu, dopiero co założyliśmy fundację i znaliśmy stan naszego konta. (śmiech) Przez dwa miesiące zastanawialiśmy się, czy w to wszystko wchodzić. I znów wraz z Bożeną i Arkiem uczyniliśmy krok wiary. Powiedzieliśmy: „Bierzemy to!”. Wzięliśmy w ciemno ten zdewastowany budynek, wierząc, że jeśli to jest dar Boga, On zatroszczy się o resztę. I wówczas znalazł się człowiek, który zadeklarował: wyremontuję to. Cud. Nie da się tego inaczej określić. Zostało zburzone niemal wszystko (widać to na filmie na stronie: namurachmiasta.org). Remont trwał jedynie pół roku.

– Wyszło architektoniczne cacko. Zdumiewa mnie rozmach, z jakim przygotowano każdy detal – przerywam tę opowieść. – Znakomite architektoniczne zaaranżowanie miejsca, świetny sprzęt muzyczny.

– Bóg zadbał o wszystko – wyjaśnia Basia. – Trwał jeszcze remont, a już znalazł się sponsor, który kupił nam stół mikserski.

Dziś spotkania modlitewne odbywają się w poniedziałki i środy od 19.00 do 21.00 oraz w soboty od 10.00 do 12.00. Dwa słowa, które charakteryzują to miejsce? Uwielbienie i wstawiennictwo.

Jak to się robi w Ameryce

Rozpoczęło się 19 września 1999 roku. I trwa do dziś. Uwielbienie dniem i nocą. W 1975 r. Mike Bickle otrzymał proroctwo. „Bóg chce wzbudzić ruch, który będzie uwielbiał Go dzień i noc i orędował przed Bogiem, tak jak Jezus wstawia się za nami przed Ojcem”. Nie uwierzył ani jednemu słowu tego „odgórnego” przesłania. Trzeba było kolejnych 24 lat potwierdzania obietnicy znakami, by Boży plan mógł nabrać konkretnych kształtów. 16 lat temu na scenę hali International House of Prayer wyszli muzycy, by śpiewać pieśni chwały przeplatane psalmami. I nie zeszli z niej do dziś…

Dziś IHOP „zatrudnia” tysiące muzyków, wstawienników i liderów uwielbienia. Doba podzielona jest na dwugodzinne sesje: na scenie zmieniają się zespoły i liderzy uwielbienia. Przy Domu Modlitwy działa już ok. 50 służb (związanych z pracą z dziećmi, ruchem adopcyjnym, modlitwą za Izrael czy pomocą ofiarom handlu ludźmi).
 

nieograniczony wpływ

Kraków. Poniedziałkowy wieczór. Świeżo malowana przestrzenna sala przy ul. Łokietka. Przygaszone światła. Na wielkim krzyżu tańczą ogniki świec. Od dwóch godzin z głośników płynie pastelowa pieśń uwielbienia.

– Każda minuta skupiania się na Bogu zmienia rzeczywistość – nie ma wątpliwości Maja Mroczkowska ze wspólnoty Głos na Pustyni, odpowiedzialna za ten „pokój modlitwy”. – Każda godzina spędzona na adorowaniu Boga „wykonuje pracę” w przestrzeni duchowej. Ta z kolei ma bezpośrednie przełożenie na rzeczywistość codziennego dnia, chociaż czasem w ogóle nie musi to być odczuwalne w naszym otoczeniu, może ratować kogoś na drugiej półkuli. To porywająca sprawa, miejsce nieograniczonego wpływu, w który Bóg wyposaża wierzących. Każdy może trwać, każdy może się wstawiać, potrzeba mało albo tylko jednego; logika ziarnka gorczycy. Stąd już prosta droga do pragnienia, by nie mieć w tym przerwy. Idea modlitwy 24/7 nie jest nowa, ale bez względu na wiek historii jej motywacja jest jedna – uwielbienie Świętego, który jest tego godzien.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także