Nowy numer 44/2020 Archiwum

Wybierają UE, bo u nich brakuje pomocy

Należy podejmować działania na rzecz poprawy warunków życia uchodźców przebywających na Bliskim Wschodzie, aby nie musieli oni decydować się na przyjazd do Europy - mówi prezes Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej dr Wojciech Wilk.

"Przyjęcie i osiedlenie Syryjczyków na terytorium Polski czy innego kraju Unii Europejskiej stworzy ogromną zachętę dla pozostałych Syryjczyków, aby w kierunku UE się udawać, gdyż zobaczą, że na terenie Unii Europejskiej jest pomoc, której nie ma w Libanie, Jordanii czy innych krajach gdzie obecnie Syryjczycy przebywają" - powiedział Wilk.

Dlatego - jak wskazał - należy patrzeć na ten proces wielopłaszczyznowo. "Z jednej strony chodzi o rozwiązanie problemu, który obecnie jest na terenie Unii Europejskiej i w krajach, przez które przebiega szlak migracyjny. Z drugiej strony chodzi o poprawę warunków życia Syryjczyków i innych uchodźców w krajach Bliskiego Wschodu. Aby nie musieli podejmować zagrażającej ich życiu decyzji o udaniu się do Europy i aby mogli w miarę możliwości kontynuować bytność w krajach takich jak Turcja, Liban czy Jordania, w warunkach, gdzie ich podstawowe minimum humanitarne jest zapewnione, a także stanowią mniejsze niż dotychczas obciążenie dla gospodarek tych czterech krajów graniczących z Syrią" - mówi ekspert.

Ekspert podkreślił, że "uchodźca może, mówiąc kolokwialnie, przestać być uchodźcą w trzech sytuacjach". Po pierwsze, jeśli powróci do swojego kraju, co jak zaznaczył szef PCPM - w przypadku Syryjczyków na chwilę obecną jest całkowicie wykluczone. "Może też zostać przyjęty na prawie stałego pobytu, a później obywatelstwa, w kraju gdzie obecnie jest. Ale żaden kraj nie zwiększy dobrowolnie w ciągu roku swojej ludności o 25 proc., a taki jest odsetek Syryjczyków będących obecnie w Libanie" - dodał Wilk.

Trzecią możliwością jest dobrowolne osiedlenie się uchodźców, tych najbardziej potrzebujących pomocy, w bezpiecznym kraju trzecim - mówił ekspert. "Takich uchodźców przyjmują różne kraje rozwinięte np. Stany Zjednoczone i Kanada, ale także inne np. Paragwaj, Chile czy niektóre kraje azjatyckie. Pozwalają niektórym uchodźcom osiedlić się na swoim terytorium" - podkreślił.

Wilk podkreślił jednocześnie, że dla zdecydowanej większości tych osób jedyną możliwością rozwiązania statusu uchodźcy jest powrót do kraju pochodzenia. "Powiedzmy sobie szczerze: prędzej czy później uchodźcy syryjscy do Syrii będą musieli wrócić, ale na chwilę obecną musimy im pomóc tam, gdzie są, czyli głównie w krajach Bliskiego Wschodu" - powiedział Wilk.

Od początku rewolty przeciwko reżimowi Baszara el-Asada przed czterema laty, wojna domowa w Syrii pochłonęła ponad 250 tys. ofiar śmiertelnych - wynika z informacji Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka. Około 4 mln Syryjczyków uciekło za granicę w poszukiwaniu schronienia przed wojną i prześladowaniami; miliony innych porzuciły swoje miejsca zamieszkania i przemieściły się w obrębie kraju.

Jak przypomniał szef PCPM, kwestie dotyczące m.in. osiedlania się uchodźców w kraju bezpiecznym reguluje prawo międzynarodowe, w szczególności Konwencja Genewska z 1951 roku. Zgodnie z nią cudzoziemcowi nadaje się status uchodźcy, jeżeli na skutek uzasadnionej obawy przed prześladowaniem z powodu rasy, religii, narodowości, przekonań politycznych lub przynależności do określonej grupy społecznej nie może lub nie chce korzystać z ochrony własnego kraju.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama