Nowy numer 43/2020 Archiwum

Żołnierze USA zostaną w Afganistanie

Prezydent Barack Obama ogłosił w czwartek, że USA utrzymają w Afganistanie po 2016 roku, czyli już po zakończeniu jego kadencji, 5,5 tys. amerykańskich żołnierzy, by ścigali bojowników Al-Kaidy i innych organizacji terrorystycznych.

Podczas wystąpienia w Białym Domu Obama podkreślił, że jako dowódca naczelny sił USA "nie może pozwolić, by Afganistan był wykorzystywany jako tzw. bezpieczna przystań" (safe haven) przez organizacje terrorystyczne, które chciałyby zaatakować Stany Zjednoczone.

Przyznał, że afgańskie siły, na których spoczywa główna odpowiedzialność za bezpieczeństwo kraju, są coraz sprawniejsze, ale "wciąż nie tak silne, jak powinny", natomiast talibowie czynią postępy w Afganistanie, a sytuacja jest w wielu miejscach kraju "bardzo krucha" i może się pogorszyć.

Obama poinformował, że obecna liczba 9800 żołnierzy USA w Afganistanie, która miała być radykalnie zmniejszona już pod koniec bieżącego roku, zostanie utrzymana "przez prawie cały 2016 r"., a potem zostanie zredukowana do około 5,5 tys. Potwierdził, że ich misja ma mieć jak dotychczas podwójny charakter: "szkolić siły afgańskie oraz ścigać bojowników Al-Kaidy, Państwa Islamskiego i innych organizacji terrorystycznych".

Żołnierze USA nie będą natomiast zaangażowani w walki z talibami w terenie; to zadanie - jak powiedział Obama - spoczywa na siłach afgańskich.

Dotychczas planowano, że do końca przyszłego roku niemal wszyscy żołnierze USA opuszczą Afganistan, tak by po 2016 roku ich liczba ograniczała się tylko do około 1 tys. żołnierzy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo ambasady USA w Kabulu.

Obama uznał zmiany za "skromne, aczkolwiek ważne" modyfikacje dotychczasowej strategii USA wobec Afganistanu. "Jestem absolutnie przekonany, że to słuszna decyzja" - podkreślił.

Ogłoszone przez Obamę zmiany oznaczają poniechanie jego dotychczasowego celu - powrotu wszystkich żołnierzy USA (poza tymi do ochrony ambasady USA w Kabulu) przed upływem jego kadencji. Prezydent pytany, czy jest rozczarowany powiedział, że nie i podkreślił, że głównym celem jego rządu zawsze było wspieranie Afgańczyków. Nie wykluczył też, że w przyszłości, w zależności od rozwoju sytuacji w Afganistanie, ogłoszone zostaną kolejne zmiany, przez niego lub jego następcę.

Według ONZ talibowie są dziś obecni na większym terytorium Afganistanu niż kiedykolwiek od 2001 roku, a w ubiegłym miesiącu grupa zaledwie kilkuset bojowników zajęła miasto Kunduz. Jednocześnie grupy związane z Al-Kaidą znajdują bezpiecznie schronienie w afgańskich górach, a dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie rekrutuje do swych szeregów niezadowolonych talibów.

Pozostawienia wojska USA w Afganistanie dłużej niż dotąd planowano domagało się od prezydenta USA coraz więcej osób w Pentagonie, Kongresie, CIA a także eksperci ds. bezpieczeństwa narodowego.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama