Nowy numer 42/2020 Archiwum

Obiecujemy – jak to łatwo powiedzieć...

Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA sprawdziło, ile kosztowałoby spełnienie wyborczych obietnic. Najdroższe byłyby te od partii KORWiN. Najtańsze od PSL. A tych od PO w ogóle nie da się policzyć, bo za mało konkretów.

PiS obiecuje przeprowadzenie reformy „500+”, czyli 500 złotych miesięcznie na każde drugie i kolejne dziecko. Rodzinom, które mają dochody niższe niż 800 zł na osobę lub 1200 złotych, gdy w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne, przysługiwałoby 500 zł także na pierwsze dziecko. Całkowity koszt tego rozwiązania CenEA szacuje na 24 mld złotych rocznie. Analitycy zwracają jednak uwagę, że z uwagi na konieczność połączenia tych świadczeń z równolegle funkcjonującymi (becikowe, ulgi podatkowe, świadczenia rodzinne) należałoby raczej przemyśleć sposób dystrybucji tych pieniędzy i być może administracyjnie te sprawy połączyć.

Program „500+” to nie jedyna obietnica PiS. Jest także postulat podniesienia kwoty wolnej od podatku do 8000 zł i likwidacji podatku VAT (23%) na artykuły dziecięce. Tu koszty wyborczych obietnic już rosną do prawie 45 mld złotych.

Jak podają autorzy raportu, dochód do dyspozycji najuboższych gospodarstw zwiększyłby się przeciętnie o 278,40 zł miesięcznie, zaś gospodarstwa z najwyższej grupy dochodowej odnotowałyby wzrost dochodu w wysokości 244,20 zł miesięcznie.

PSL zapowiada 0 proc. VAT na artykuły dziecięce i minimalne emerytury na poziomie 1200 złotych miesięcznie. Koszty tych rozwiązań to dla budżetu obciążenie rzędu 3,7 mld złotych rocznie. Natomiast korzyści dla obywateli też nie byłyby wielkie.

Komitet Wyborczy KORWiN kusi wyborców likwidacją podatków dochodowych i składki na NFZ, obniżeniem składek na ZUS i VAT oraz akcyzy do minimalnych dopuszczanych w Unii Europejskiej. Jak wyliczają analitycy, koszt wypełnienia wszystkich tych obietnic sięgnąłby 208 mld złotych rocznie. Korzyści odniosłyby wszystkie gospodarstwa domowe niezależnie od uzyskiwanych dochodów. Jednak najmniej zyskaliby najbiedniejsi, najwięcej bogaci. „Likwidacja podatku dochodowego PIT oraz obniżenie składek ZUS przełożyłyby się przeciętnie na 9,6% wzrost dochodu do dyspozycji gospodarstw z najniższej grupy dochodowej, zaś dla najbogatszych 10% gospodarstw oznaczałaby przeciętny wzrost dochodu o niemal 28,3%” – zwracają uwagę analitycy CenEA. Dodają też, że spodziewany wzrost dochodów należałoby jednak pomniejszyć o koszty, które by trzeba ponieść na szkolnictwo czy ochronę zdrowia, gdyż tego by już nie zapewniało państwo. Jak dowiadujemy się z raportu, w 2014 r. całkowite wydatki z budżetu na sfinansowanie publicznej edukacji wyniosły 59,5 mld zł, natomiast środki na opiekę zdrowotną – 9,3 mld zł (MF, 2015a). Koszty świadczeń zdrowotnych NFZ wycenił na 63,2 mld zł (NFZ, 2015).

Również komitet Kukiz’15 chce docelowo zlikwidować podatki, a na początek wprowadzić kwotę wolną od PIT w wysokości 10 tys. złotych. Przy czym ta kwota malałaby o 1 zł na każde dwa złote dochodu powyżej II progu skali podatkowej.

Docelowo także składki na ZUS i NFZ miałaby zastąpić jedna – na Fundusz Płac. CenEA wylicza, że to kosztowałoby – wraz z wprowadzeniem 0% VAT liniowego na artykuły pierwszej potrzeby – 67,4 mld złotych rocznie. Gospodarstwa z najwyższej grupy

dochodowej odczułyby w tym wariancie przeciętny wzrost dochodu o 1 353,20 zł miesięcznie. Wśród najuboższych przeciętne miesięczne korzyści nie

przekroczyłyby 63,90 zł. Dochód par w wieku produkcyjnym zarówno tych z dziećmi, jak i nieposiadających dzieci wzrósłby przeciętnie o 430 zł miesięcznie, zaś małżeństwa w wieku 60/65+ mogłyby liczyć na przeciętną zmianę miesięcznego dochodu w wysokości 351,90 zł.

Kosztów tych obietnic, które składa przed wyborami PO CenEA nie była w stanie obliczyć, gdyż są zbyt mało konkretne i brakuje szczegółów umożliwiających sumulację – podają autorzy raportu. Tak jest w przypadku zapowiedzi likwidacji składek na NFZ i ZUS. „By móc dokonać szczegółowej oceny proponowanego rozwiązania zwróciliśmy się do wiceministra finansów Artura Radziwiłła oraz Komitetu Wyborczego PO z prośbą o udostępnienie nam szczegółowych informacji dotyczących proponowanej formuły podatkowej. Nasza prośba pozostała jednak bez odpowiedzi” – napisali autorzy raportu.

Autorami raportu są Michał Myck ,Michał Kundera, Mateusz Najsztub i Monika Oczkowska. Centrum Analiz Ekonomicznych to niezależna fundacja naukowo-badawcza. Zajmuje się badaniem skuteczności i efektów polityki - szczególnie tej rodzimej.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama