Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nie będzie adhortacji?

Tak jak zapowiedział papież Franciszek, na Synodzie Biskupów nie ma mowy o zmianach doktrynalnych - podkreślił na konferencji prasowej w Watykanie abp Joseph Kurtz.

Przewodniczącemu episkopatu USA wtórował kard. Luis Tagle z Filipin, który wskazał, że chodzi wsparcie rodziny przez wielką instytucję jaką jest Kościół katolicki, ponowne odkrycie jego nauczania jako „wyzwalającego” rodzinę, a także o duszpasterską troskę o nią, czyli o wskazanie, jak ma „żyć doktryną Kościoła w konkretnych sytuacjach”.

Podczas tej kolejnej konferencji prasowej mowa ponownie była o potrzebie zmiany języka nauczania Kościoła. Większość poprawek do omawianego w małych grupach językowych tekstu pierwszej części dokumentu roboczego Synodu („Instrumentum laboris”) dotyczyła właśnie języka - ujawnił abp Kurtz. Chodzi o to, by był on prostszy, bardziej zrozumiały i inspirujący „na wzór języka Franciszka, który dotyka serc ludzi”. Kard. Tagle podkreślił, że musi on być biblijny, zachęcający i mniej rozwlekły, zaś abp Carlos Osoro z Hiszpanii dodał, że powinien to być „język serca”.

Pytania dziennikarzy dotyczyły m.in. tego, czy relacja końcowa, redagowana na bazie poprawionego „Instrumentum laboris”, będzie końcowym dokumentem Synodu. Kard. Tagle, który jest jednym z czterech przewodniczących obrad, wyjaśnił, że zazwyczaj uczestnicy zgromadzenia przedstawiali swoje propozycje papieżowi, który wykorzystywał je (lub nie) w posynodalnej adhortacji apostolskiej. Jednak - przypomniał arcybiskup Manili - kilka pierwszych synodów, zwoływanych jeszcze przez bł. Pawła VI, kończyło się tekstami zredagowanymi przez ich uczestników. Pierwszą posynodalną adhortacją była dopiero „Evangelii nuntiandi”, podsumowująca synod z 1974 r. Czy tak będzie i tym razem, zależy od Ojca Świętego - stwierdził kard. Tagle.

Z humorem tłumaczył, że „Instrumentum laboris” jest dokumentem męczeńskim, gdyż z góry jest skazany na śmierć, jako że na jego podstawie powstanie nowy tekst. Nie byłoby w ogóle sensu zwoływania 300 biskupów do Watykanu, gdyby mieli tylko powiedzieć „tak” dokumentowi roboczemu - zauważył filipiński kardynał.

Na konferencji poinformowano, że dziś na kongregacji generalnej Synodu (czyli sesji z udziałem wszystkich ojców synodalnych) zostały odczytane relacje z prac małych grup językowych. Zawierają one konkretne propozycje, które zostaną włączone do relacji końcowej, którą - tak jak przed rokiem, na nadzwyczajnym zgromadzeniu Synodu - redaguje komisja powołana przez papieża. Tak jak zapowiadano, relacje circuli minores są dostępne dla każdego. Pełne teksty opublikowano na stronie watykańskiej w językach, w których zostały spisane: francuskim, angielskim, włoskim, hiszpańskim i niemieckim.

Kard. Tagle podkreślił szczerość, z jaką biskupi mówią o wyzwaniach stojących przed rodziną, co nie przeszkadza im w „jedności w Chrystusie” - na co zwrócił uwagę abp Kurtz. Zauważył on, że zaufanie Jezusowi jest „pierwszym i ostatnim słowem Synodu”. Pochwalił szybkie przejście do pracy w małych grupach, co ułatwia dialog między biskupami pochodzącymi z różnych stron świata. Pomoże to w tym, by dokument końcowy nie był skoncentrowany na problemach Zachodu albo wręcz europocentryczny. Również kard. Tagle zauważył, że na obecnym zgromadzeniu jest więcej czasu na dyskusję dzięki czemu można już teraz pracować nad mniejszymi fragmentami dokumentu końcowego, bez konieczności wysłuchania 300 przemówień.

Prowadzący konferencję ks. Federico Lombardi z ubolewaniem stwierdził, że nie wszyscy biskupi stosują się do zasad przyjętych na tym zgromadzeniu i publikują skróty wystąpień innych biskupów pod ich nazwiskami. Tymczasem mogą jedynie publikować własne wystąpienia, a także omawiać pozostałe, jednak bez przypisywania treści do konkretnych nazwisk.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama