Nowy numer 44/2020 Archiwum

Dramatyczny mecz w Glasgow

Gdy w 140 sekundzie meczu Robert Lewandowski strzelił bramkę dla Polski w meczu ze Szkocją, wydawało się, że awans na Euro 2016 jest na wyciągnięcie ręki. Tymczasem to, co stało się później, było prawdziwym dramatem.

Początek układał się dla Polaków znakomicie. I nie chodzi wyłącznie o szybko zdobytą bramkę, ale także o styl gry naszej reprezentacji. Polacy mądrze grali piłką, utrzymywali się przy niej dłużej niż Szkoci, którzy wyglądali jak bokser po knock-downie. Mieliśmy jeszcze przynajmniej dwie dogodne sytuacje do powiększenia prowadzenia. Ale z czasem to Szkoci nabierali rozpędu. Wydawało się jednak, że na przerwę biało-czerwoni zejdą w dobrych humorach. Tymczasem w 45 min. padł gol dla Szkocji. Doskonały strzał Matta Ritchiego z dystansu trafił w okienko bramki Polski.

W 62 min. Waleczne Serca objęły prowadzenie. Po stracie Polaków w środku pola Szkoci poszli z kontrą zakończoną sprytnym, podkręconym strzałem Stevena Fletchera. Piłka łukiem minęła Fabiańskiego i wpadła w długi róg. Z czasem Szkoci coraz bardziej pochłonięci byli murowaniem dostępu do własnej bramki. I pewnie by im się udało zupełnie ją zamurować, gdyby nie ostatni akcja meczu. Po faulu na Gliku w okolicach pola karnego Polacy wykonywali rzut wolny. Na pole karne pod bramką Marshalla pobiegł nawet Łukasz Fabiański. Piłka minęła właściwie wszystkich zawodników, odbiła się od jednego słupka, poleciała w stronę drugiego, po czym Lewandowski wjechał wraz z nią i szkockim obrońcą do bramki.

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Adam Nawałka uważa, że punkt zdobyty w meczu ze Szkocją (2:2) w eliminacjach Euro 2016, smakuje lepiej niż zwycięstwo. Podkreślił, że do końca wierzył w remis.

„Przed ostatnim rzutem wolnym czułem olbrzymią wiarę w remis, który dawał nam bardzo dużo. Zdobycie takiego punktu, czasami lepiej smakuje niż zwycięstwo” – ocenił selekcjoner biało-czerwonych.

„Nie myślę co by było gdybyśmy nie strzelili drugiego gola w końcówce meczu. Spotkanie stało momentami na bardzo wysokim poziomie. Szczególnie w pierwszej połowie dobrze się prezentowaliśmy. W końcówce tej części gry zabrakło strzelenia bramki. Zbyt łatwo straciliśmy gole. Trzeba wyciągnąć wnioski, ponieważ wciąż trwa proces budowy zespołu. Trzeba być wytrwałym i cierpliwym, bo to prowadzi do sukcesu” – ocenił szkoleniowiec.

„Byliśmy przygotowani na bardzo trudny mecz, ale wcześniej nie widzieliśmy Szkotów tak dobrze grających. Dlatego rozpoczęliśmy mecz tak energicznie. Chcieliśmy od początku kontrolować przebieg wydarzeń. Moim zawodnikom należą się gratulacje za wielkie zaangażowanie. Więcej pracy równa się więcej szczęścia” – dodał.

Szkoci definitywnie stracili już szanse na awans do Mistrzostw Europy.

Selekcjoner ich reprezentacji Gordon Strachan przyznał, że bardzo żal mu jego piłkarzy. „Jestem bardzo rozczarowany” – podkreślił.

„Oczywiście podobnie jak wszyscy Szkoci, jesteśmy bardzo rozczarowani po tym wyniku. Moi zawodnicy dali z siebie wszystko co mogli. Żal mi ich, ponieważ widziałem jak wiele pracy włożyli w to spotkanie oraz całe eliminacje. Jestem z nich dumny. Osłodą mogą być piękne bramki, które strzeliliśmy” – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej Strachan.

„Nie przypominam sobie, aby w ostatniej sekundzie meczu ktokolwiek stracił bramkę na tym stadionie. Odpadliśmy z rywalizacji o Euro 2016 w ostatniej akcji meczu. Dlatego jestem ogromnie rozczarowany. Ponad rok pracy zniweczyła bramka stracona w ostatniej sekundzie meczu. Z drugiej strony w grupie wyprzedziły nas Polska i Irlandia, których nie potrafiliśmy pokonać” – ocenił Strachan.

Tymczasem w Dublinie niespodzianka - niemiła dla Polaków. Irlandczycy pokonali Niemcy 1:0. To znaczy, że o awansie przesądzi niedzielny mecz Polska - Irlandia w Warszawie.

Jeśli Polacy wygrają bądź zremisują 0:0 lub 1:1, pojadą na turniej finałowy do Francji. Jeśli przegrają lub zremisują 2:2 bądź wyżej, czekać ich będzie baraż, a w ME na pewno wystąpią piłkarze z Zielonej Wyspy oraz Niemcy. Możliwa jest jednak nawet taka sytuacja, że mistrzowie świata zajmą... trzecią pozycję. Stanie się tak, jeśli w Warszawie padnie remis, a Niemcy przegrają. Wówczas wszystkie trzy czołowe ekipy będą mieć po 19 pkt, ale to zespół prowadzony przez Joachima Loewa ma najgorszy bilans bezpośrednich meczów z tymi rywalami.

Szkocja - Polska 2:2 (1:1)

Bramki: dla Szkocji - Matt Ritchie (45), Steven Fletcher (62); dla Polski - Robert Lewandowski (3, 90+4).

Przeczytaj też: "W meczu z Irlandią wyszarpiemy ten awans"

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama