Nowy numer 25/2018 Archiwum

Papież do młodych: Róbcie raban i porządek

Franciszek nie przemawia z kartki. Jego zdaniem takie mowy "są nudne".

Wolność jest darem Bożym, ale trzeba umieć ją otrzymać i przyjąć, trzeba też mieć wolne od licznych więzów, które krępują młodych ludzi, jak wykorzystywanie, brak środków do życia, narkotyki i smutek. Przypomniał o tym Franciszek w improwizowanym przemówieniu do młodzieży, z którą spotkał się 12 lipca późnym popołudniem czasu miejscowego ma nabrzeżu Costanera w Asunción. Był to ostatni punkt jego pobytu w Paragwaju i prosto z tego miejsca udał się on na stołeczne lotnisko międzynarodowe im. Silvio Pettirossiego, skąd o godz. 20.30 (1.30 czasu warszawskiego) odleciał do Rzymu.

Przybyłego na miejsce spotkania Ojca Świętego powitał w imieniu Kościoła i wszystkich zgromadzonych biskup diecezji Villarrica del Espíritu Santo - Ricardo Jorge Valenzuela Ríos, odpowiedzialny za duszpasterstwo młodzieży w episkopacie paragwajskim.

Zaznaczył, że zgromadzili się tu młodzi Paragwajczycy ze wszystkich części kraju, a także ich rówieśnicy z innych krajów Ameryki Łacińskiej, m.in. z Argentyny, Brazylii, Chile i Urugwaju. Przypomniał, że 27 lat temu św. Jan Paweł II również spotkał się z młodzieżą tego narodu a dziś wielu z nich "po tamtym cudownym doświadczeniu" wybrali drogę pójścia za Chrystusem w postaci różnych powołań. "Młodzież paragwajska staje dziś przed Waszą Świątobliwością, aby powiedzieć Ci, że ma umysł i serce otwarte a ich torby napełnione są nadzieją na ich ukierunkowania i na drogę, którą nam pokażesz" - powiedział biskup.

Zapewnił, że młodzi noszą w swych sercach ogromne pragnienie walki z antywartościami, jakie rodzi społeczeństwo konsumpcyjne i wyobcowane, kultura hedonizmu, konformizmu, marginalizacji i egoizmu. Mają wysokie cele i ideały: tworzenia społeczeństwa uczciwego i solidarnego, walczącego poważnie z korupcją, bezkarnością, handlem narkotykami, brakiem bezpieczeństwa, porwanaimi i zabójstwami, nierównościami społecznymi i nowymi ideologiami relatywistycznymi.

Młodzi chcą bronić życia i rodziny, chcą kraju wolnego i bezpiecznego, zapewniającego wszystkim dostęp do opieki zdrowotnej, oświaty, sprawiedliwość społeczną, obronę dzieci i starców. Marzą o kraju nowoczesnym, braterskim i solidarnym - podkreślił mówca. Dodał, że są oni świadomi, iż Kościół także potrzebuje odnowy, większego udziału świeckich, większej otwartości i dynamizmu, Kościoła bez nadmiernej biurokracji, która czyni go powolnym w działaniu, chcą żywej, radosnej, entuzjastycznej i zaangażowanej wspólnoty kościelnej, "aby nieść Ewangelię Chrystusa i świadectwo wiary w ramach nowej ewangelizacji i ewangelizacji kontynentalnej" - stwierdził delegat biskupi dla duszpasterstwa młodzieży.

Po krótkim widowisku choreograficznym, ukazującym symbolicznie krainy, kulturę i dzisiejsze problemy kraju, głos zabrali 25-letnia dyplomowana pielęgniarka Liz Fretes i 18-letni rolnik Manuel de los Santos Aguiler. Oboje złożyli przejmujące świadectwa swych trudnych losów. Ona od 2 lat opiekuje się chorą na miażdżycę matką i również chorą babką, on natomiast, mimo bardzo młodego wieku, zdążył już doświadczyć biedy, porzucenia, wykorzystywania, bicia, zejścia na złą drogę itp. A jednak oboje są wdzięczni Bogu za to, że pozwolił im przeżyć to wszystko, co ich obecnie spotyka, wszystko to dzięki dobrych ludzi z ich parafii, którzy pokazali im Jezusa i Jego miłość i miłosierdzie.

Z kolei inny młody człowiek - Orlando odczytał fragment Ewangelii św. Mateusza, mówiący o ośmiu błogosławieństwach, po czym głos zabrał papież. Odłożył przygotowane wcześniej przemówienie, gdyż - jak zaznaczył nieco żartem - takie oficjalne teksty są nudne i wygłosił improwizowaną mowę-apel, w której poruszył kilka najważniejszych, jego zdaniem, wątków.

Powiedział że wolność jest darem Boży, trzeba jednak umieć ją przyjąć i korzystać z niej. Należy mieć serce wolne od licznych więzów, jak wykorzystywanie, brak środków do przeżycia, uzależnienie od narkotyków czy smutek. Zauważył, że te i wiele podobnych spraw pozbawiają nas wolności, która przejawia się w wolnym sercu. Jest to takie serce, którym można powiedzieć, że myśli i czuje i może to okazać w praktyce.

Ojciec Święty zaprosił wszystkich zebranych do wspólnej modlitwy, aby Jezus dał im serce wolne, aby nie być niewolnikami wszystkich zasadzek świata, wygodnictwa,dobrego życia, wad, fałszywej wolności czynienia tego, "co mi się w danej chwili podoba". "Proście o to każdego dnia" - dodał papież.

Nawiązał następnie do obu świadectw, stawiając je jako przykłady godne naśladowania. Zwrócił uwagę, że Liza stałą się służącą swej matki i babki i czyni to z miłością. Siłę do takiego działania daje jej solidarność innych. Liz w praktyce wypełnia czwarte przykazani Boże - o czci należnej rodzicom i jest to najwyższy stopień miłości - podkreślił Franciszek.

Z kolei Manuel też nie miał łatwego życia: był wykorzystywany, bity i samotny, a jednak zamiast skarżyć się i użalać nad sobą, poszedł do pracy. Papież odmówił zaraz krótką modlitwę za wszystkie dzieci żyjące w trudnych warunkach, po czym ukazał swym młodym słuchaczom główne kierunki działań życiowych: wolność serca, służbę innym, solidarność, nadzieję, pracę i walkę o życie. Zauważył, że młodzi nie maja dziś łatwego życia, a rozpacz popycha wielu z nich ku przestępczości, toteż trzeba im mówić, że jesteśmy blisko nich i chcemy im z miłością pomóc.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że zarówno Liz, jak i Manuel znaleźli nadzieję i siłę w Jezusie, w Bogu. "Potrzebujemy młodych z nadzieją i siłą, nie słabych, zmęczonych i znudzonych" - stwierdził mówca. Dodaqł, że nadzieję i siłę mają ci młodzi ludzie, którzy znają Jezusa i mają wolne serce i to jest droga, którą należy iść. Potrzebne jest poświęcenie i trzeba iść pod prąd, jak mówią o tym błogosławieństwa, będące planem Bożym wobec nas - dodał papież. Wyjaśnił, że ubodzy w duchu to ci, którzy rolzumieją biednych, a zasmuceni ci, którzy stoją po stronie zasmuconych.

Nawiązując do swojej wcześniejszej wypowiedzi sprzed 2 lat o tym, aby młodzi robili "raban", zaznaczył, że mają oni także pomagać przywracać porządek, aby nic nie niszczyć.

Na zakończenie Frnciszek modlił się do Jezusa za dziewczęta i chłopców, niewiedzących o tym, że Jezus jest ich mocą i bojących się życia, bycia szczęśliwymi i marzeń. "Jezu, naucz ich marzyć o wielkich i pięknych rzeczach, które rozszerzają serca. Daj nam siłę, serce wolne, nadzieję, miłość i naucz nas służyć" - zakończył swą improwizowaną wypowiedź Ojciec Święty. Jednocześnie przekazał przygotowany tekst biskupowi Valenzueli, prosząc go o zapoznanie z treścią tego przemówienia wszystkich młodych.

Potem papież udzielił wszystkim zgromadzonym błogosławieństwa apostolskiego i żegnany entuzjastycznie przez modzież odjechał papamobilem na lotnisko.

O pożegnaniu papieża z Paragwajem przeczytaj także:

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Podpisany
    13.07.2015 15:24
    Papież ciągle nas czegoś uczy. Do tej pory myśleliśmy, że nudność mowy zależy głównie od treści przekazywanych, a nie od tego czy są zapisane na kartce, na prompterze czy mówione "z głowy czyli z niczego", jak mawiali wykładowcy na uczelni.

    Żart oczywiście. Z głowy zawsze ciekawiej niż jak ktoś napisze. Czasem nawet odczytać nie sposób.

    A teraz pomódlmy się za Papieża: Pater noster...
    doceń 1
  • moja refleksja
    13.07.2015 16:09
    Idealnie pasuje do tego dzisiejsza Ewangelia:

    "Jezus powiedział do swoich apostołów:

    „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy."
    doceń 1
  • społecznik
    13.07.2015 20:02
    Już chyba wiem na czym polega główny problem w Polsce. To spadek solidarności międzyludzkiej i przede wszystkim eksperckie ego na które zasługuje tak naprawdę niewielu intelektualistów i są to tylko ci, którzy wykorzystują swoją wiedzę do współpracy w celu kompleksowego zapewnienia bezpieczeństwa obywateli i stabilności rozwoju.

    Niestety doznałem szoku po spotkaniu I stopnia z pseudoelitami. Polityka obecnie to głównie walka z wiatrakami. O to co jest słuszne nawet nie wypada się pytać w referendach. Po prostu należy to zrealizować. I taki wg mnie jest pomysł dla PiS-u, a prezydent może się dopisywać do czego chce. Poza tym wielu nie wie co jest słuszne do realizacji więc należy walczyć ze złem aż do osiągnięcia ostatecznego sukcesu. Determinacja w walce o lepszy świat to naprawdę potężna broń!
    doceń 0
  • M
    13.07.2015 21:08
    Kocham papieża :))
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama