Nowy numer 20/2019 Archiwum

Jak opróżnić parking 
przy supermarkecie

Z kilku powodów książka George’a Weigla „Katolicyzm ewangeliczny” jest fascynująca.

Po pierwsze dlatego, że została napisana z pasją. Tak o Kościele i jego misji może mówić ktoś, kto nie tylko zna katolicką teologię – to konieczne, ale lecz nie wystarczające – ale też osobiście zna Jezusa. Kiedy kilka lat temu Weigel przyjechał do Katowic, zaproszony na męską pielgrzymkę do Piekar Śl., pierwszym pytaniem, jakie zadał po męczącej podróży z Ameryki, było pytanie o Mszę św. A był to dzień powszedni. Pisarska pasja nie dziwiłaby może w przypadku lidera ruchu charyzmatycznego. Ale zaskakuje u poważnego publicysty z najwyższej amerykańskiej półki medialnej. O czym jest ta książka? O zdobywaniu świata dla Chrystusa. O nawróceniu „odczarowanego” i nierzadko wrogiego Kościołowi świata.

Katolicyzm ewangeliczny, pisze autor, nie pragnie „żyć dobrze z kulturą”, ale pragnie nawracać. Jest w tym stwierdzeniu i odwaga, i rozmach, i optymizm, ale też solidny fundament, zbudowany na doskonałej znajomość historii Kościoła i świata, szczególnie dwóch ostatnich wieków. 

Weigel nie ma wątpliwości, że bezpowrotnie skończył się czas Kościoła uformowanego przez Sobór Trydencki. Dodajmy dla jasności – Kościoła, który od XVI wieku znakomicie przysłużył się ludzkości, wydał setki świętych, zewangelizował pół świata.

Czas tego Kościoła się skończył, bo nie jest on już w stanie przekazywać żywej wiary kolejnym pokoleniom. Wystarczy popatrzeć na sytuację Kościoła w Irlandii, Hiszpanii, Portugalii, Bawarii, Niderlandach czy kanadyjskim Quebecu, jeszcze parę dekad temu przesiąkniętych kulturą katolicką. Sam Weigel, mający obecnie 63 lata, urodził się i dzieciństwo spędził w Baltimore, kolebce amerykańskiego katolicyzmu. Jak mówił, po katolickiej atmosferze tego miasta sprzed kilkudziesięciu lat dzisiaj nie zostało już nic. W Polsce symptomem tego zjawiska są chociażby pełne parkingi przed supermarketami w niedziele czy też sąsiad koszący trawę w ogródku w Boże Ciało. 



Co takiego stało się z ludźmi, że Kościół w świecie zachodnim dostaje tak tęgie lanie? Że nie jest w stanie przekazać wiary kolejnemu pokoleniu? Istotą tej zmiany nie jest bezprecedensowy w historii świata wzrost bogactwa społeczeństw zachodnich. Nie jest nią też przyprawiający o zawrót głowy rozwój techniki i nauki – w małym telefonie każdy może mieć w sekundzie łączność z całym światem.

Istotą tej zmiany jest ugruntowane przekonanie, że „Bóg Biblii jest wrogiem ludzkiej wolności, ludzkiej dojrzałości i postępu nauk przyrodniczych”. Innymi słowy, bardzo wielu ludzi, łącznie z różnego rodzaju elitami, żyje w przekonaniu, że Bóg Biblii szkodzi światu i ludziom. A skoro tak, to należy trzymać się od Niego z daleka. Albo przynajmniej należy zepchnąć Go na margines, albo „zamilczeć na śmierć”, albo w skrajnych przypadkach pogonić Jego wyznawców, a stąd już krok do prześladowań. Głosić w dzisiejszym świecie stwierdzenia zawarte w Credo jako prawdziwe to w najlepszym razie ryzykować wyjście na durnia – konkluduje autor.



Sytuacja jest szczególna, ale nie beznadziejna. Weigel z pasją pokazuje, co musi zrobić nasz Kościół, aby w niedziele opustoszały parkingi przy centrach rozrywki, a zapełniły się te przykościelne. O tym jest ta książka. Szczegóły na ss. 18–21.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • myśliwy
    21.11.2014 22:20
    Czy katowicki ksiądz K. - znany ze swego zamiłowania do ministrantów - jest objęty należytym dozorem? Kto chroni chłopców? Dlaczego wciąż kuria i abp katowicki dopuszczają go do kontaktów z młodocianymi? Co z zaleceniami papieża Franciszka w sprawie pedofilii duchownych? Kiedy sprawa zostanie skierowana do prokuratury przez abp. W.S.? Ilu jeszcze chłopców ma zostać skrzywdzonych, zanim zaniechana zostanie gorsząca praktyka milczenia?

    A może wolicie rozdmuchania sprawy i pokazania, że duchowni w imię chorej solidarności kryją zgrozę.
    doceń 0
  • Maluczki
    22.11.2014 10:03

    "Jak opróżnić parking 
przy supermarkecie"

    To proste! Nie dać ludziom pieniędzy!
    Sytuacja w Polsce zmierza do tego coraz bardziej.

    Ludzie od Boga odchodzą dlatego że nie wiedzą co to jest religia i na czym się opiera, bo słowo "religia" zostało totalnie zakłamane i ludzie zupełnie nad tym się nie zastanawiają i żyją wg ciała, a to wyczerpuje zasady życia wg religii materialistycznej. Nie zastanawiają się nad swoim życiem, bo nie zdają sobie sprawy z tego, że ich światopogląd, wg którego kształtują swoje życie, jest oparty na wierze, że świat materialny powstał sam z niczego, co jest przypisaniem cech boskich materii, dlatego materializm.
    Nawet nazwę religii materialistycznej zakłamano, bo nazywa się ją ateizmem, czyli pojęciem zupełnie absurdalnym, bo nie nazywa się niczego wg tego czym nie jest, tylko wg tego czym jest.
    Założę się, że ani jeden ksiądz, włącznie z papieżem nie wie co to jest religia.
    doceń 1
  • Radek
    22.11.2014 22:02
    W Polsce komunizm "przeorał" sumienia znacznie głębiej niz nam sie wydaje. To jest jeden z efektow obecnej sytuacji w Kosciele. Przyszlosc maja male wspolnoty, bo do mas juz sie nie trafi ze Slowem Bozym.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji