Nowy numer 2/2021 Archiwum

Kryzys jest szansą

O lekarstwie na pogardę i bezcennej wiedzy, która rodzi więź, z Michałem Piekarą rozmawia Weronika Pomierna.

Weronika Pomierna: Rozmowa w autobusie. Dziewczyna relacjonuje stojącemu obok chłopakowi wesele sprzed tygodnia. W czasie oczepin panna młoda rzuciła welon i... żadna z dziewczyn nie pokwapiła się, żeby go złapać. Nikogo nie interesuje już dzisiaj małżeństwo?

Michał Piekara: Ludzie boją się małżeństwa, ponieważ boją się rozstania. Jeśli doświadczyli, że zaangażowanie i bliskość oznaczają w konsekwencji zranienia, to mogą bać się wchodzić w bliskie relacje.

Kryzys jest szansą   Michał Piekara, Psychoterapeuta, dyrektor merytoryczny w Klinice Małżeńskiej w Krakowie. Autor książki „Razem przez życie. Przewodnik dla małżeństw, które pragną zwyciężać”. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec piątki dzieci. henryk przondziono /foto gość

Pracujesz jako terapeuta w krakowskiej Klinice Małżeńskiej. Czy widzisz jakieś nowe trendy, jeśli chodzi o powody, dla których małżeństwa nie wytrzymują próby czasu?

Kiedyś problemy pojawiały się, gdy rodziły się dzieci lub trzeba było posłać je do szkoły. Wiele par przychodzi teraz na terapię już po roku małżeństwa. Coraz więcej osób uważa, że rozstanie jest rozwiązaniem problemu. Taka postawa dominuje zwłaszcza u par, które mieszkały ze sobą przed ślubem. Te pary łatwiej odpuszczają walkę o małżeństwo. Raczej nie postrzegają kryzysu jako sytuacji wymagającej mobilizacji.

Już po roku idą na terapię? Dlaczego tak szybko?

Ponieważ nie mają wiedzy o sobie. Spędzają ze sobą dużo czasu, ale często nie rozmawiają o tym, co najważniejsze. Dopiero po ślubie odkrywają prawdę o drugiej osobie.

Boją się, że jeśli ktoś zobaczy, jacy są naprawdę, to zostawi ich?

Dokładnie tak. A najpierw wyśmieje i wykorzysta. Razem z żoną prowadziliśmy przez lata warsztaty dla narzeczonych. Zauważyliśmy, że pary chętnie rozmawiają i ujawniają prawdę o sobie, gdy mówią o rzeczach przyjemnych. Jeśli muszą porozmawiać na tematy trudne, to zaczynają się schody. Ze zdumieniem wielokrotnie odkrywaliśmy, że są ludzie, którzy mają ślub za 3 miesiące i nigdy nie rozmawiali o historii swojej rodziny, o czystości, o tym, jak radzą sobie ze wstydem i swoimi kompleksami. Wiele par nigdy nie poruszało takich tematów jak relacja z Bogiem. Po każdych warsztatach kilka par rozstawało się. Uświadamiali sobie, że to jednak nie ta osoba. To pokazuje, do jakiego momentu ci ludzie musieli dojść, żeby poważnie ze sobą porozmawiać.

Pewnie pytaliście ich o wizję małżeństwa. Klasyka warsztatów dla narzeczonych. Mieszali się w zeznaniach?

Bardzo często okazywało się, że w wielu przypadkach mają zupełnie inne oczekiwania. Na przykład on chce mieć dużą rodzinę, a ona chce realizować się w pracy. Inaczej patrzą na to, jak chcą spędzać wolny czas, jak wychowywać dzieci. Każde z nich ma jakąś wizję, która jest realna. Problem polega na tym, że nie jest to wspólna wizja, a ci ludzie po ślubie mają przecież być jednym ciałem. Druga rzecz to wyobrażenia o związku, które się nie realizują. Przyszła do nas niedawno para, która powiedziała, że nie są już w sobie zakochani. Dramat. Oczekiwali, że chemia będzie trwać cały czas i teraz jest problem. Zazwyczaj ludzie decydujący się na małżeństwo chcą być ze sobą na zawsze. Czasem zapominają, że dzielenie ze sobą życia oznacza też dzielenie ze sobą przeszłości. Jeśli mamy problem z odsłonięciem się przed kimś najbliższym, oznacza to, że albo nie ma w naszym życiu człowieka, któremu ufamy, albo że mamy w sobie bardzo dużą wewnętrzną ranę.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama