Nowy numer 2/2021 Archiwum

Bajka o Śląsku

Ruch Autonomii Śląska opowiedział Ślązakom bajkę o ich tożsamości i historii. Niektórzy uwierzyli, że bajka to rzeczywistość.

Gdzieś na południu Polski podobno jest naród śląski. Słyszano także język – niepolski, bo tylko ślonski. Historia krainy prosta: za Niemca rozwój, za Poloka wioska. Wierzących w tę bajkę wiela... tylko krainy takiej nie ma.

W imieniu Ślązaków

Ta rymowanka nie jest wymierzona w Ślązaków. Jest charakterystyką środowisk, które opowiedziały Ślązakom bajkę o ich tożsamości. Chwytliwą, wciągającą – jak to bajka – zawierającą elementy prawdy – jak to w bajce – ale w istocie mocno oderwaną od rzeczywistości i faktów historycznych – jak na bajkę przystało. Z różnych powodów w tę bajkę uwierzyła pewna część śląskich elit. Z jakichś powodów marginalna, choć coraz bardziej wpływowa grupa głównych promotorów bajki – Ruch Autonomii Śląska – zdominowała dyskusję o tym regionie. Z jakichś powodów niewierzący w bajkę o Śląsku zostali z dyskusji niemal wykluczeni i zakrzyczani.

Ci ostatni proszą: pokażcie, że RAŚ to nie jest cały Śląsk; że przywiązanie do naszej ziemi nie musi wiązać się z demonstracyjną niechęcią do polskiej ojczyzny; że pielęgnowanie śląskiej mowy (w co najmniej kilkunastu odmianach) to nie to samo, co tworzenie sztucznego, jednego „języka” śląskiego; że wprawdzie historia Śląska jest bardziej skomplikowana, niż sądzą (faktycznie niezbyt rozumiejący te rzeczy) „Poloki”, ale nie ma też miejsca na jej fałszowanie i pisanie na modłę niemiecką (niesławny projekt wystawy w Muzeum Śląskim); że decentralizacja i przekazanie więcej władzy samorządom (wszystkim) to nie to samo, co mitologizowanie i próba wskrzeszenia przedwojennej autonomii jednego regionu.

Bismarck przyjacielem

Ruch Autonomii Śląska powstał w 1990 roku. Cel wydawał się czytelny: powrót do idei autonomii Górnego Śląska, jaką ten region miał w okresie międzywojennym. RAŚ zajmuje się również promocją śląskiej kultury, organizuje Marsze Autonomii, przypomina o skomplikowanej historii regionu. Na tym ostatnim polu dopuszcza się jednak wywołujących oburzenie interpretacji, jak nazywanie powstań śląskich „bratobójczą walką”, a nie zrywem Ślązaków ku Polsce. Lider RAŚ wielokrotnie broni kontrowersyjnego scenariusza wystawy w Muzeum Śląskim. Według jego założeń np. kulturkampf prowadzony przez Bismarcka miał być ukazany jako „katalizator rozwoju życia kulturalno-narodowego Ślązaków”, a nie element przymusowej germanizacji. – Prawda jest taka, że kultura niemiecka miała tu często drapieżny, kolonialny charakter, ale o tym RAŚ milczy – mówi historyk prof. Zygmunt Woźniczka. Szefem Muzem Śląskiego był wówczas popierany przez RAŚ Leszek Jodliński. Gdy założenia scenariusza wystawy wyszły na jaw, Jerzy Gorzelik, lider RAŚ, wielokrotnie bronił i scenariusza, i Jodlińskiego. Ten musiał jednak pożegnać się ze stanowiskiem, co było jednym z powodów zerwania przez RAŚ lokalnej koalicji z PO. Koalicji, która tak naprawdę stała się źródłem nagłego wzrostu wpływów autonomistów w regionie.

Do koalicji z marginalną dotąd grupą doszło, mimo że w 2000 roku Urząd Ochrony Państwa w specjalnym raporcie stwierdził, iż RAŚ może stanowić potencjalne zagrożenie dla interesów Polski. Skąd taki wniosek? Najlepiej zacytować samych autonomistów. Odezwa Rady Naczelnej RAŚ z czerwca 1996 roku głosi m.in.: „Żeby zachować naszą odrębność kulturową, tożsamościową, My, Ślązacy, powinniśmy umacniać integralność Śląska, pomijając obecne granice państwowe”. Dla wielu obserwatorów to niemal jawne przyznanie, że ostatecznym celem RAŚ może być także oderwanie Górnego Śląska od Polski. Znamienna jest teza, jaką stawiają autorzy opracowania „Górny Śląsk 2005. Scenariusze restrukturyzacji”, jakie powstało na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. O programie RAŚ piszą: „Domyślać się tylko należy, że chodzić tu może o uzyskanie suwerenności Górnego Śląska (...)”.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama