Nowy numer 3/2021 Archiwum

Po co komu młodszy brat?

Jak się ma więcej osób wokół do kochania, to można i bez bólu podzielić się zabawkami. W końcu nie klocki w życiu liczą się najbardziej.

No ja zupełnie nie wiem, jak te twoje dzieci reagują na młodsze rodzeństwo. Jak spytałam Alusia, czy chce młodszego braciszka, powiedział, że nigdy w życiu. Bo musiałby się dzielić klockami, pokojem i świętym spokojem. Ponieważ powyższy monolog słyszałam już wielokrotnie, postanawiam odpowiedzieć zbiorczo. Posiłkując się odpowiedziami starszego rodzeństwa, rzecz jasna. Po co młodszy braciszek? Oto dziesięć powodów. Po pierwsze, żeby nie być najmłodszym. Ostatecznie gdy jest się w rodzinie najmłodszym, traktują cię trochę jak dzidziusia. Więc gdy ma się tych kilka poważnych lat, dobrze, gdy kto inny przejmuje tytuł „najmłodszego” w rodzinie. Po drugie, bo można się w końcu pobawić jak za dawnych lat. Przecież początkującemu nastolatkowi nie bardzo już wypada ganiać na kolanach za kotem. Ale w towarzystwie niemowlaka nie dość, że zabawa przednia, to i mama pochwali, że „tak się ładnie bratem opiekujesz”. Po trzecie, bo gdy początkujący nastolatek ma muchy w nosie, muchy te rozwiewa niemowlak. A jak? A ma już swoje niemowlęce sposoby. Zwane chociażby „kasownikiem”, w miejsce uroczego, acz obślinionego uśmiechu. Po czwarte, gdy niemowlak wyciąga rączki do starszego brata czy starszej siostry, to co może być wspanialszego na świecie? No co? Po piąte, „bo młodszy brat jest najśliczniejszy na świecie. Nie ma takiego drugiego, prawda mamo?”. Po szóste. „Wiecie co, niedługo pojedziemy do parku dinozaurów. I co z tego, że byliśmy sto razy? Jasiek nie był, to trzeba mu pokazać”. Po siódme. Młodszego brata można uczyć matematyki. I zawsze jest się w tej delikatnej materii mądrzejszym. Po ósme, bo z młodszym bratem (który właśnie próbuje wejść do piekarnika) nigdy nie jest nudno. Co prawda czasem bywa aż za bardzo „nienudno”. Ale mniej męczący jest szalony brak nudy niż nuda jakakolwiek. Po dziewiąte, bo młodszy brat pozwala poczuć się... starszym. „Pamiętasz mamo, jak wróciłaś z nim ze szpitala? Ale to było wspaniałe!”. I po dziesiąte w końcu: bo jak się ma więcej osób wokół do kochania, to można i bez bólu podzielić się zabawkami. W końcu nie klocki w życiu liczą się najbardziej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także