Nowy numer 2/2021 Archiwum

Lenin-Gender wiecznie żywy?

Nie dajmy sobie wmówić kolejnych konieczności dziejowych. Wszak towarzysz Lenin umarł, umrze też towarzysz Gender.

Swego czasu Joanna Szczepkowska ogłosiła: „Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”. Być może… Wygląda jednak na to, że nie skończył się marksizm-leninizm. Ideologia, która legła u podstaw komunizmu, przeszła jedynie mutację.

Jednym z jej głównych elementów jest idea, że oto mamy walkę klas – jest klasa uciskająca i klasa uciskana. Trzeba zatem na wszystkie możliwe sposoby uwolnić klasę uciskaną, by powstał nowy, wspaniały świat, w którym wszyscy będą równi. W nowym świecie powstanie z czasem nowy człowiek, o nowych właściwościach. Powstanie on na gruzach starego, zmurszałego rozumienia człowieka i człowieczeństwa.

Dla sowieckiego komunizmu klasą uciskającą był burżuj i kułak, a klasą wymagającą wyzwolenia robotnicy i chłopi. Z tym wyzwalaniem chłopa różnie bywało (przypomnijmy Wielki Głód na Ukrainie), ale przynajmniej w teorii wszystko się zgadzało. Nowy człowiek radziecki (homo sovieticus) miał być kolejnym etapem ewolucji człowieka (homo sapiens). Ideolodzy zmutowanego marksizmu-leninizmu widzą rzeczywistość w analogicznym schemacie, ale inaczej.

Klasą uciskaną, którą trzeba wyzwolić, są geje, lesbijki, transseksualiści (cokolwiek miałoby to znaczyć), a ostatnio także kazirodcy. A kto jest klasą uciskającą? Tą klasą jest m.in. Kościół katolicki, oczywiście z wyjątkiem jego „postępowej” części. Współcześni „komuniści genderowi” nie wszczynają krwawych rewolucji, ale bezwzględnością i długofalowością działania nie różnią się od sowieckich „bohaterów”.

Jest to zresztą zgodne z ideologią nowej lewicy, którą wykuwał m.in. niejaki Gramsci. Twierdził on, że potrzebny jest „długi marsz przez instytucje”, czyli że trzeba obsadzać „swoimi ludźmi” media, szkoły, uniwersytety, centra władzy i kultury, a także kościoły, aby stawały się „postępowe”. Celem jest osłabienie, jak to tylko możliwe, różnych „burżuazyjnych” wartości, w tym przede wszystkim tradycyjnej, chrześcijańskiej rodziny. Nowa lewica ma swoje ulubione pojęcia wytrychy: walka ze stereotypami, obalanie tabu, tolerancja, otwartość. Katolicy „postępowi” dorzucają tutaj hasło „miłość”, które jednak ma niewiele wspólnego z miłością głoszoną przez Chrystusa.

Chorym ideologiom trzeba sprzeciwiać się stanowczo, ale ze spokojem. Nie dajmy sobie wmówić kolejnych konieczności dziejowych. Wszak towarzysz Lenin umarł, umrze też towarzysz Gender.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama