Nowy numer 49/2019 Archiwum

Bezkrwawy męczennik

Beatyfikacja papieża Pawła VI w niedzielę kończącą synod biskupów o rodzinie nie może być przypadkowa.

Zarówno obecny synod, jak i Paweł VI znaleźli się pod ogromną presją światowej opinii publicznej. Od synodu oczekuje się dopuszczenia osób żyjących w związkach niesakramentalnych do Komunii świętej. Od Pawła VI prawie cały świat oczekiwał zgody na stosowanie środków antykoncepcyjnych. Po śmierci Jana XXIII to właśnie na niego spadł obowiązek rozstrzygnięcia tego problemu. Trzeba pamiętać, że w latach sześćdziesiątych Europa wchodziła w okres rewolucji seksualnej. W roku 1960 w sprzedaży pojawiła się pierwsza pigułka antykoncepcyjna. Paweł VI znalazł się pod niewiarygodną wprost presją – nie tylko mediów, ale też kościelnych konsultorów. Większość członków papieskiej komisji opowiedziała się za dopuszczalnością tychże środków.

Dla papieża była to jedna z najtrudniejszych decyzji, o czym sam powiedział w czasie audiencji 31 lipca 1968 roku, a więc kilka dni po podpisaniu encykliki „Humanae vitae”: „Żaden inny problem, jak ten, nie dał nam tak odczuć ciężaru naszego urzędu”. Paweł VI jednoznacznie uznał stosowanie środków antykoncepcyjnych za moralnie złe. Ani wcześniej, ani potem nie było chyba dokumentu kościelnego, który byłby tak powszechnie krytykowany i odrzucany. Na Pawła VI spadła lawina krytyki i wewnątrzkościelnego nieposłuszeństwa, co wiązało się z ogromnym cierpieniem. Papież uniósł ten ciężar i nie wycofał się ze swojego nauczania. Już to każe patrzeć na Pawła VI z wielkim szacunkiem i pozwala go nazwać męczennikiem ducha (więcej na  ss. 18–21). Swoją decyzją sprzeciwił się potężnym prądom współczesnej cywilizacji.

I jeszcze dopowiedzenie do rozmowy z prof. Markiem Szczepańskim na temat górnictwa (ss. 41–43). Może z powodu lokalnego patriotyzmu, ale niezmiernie irytuje mnie totalna krytyka branży górniczej. Należy ją krytykować, ale nie całą. Wyraźnie trzeba odróżniać szeregowych górników, których są dziesiątki tysięcy, od najwyższej kadry zarządzającej. To ta niewielka grupa, licząca zdaniem profesora około 250 osób, odpowiada za zły stan górnictwa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • gut
    18.10.2014 16:19
    Bezkrwawy męczennik. Trafne określenie.
    doceń 0
  • DAWID
    19.10.2014 17:20

    Homilia papieża na Mszy beatyfikacyjnej Pawła VI

    dodane 2014-10-19 11:27

    Chrześcijanin, który żyje Ewangelią jest „nowością Boga” w Kościele i w świecie. A Bóg bardzo miłuje tę „nowość”!
    Homilia papieża na Mszy beatyfikacyjnej Pawła VI MAURIZIO BRAMBATTI /PAP/EPA Msza beatyfikacyjna Pawła VI

    Przed chwilą usłyszeliśmy jedno z najbardziej znanych zdań całej Ewangelii: „Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22,21).

    Jezus odpowiada tym ironicznym i genialnym zdaniem na prowokację faryzeuszy, którzy, że tak powiem, chcieli Go przeegzaminować z religii i sprowokować do błędu. Jest to w istocie odpowiedź, jaką Pan przekazuje tym wszystkim, którzy stawiają sobie problemy sumienia, zwłaszcza gdy wchodzą w grę ich konwenanse, bogactwo, prestiż, ich władza i dobre imię. Dzieje się tak w każdym czasie, od zawsze.

    Jezus kładzie z pewnością nacisk na drugą część zdania: „Oddajcie Bogu to, co należy do Boga”. Oznacza to uznanie i wyznawanie - wobec wszelkiego rodzaju władzy - że tylko Bóg jeden jest Panem człowieka i nie ma innego. To jest odwieczną nowością, którą trzeba odkrywać każdego dnia, przezwyciężając lęk, który często doświadczamy w obliczu niespodzianek Boga.

    On się nie boi nowości! Z tego powodu, ciągle nas zaskakuje, otwierając nas i prowadząc na drogi, o których nie myśleliśmy. On nas odnawia, to znaczy czyni nas nieustannie „nowymi”. Chrześcijanin, który żyje Ewangelią jest „nowością Boga” w Kościele i w świecie. A Bóg bardzo miłuje tę „nowość”!

    „Oddanie Bogu to, co należy do Boga” oznacza otwarcie się na Jego wolę i poświęcenie Jemu naszego życia oraz współpracę w Jego królestwie miłosierdzia, miłości i pokoju.

    Na tym polega nasza prawdziwa siła, zaczyn, powodujący wzrost i sól, nadająca smak wszelkiemu ludzkiemu trudowi wymierzonemu w panujący pesymizm, jaki proponuje nam świat. Na tym polega nasza nadzieja, bowiem nadzieja w Bogu nie jest ucieczką od rzeczywistości, nie jest jakimś alibi: jest pracowitym oddaniem Bogu, tego co do Niego należy. To z tego powodu chrześcijanin patrzy w przyszłą rzeczywistość, rzeczywistość Boga, aby żyć pełnią życia – mocno stąpając po ziemi - i mężnie odpowiedzieć na niezliczone nowe wyzwania.

    Widzieliśmy to w minionych dniach podczas Nadzwyczajnego Synodu Biskupów - „synod” oznacza „wspólne pielgrzymowanie”. Rzeczywiście duszpasterze i świeccy z całego świata przynieśli tu do Rzymu głos swoich Kościołów partykularnych, aby pomóc współczesnym rodzinom w podążaniu drogą Ewangelii, ze wzrokiem utkwionym w Jezusa. Było to wspaniałe doświadczenie, w którym przeżywaliśmy synodalność i kolegialność oraz poczuliśmy moc Ducha Świętego, który prowadzi i nieustannie odnawia Kościół wezwany do niezwłocznego opatrzenia krwawiących ran i rozpalenia nadziei dla wielu ludzi pozbawionych nadziei.

    Za dar tego Synodu i za ducha współpracy, który przenikał wszystkich, wraz z apostołem Pawłem: „Zawsze dziękujemy Bogu za was wszystkich, wspominając o was nieustannie w naszych modlitwach” (1 Tes 1,2). Niech Duch Święty, który w tych pracowitych dniach pozwolił nam wielkodusznie współpracować z prawdziwą wolnością i pokorną kreatywnością, nadal towarzyszy drodze, która w Kościołach całej ziemi, przygotowuje nas na Zwyczajny Synod Biskupów w październiku 2015 r. Zasialiśmy i nadal będziemy siać cierpliwie i wytrwale, będąc pewnymi, że Pan da wzrost, temu co zasialiśmy (por. 1 Kor 3,6).

    W tym dniu beatyfikacji papieża Pawła VI przychodzą mi na myśl jego słowa, którymi ustanawiał Synod Biskupów, „śledząc uważnie znaki czasów, staramy się dostosować drogi i metody apostolatu (…) do wzrastających wymagań naszych dni i zmieniających się warunków społecznych” (List. ap. Motu proprio, Apostolica sollicitudo).

    W odniesieniu do tego wielkiego Papieża, odważnego chrześcijanina, niestrudzonego apostoła, przed Bogiem możemy dziś tylko wypowiedzieć słowo tak proste, a jednocześnie szczere i ważne: dziękuję! Dziękujemy nasz drogi i umiłowany papieżu Pawle VI! Dziękujemy za Twoje pokorne i prorocze świadectwo miłości do Chrystusa i Jego Kościoła!

    W swoim osobistym dzienniku wielki sternik Soboru zapisał: „Może Pan mnie powołał i trzyma mnie na tej posłudze, nie dlatego, abym miał jakieś w tej dziedzinie zdolności, czy też abym rządził i ocalił Kościół od jego obecnych trudności, ale abym nieco dla Kościoła wycierpiał i aby było jasne, że to On, a nie kto inny prowadzi go i ocala” (8 grudnia 1965 r.). W tej pokorze jaśnieje wielkość błogosławionego Pawła VI, który, kiedy zarysowywało się społeczeństwo zlaicyzowane i wrogie, potrafił kierować z dalekowzroczną mądrością - a czasem w samotności - sterem łodzi Piotrowej, nigdy nie tracąc radości i ufności w Panu.

    Paweł VI umiał rzeczywiście oddawać Bogu to, co należy do Boga, poświęcając całe swoje życie „zadaniu świętemu, uroczystemu i niezwykle poważnemu: temu, aby kontynuować w czasie i krzewić na ziemi misję Chrystusa” (Homilia, Ryt Koronacji: Insegnamenti I, 1963, s. 26), miłując Kościół i prowadząc go, aby był równocześnie „oddaną dla całej społeczności ludzkiej matką i rozdawcą zbawienia” (Encyklika Ecclesiam Suam, Wstęp).
    | 1 |

    kanały rss wyślij drukuj
    Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »

    Aby śledzić dyskusję zaloguj się.


    Ostatnie komentarze:
    Ocena: 0 Głosów: 0 Nowy komentarz lukasz99 2014-10-19 16:35
    [lukasz99] Ogladałem dziś transmisje z Watykanu,fajne ceremoniały i tradycje,cała elita kościoła katolickiego odświętnie ubrana.Kolejne koszta i wydatki ,które mogły uratować życie niejednego dziecka w Afryce.Tysiące osób rozmodlonych ,proszących Boga o pomoc,czasem żyjących od do z renty państwowej.Chodzi o Polske.Natomiast nie widziałem na placu św Piotra ,mafii handlującej narkotykami,która czasem sponsoruje przybytki kościoła katolickiego.Czasem te mafie dają na msze i wtedy Bóg ich kocha bardziej?Miłosierdzie Boga kupione za kase?Czy ty jako katolik ,który klniesz na premiera bo ci brakuje na życie ,tolerujesz kartele narkotykowe,sponsorujące Watykan i jego korporacje?Zatem gdzie Bóg?na ołtarzu?czy w kontach bankowych?
    zgłoś do moderacji
    Ocena: 0 Głosów: 0 Nowy komentarz lukasz99 2014-10-19 16:35
    [lukasz99] Ogladałem dziś transmisje z Watykanu,fajne ceremoniały i tradycje,cała elita kościoła katolickiego odświętnie ubrana.Kolejne koszta i wydatki ,które mogły uratować życie niejednego dziecka w Afryce.Tysiące osób rozmodlonych ,proszących Boga o pomoc,czasem żyjących od do z renty państwowej.Chodzi o Polske.Natomiast nie widziałem na placu św Piotra ,mafii handlującej narkotykami,która czasem sponsoruje przybytki kościoła katolickiego.Czasem te mafie dają na msze i wtedy Bóg ich kocha bardziej?Miłosierdzie Boga kupione za kase?Czy ty jako katolik ,który klniesz na premiera bo ci brakuje na życie ,tolerujesz kartele narkotykowe,sponsorujące Watykan i jego korporacje?Zatem gdzie Bóg?na ołtarzu?czy w kontach bankowych?
    zgłoś do moderacji

    wszystkie komentarze >
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji