Nowy numer 3/2021 Archiwum

Nie startuję na prezydenta

O słabościach exposé premier Kopacz, walce o władzę w Platformie Obywatelskiej oraz kandydacie prawicy na prezydenta RP z Jarosławem Gowinem, prezesem Polski Razem, rozmawia
 Bogumił Łoziński


Bogumił Łoziński: Które z obietnic zawartych w exposé może spełnić Ewa Kopacz?


Jarosław Gowin: Jestem przekonany, że odczytując exposé, miała pełną świadomość, iż 90 proc. obietnic pozostanie na papierze. Tym bardziej że zdecydowana większość ma być zrealizowana w latach 2016 –2020, gdy na pewno będzie już inny rząd. Podjęła więc olbrzymie zobowiązania na koszt następnego rządu.


Może jest przekonana, że PO wygra wybory i ona będzie rządzić dalej?


Faktem jest, że wielu polityków Platformy liczy na kontynuację rządów, tym razem w trójkoalicji, nie tylko z PSL, ale także z SLD. Jednak exposé premier Kopacz nie było wyrazem pewności siebie, lecz taktyki stosowanej w perfekcyjny sposób przez Donalda Tuska.


Na czym ona polega?


Komentatorzy żartobliwie mówią, że Donald Tusk stworzył nowy rodzaj czasu: przyszły niedokonany. Jego taktyka polega na składaniu obietnic tak daleko odsuniętych w czasie, że wyborcy nigdy nie będą w stanie zweryfikować ich wiarygodności.


Mówi Pan o koalicji z SLD, ale ta partia głosowała przeciwko wotum zaufania dla rządu E. Kopacz, natomiast poparło go ugrupowanie Janusza Palikota.


Nie mam żadnych wątpliwości, żae Palikot został przez Tuska oddelegowany do stworzenia partii skrajnie libertyńskiej, która miała być cichym sojusznikiem Platformy. Ponieważ ten projekt polityczny już się wypalił, Palikot chce wrócić do PO.


Jak Pan ocenia część exposé, dotyczącą polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i energetyki?


Pozytywnie odbieram fragment dotyczący wsparcia dla Ukrainy, dlatego że przywraca on elementarną wiarygodność polskiej polityce zagranicznej po kompromitującej wypowiedzi pani premier podczas prezentacji rządu. W kwestii bezpieczeństwa i energetyki nie było nic nowego, w 100 proc. powieliła ona zapowiedzi Donalda Tuska: środki na armię zostaną zwiększone dopiero w roku 2016, a unia energetyczna ma rozwiązać problem bezpieczeństwa Polski w tej dziedzinie.


Czy w exposé było coś, co ocenia Pan pozytywnie?


Jedyną mocną stroną był fragment zapowiadający urlop rodzicielski dla wszystkich, niezależnie od formy zatrudnienia, co jest elementem programu Polski Razem. Chciałbym, aby pani premier zrealizowała zapowiedź powstania nowej ordynacji podatkowej, kodeksu budowlanego czy prawa gospodarczego, które ułatwiałoby, a nie jak obecnie utrudniało, prowadzenie działalności. Problem polega na tym, że Ewa Kopacz powtarza obietnice, które od siedmiu lat składał Tusk. Czy w ciągu roku zostaną one zrealizowane? Oby. Prawicowa opozycja jest gotowa w tych sprawach pomagać rządowi. Reszta exposé była kompletnie nieciekawym zlepkiem pobożnych życzeń i ogólnie słusznych celów. 


Oszacował Pan, ile kosztowałoby spełnienie obietnic z exposé?


Lekko licząc od 100 do 200 mld zł. Takich środków nie mamy i to jest podstawowa słabość tego exposé, powodująca, że nie traktuję go jako poważnego wystąpienia politycznego. Ewa Kopacz każdemu coś obiecała, nie mówiąc, skąd mamy wziąć na to pieniądze. W tym również okazała się kontynuatorką Donalda Tuska.


« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama