Nowy numer 43/2020 Archiwum

Na terytorium wroga

– Wciągałem śmierć. Kiedyś strasznie naćpany stanąłem pod kościołem i wyrzuciłem z siebie stek przekleństw. Krzyczałem, jak bardzo nienawidzę Boga. Dziś nie wyobrażam sobie bez Niego życia. Wiem, jaką cenę zapłacił – opowiada Tomek, były muzyk blackmetalowy.

Całą noc piliśmy wódkę, było sporo amfetaminy – wspomina Tomek Książczak z Chorzowa. – Byłem strasznie naćpany. Doszedłem do budki telefonicznej. Stała pod kościołem. Wszedłem do niej, by nie zwiało mi ostatnich gramów amfy, którą chciałem wciągnąć. Zobaczyłem ogromny krzyż z Chrystusem stojący przed kościołem. Wyrzuciłem z siebie stek przekleństw, krzyczałem, jak bardzo Go nienawidzę. Po moim nawróceniu ksiądz powiedział mi wprost: „Krzyczał przez ciebie demon”. Wiem, że nie przesadził. Wiesz, ja mam mocne doświadczenie, że wciągając amfetaminę, wciągałem zło, śmierć. To konkretne doświadczenie. Wchodziłem na teren Złego.

Nienawidzę

Szybko wyrzekłem się wiary i świadomie wybrałem życie z dala od Kościoła. Rodzice się rozeszli, mama sama pracowała i nie potrafiła utrzymać mnie w ryzach. Bardzo wcześnie zacząłem słuchać metalu. Już w podstawówce wszedłem w ten świat po uszy. Zacząłem pielęgnować kontestacyjny stosunek do społeczeństwa, nienawiść, brak podporządkowania się. Oszalałem na punkcie muzyki metalowej. Gdy zobaczyłem perkusję, wiedziałem już, co chcę robić w życiu. (śmiech) Odrzuciłem Boga. Przez 27 lat życia słowo „Jezus” było pustym hasłem. Szydziłem, bluźniłem. Wszedłem na terytorium wroga, więc wpadłem po uszy w grzech.

Tyle złych rzeczy się wokół mnie i we mnie działo, że zacząłem nienawidzić Boga, oskarżać Go o wszystko. Już w podstawówce pojawiły się narkotyki. Na początku marihuana, potem wszedłem w twardsze klimaty. Kupowaliśmy narkotyki na kilogramy, nie na gramy. Hurtowa sprzedaż. Ogromne ilości amfetaminy, kokainy. Kiedyś przeleżałem ledwo żywy, przyćpany i przepity przez trzy dni. Ocierałem się o śmierć. Perkusja stała się moim bogiem, stylem mojego życia, filozofią, wszystkim. Zacząłem grać w undergroundowych blackmetalowych, ekstremalnych kapelach, m.in. w Mors Nigra, Soulless (jej basista nie żyje, powiesił się. Tak kończą się często te historie). Satanistyczne, okultystyczne klimaty. Teksty były wprost antychrześcijańskie, satanistyczne. Nie zdawałem sobie sprawy, w jak wielkie zło się pakuję. Służysz nie temu Panu, któremu trzeba. Nic dziwnego, że nękają cię lęki, brniesz w grzech i zaczynasz się gubić… Liczyła się muzyka, teksty nie były istotne. Miałem koszulki z pentagramami, ale pamiętam, że nie mogłem ich długo nosić. Coś mi nie pasowało.

Ciemna, ponura dolina

Morze alkoholu, góry narkotyków. Nieustanne imprezy. Kiedy po raz pierwszy miałem powiedzieć świadectwo dla młodzieży, zamknąłem oczy i na myśl przyszedł mi obraz: ciemna, ponura dolina. Usłyszałem głos: „Wyszedłeś z doliny śmierci”. Przez 27 lat omijałem kościoły. Byłem wprawdzie w Pierwszej Komunii i raz nawet się wyspowiadałem, ale dziś widzę, że było to jedynie odbębnienie obowiązku. Żadnego żalu za grzechy. Nienawidziłem Kościoła, księży. Pan Bóg powoli zaczął przygotowywać teren pod moje nawrócenie. Zaczęło się od Słowa. W domu radio było nastawione na katolickie Radio eM. Nie wiem dlaczego. Nie umiałem złapać innych stacji? Nie wiem. Słuchałem jedynie tego radia. W czwartki leciał „Krąg Biblijny”, każdego dnia rozważanie Ewangelii. Żyłem zanurzony w świecie narkotyków, black metalu, pentagramów, koncertów, a jednocześnie nie wyłączałem tego radia. Słowo Boże zaczęło mnie trafiać, zacząłem tęsknić za czymś, o czym opowiadali autorzy audycji. Doszło do tego, że wstawałem rano, by nastawić Radio eM, ciekawy, co ten Jezus znowu takiego powie w Ewangelii. (śmiech) W tym czasie miałem przykre, bolesne doświadczenie z dziewczyną, mnóstwo rzeczy zaczęło się sypać. Powychodziło sporo brudów z przeszłości, jakieś długi. Kiedyś wieczorem po raz pierwszy uklęknąłem i pomodliłem się. W domu, w pokoju. Powiedziałem: „Jeśli jesteś taki, jak o Tobie mówią, jeśli jesteś Bogiem Jedynym, to zmień mnie! Zmień moje życie. Zmień we mnie wszystko”. Nie potrafiłem zmówić nawet „Ojcze nasz”. Powtarzałem jedynie w kółko pierwsze słowa: „Ojcze nasz, Ojcze nasz, któryś jest w niebie”. Bóg błyskawicznie odpowiedział na moją modlitwę. Wszystko nabrało przyspieszenia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także