Nowy numer 3/2021 Archiwum

Obyczaje pośmiertne

Od miejsca na śmietniku po salwę honorową.

1. Ciała żołnierzy wyklętych, zamordowanych metodą katyńską w więzieniu mokotowskim, wywożono pod mur Cmentarza Wojskowego na Powązkach ciężarówką, furmanką, furgonem do chleba. Pod osłoną nocy zwłoki bohaterów niepodległościowego podziemia były wrzucane do dołów śmierci i natychmiast zasypywane. „Szczątki wrośnięte w ziemię – pisze Przemysław Dakowicz – splecione w nierozerwalny, krwawy węzeł – czaszki, kości rąk i nóg, żebra i paliczki lub to, co z nich zostało. (...) W latach pięćdziesiątych na »Łączkę« nawieziono grubą (od 1 do 1,5 metra) warstwę ziemi i gruzu. W ten sposób – wydawało się, nieodwracalnie – przysypano, zagruzowano tamtą niewygodną przeszłość. Rodziny, które poszukiwały swoich bliskich (niekiedy nawet docierały do grabarzy znających prawdę o tajnych pochówkach), mogły teraz co najwyżej wołać w głąb ziemi. To była druga warstwa – ziemia i gruz. Warstwa maskująca. Narosła na niej warstwa trzecia – tyleż materialna, co symboliczna (jak wszystko, co związane z kwaterą »Ł«): cmentarne wysypisko. Nad grobami największych bohaterów, którzy stali się bezimiennymi ofiarami, ulokowano śmietnik. (...) Ale władze komunistyczne podejmowały dalsze działania. W siódmej dekadzie ubiegłego wieku zdecydowano o poszerzeniu obszaru cmentarnego i część »Łączki« przystosowano do oficjalnych pochówków. Na powierzchni kwatery »Ł« zaczęły wyrastać groby – przede wszystkim osób zasłużonych dla »władzy ludowej«. Szczątki budowniczych totalitarnego systemu legły na prochach tych, których machina władzy zmełła i wypluła, których symbolicznie i faktycznie przemieniła w »nawóz historii«”.

2. Stoczniowcy zamordowani w grudniu 1970 r. byli grzebani nocą, bez świadków, czasami z udziałem najbliższej rodziny, którą SB dowoziła na miejsce pochówku. Zdarzało się, że rodziny nie uczestniczyły w pogrzebach. Fragment relacji jednej z matek: „Na pogrzebie nie byłam i nie wiem, kiedy się odbył. W prokuraturze wskazano mi tylko numer grobu syna na cmentarzu w Gdańsku przy ulicy Kartuskiej. Byłam na tym grobie, ale nie wiem, mnie się wydaje, że to nie on tam leży. Przeżyłam wiele nieprzyjemnych sytuacji. Prokurator skomentował śmierć mojego syna w ten sposób, że nie trzeba było rozrabiać i występować przeciwko Polsce Ludowej”.

3. Kilka dni przed Wigilią 1981 r. w Katowicach oraz w innych miejscach Polski odbyły się pogrzeby górników zamordowanych w kopalni „Wujek”. Do kontrolowania wydarzeń „w celu niedopuszczenia do ewentualnego zakłócenia ładu i porządku, względnie zorganizowania manifestacji na terenie Katowic” zostało zmobilizowanych wielu funkcjonariuszy SB, MO i ZOMO. Kilkudziesięcioosobowe patrole rozstawiono na trasie przewozu zwłok i na cmentarzach. Tajniacy towarzyszyli rodzinom we wszystkich przygotowaniach do uroczystości, przypatrując się np. zakupowi wieńca czy wizycie u organisty. Krzyże i szarfy z politycznymi napisami (np. „Solidarność”) zostały nocą usunięte z grobów przez „nieznanych sprawców”.

4. 21 kwietnia 2010 roku. na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku-Wrzeszczu formalnie pochowano Annę Walentynowicz. Uroczystość miała charakter prywatny. Po przeprowadzonej ponad dwa lata później ekshumacji zwłok okazało się, że w grobie spoczywa inna ofiara katastrofy smoleńskiej. Powtórny pogrzeb legendarnej działaczki „Solidarności” odbył się 28 września 2012 roku – znów bez udziału przedstawicieli państwa.

5. 30 maja 2014 roku. na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach państwo polskie złożyło hołd Wojciechowi Jaruzelskiemu. Pogrzeb odbył się zgodnie z ceremoniałem wojskowym, z salwą honorową dla sowieckiego namiestnika, który za życia na wniosek IPN był oskarżony o zbrodnie komunistyczne, m.in. o wprowadzenie stanu wojennego i o „sprawstwo kierownicze” masakry robotników Wybrzeża w grudniu 1970 roku. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyli prezydenci III RP: Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski, a także m.in. Czesław Kiszczak, Jerzy Urban, Adam Michnik i ambasador Rosji w Polsce Aleksandr Aleksiejew.

* * *

Kto dotąd nie zdawał sobie sprawy z tego, w jakim państwie żyje, ma szansę wyciągnąć wnioski z przytoczonych wyżej faktów. Jeśli uzna, że wszystko jest w porządku, a państwowy pogrzeb Jaruzelskiego to jedynie „czas próby dla wierzących”, nie mam mu nic do powiedzenia. Niech razem z beneficjentami III RP świętuje tzw. „25-lecie Wolności”, które dla ludzi rzeczywiście kochających wolność było ćwierćwieczem dramatycznej walki o prawdę historyczną, godność i przechowanie ducha narodowego. Istnieją różne wizje polskości, nad którymi można debatować, ale są też zdarzenia zamykające wszelką dyskusję. Gdzie rozbrzmiewa salwa honorowa dla komunistycznego generała, z pewnością jest wiele pseudochrześcijańskich emocji. Ale Polski już nie ma.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama