Nowy numer 29/2019 Archiwum

Małe wyspy – wielki kłopot

Na Dalekim Wschodzie narasta konflikt, w który bezpośrednio zaangażowane są trzy największe gospodarki świata: USA, Chiny i Japonia.

Wielkie spory o małe wyspy nie są niczym nowym. Prowadziły one nawet do wojen, jak w 1982 r. między Wielką Brytanią i Argentyną o Falklandy. Czasem przybierały też groteskowe formy, jak marokańsko-hiszpańska „wojna” o wyspę Perejil (polska nazwa oznacza „pietruszkę”). Marokańscy marynarze postanowili wtedy założyć na morskiej skałce „stałą bazę”, co skończyło się atakiem hiszpańskich komandosów. W mediację musiały się włączyć nawet USA. I tym razem przedmiot sporu wydaje się nieproporcjonalny do wielkości państw w nim uczestniczących. Archipelag wysp, zwany przez Japonię Senkaku, a przez Chiny Diaoyu, to zaledwie 5,5 km kw. Większość powierzchni stanowi wyspa Uotsuri-shima, reszta to wystające z wody drobne skały. Skąd więc taka determinacja Japonii i Chin oraz włączenie się w konflikt Amerykanów?

Napięcie wzrasta

Chiny i Japonia podają sprzeczne informacje na temat praw do wyspy. Według Chińczyków, archipelag jest ich własnością od XVI w. Japończycy utrzymują, że zaanektowali wyspy pod koniec XIX w., bo były one ziemią niczyją. Po II wojnie światowej tereny te okupowały USA, lecz w 1972 r. zostały one zwrócone Japończykom. Przez kilka dekad napięcie utrzymywało się na niskim poziomie. Chińczycy zgłaszali roszczenia, na wyspach działo się jednak niewiele, pozostawały w rękach prywatnych właścicieli. W 2012 r. japoński rząd wykupił wyspy, doprowadzając do chińskiej kontrakcji – dyplomatycznych protestów oraz dotkliwego bojkotu japońskich produktów w sklepach. Od tego momentu na wodach archipelagu regularnie spotykają się okręty wojenne obu państw. Na początku grudnia br. napięcie wzrosło do rekordowego poziomu. Chiny jednostronnie ogłosiły rozpoczęcie kontroli przestrzeni powietrznej nad Senkaku oraz wysłały na miejsce swój lotniskowiec. Pojawiające się na tym terenie samoloty mają zgłaszać obecność chińskiemu lotnictwu, które w przeciwnym razie przejdzie do „działań obronnych”. Japonia wydała oświadczenie, że eskalacja konfliktu „stwarza zagrożenie nieoczekiwanymi incydentami”. Do sprawy włączyły się też USA. Sekretarz stanu John Kerry oświadczył, że jest to „próba naruszenia status quo w rejonie Morza Wschodniochińskiego”. A bombowce B-52 przeleciały na Senkaku bez uprzedniego „przedstawienia się” chińskiemu lotnictwu.

Spragnieni ropy

Wzmożone zainteresowanie Chin i Japonii tym z pozoru nic nieznaczącym archipelagiem rozpoczęło się w latach 60. XX w. Na wodach okalających Senkaku badania wykazały obecność złóż ropy i gazu. To wystarczający powód dla każdego państwa, aby walczyć o takie tereny. A mamy do czynienia z Chinami i Japonią, dwiema z trzech największych gospodarek świata. Pozbawione są one własnych zasobów ropy i gazu, a z każdym rokiem potrzebują ich coraz więcej. Chiny chcą kontynuować spektakularny rozwój gospodarczy, aby już w połowie wieku prześcignąć USA i zostać światowym liderem. Japoński przemysł ma równie wielkie potrzeby, tymczasem pod znakiem zapytania stanęła dotychczasowa strategia energetyki opartej na atomie. Po katastrofie elektrowni jądrowej w Fukushimie liczba jej przeciwników gwałtownie wzrosła. Japonia i Chiny rywalizują tymi samymi produktami o rynki zbytu. Chińskie władze sprytnie wykorzystały zresztą konflikt o Senkaku, doprowadzając do skutecznego i bolesnego dla Japonii bojkotu jej produktów na tym ogromnym i chłonnym rynku.

Stare żale i nowe ambicje

Sytuację w regionie komplikują historyczne chińsko-japońskie zaszłości. Chiny żywią do Japonii głęboką nieufność spowodowaną wieloletnią okupacją, naznaczoną zbrodniami japońskiej armii, obozami koncentracyjnymi i eksperymentami medycznymi na cywilach. Wojenne rany goją się tu dużo trudniej niż w Europie. Stare żale łączą się z nowymi ambicjami.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji